Mój drugi festiwalowy film na szczęście okazał się znacznie lepszy niż pierwszy. A właściwie to całkiem dobry – historia młodej kobiety z Jerozolimy, która przeżyła zamach bombowy w autobusie i po roku przechodzi jakby spóźnioną powypadkową traumę, naprawdę wciąga i to na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze – sama fabuła jest wystarczająco interesująca, by z napięciem śledzić rozwiązanie zagadki (choć pewien jej element jest dość przewidywalny, ale nie o to tutaj chodzi), po drugie – intrygujące jest także to, w którą stronę podąży reżyser, debiutujący Omri Givon. Trzydziestodwuletni twórca udatnie miesza gatunki – „Siedem minut w niebie” to swoisty melanż melodramatu i thrillera z domieszką metafizyki.
Sam pomysł fabuły nie jest nowy, choć tutaj ciekawie odwołuje się do starej judaistycznej legendy, a zakończenie filmu może skłonić do refleksji zarówno nad rolą przypadku w naszym życiu, jak i nad niezwykłą ludzką zdolnością do regeneracji uczuć i odczuć. Izraelska produkcja wpisuje się w popularny w tej części świata nurt opowieści o zagrożeniu terroryzmem, jednakże Givona nie interesowało kino społeczne czy polityczne. Zamiast analizować skomplikowane relacje arabsko-żydowskie skupił się na psychologicznym portrecie kobiety, ofiary, która wprawdzie ocalała, lecz utraciła ukochanego człowieka.
Podobnie jak w „Śpiewając tango”, moim poprzednim festiwalowym seansie, także i tu kamera nie odstępuje bohaterki ani na krok, także i tu patrzymy na wydarzenie przez jej pryzmat i z jej perspektywy. Różnica jest jednak taka, że o ile Helena z tamtego filmu nie wzbudzała specjalnego zainteresowania, o tyle Galia jest ciekawa, w czym duża zasługa aktorki, Reymonde Amsalem. Potrafi ona sugestywnie sportretować jakby dwie Galie – tę sprzed zamachu, barwną, śmiejącą się, flirtującą, ciekawą życia, i tę po – poszarzałą, wyciszoną, pogrążoną w depresji, niby żywą lecz tak naprawdę już martwą, uporczywie składającą kolejne klocki tragicznej układanki i próbującej dociec, co tak naprawdę wydarzyło się owego feralnego dnia. Całkiem ciekawy, dobrze zagrany film, w dodatku pokazujący nam codzienność współczesnego Izraela.





Oceń ten film na Filmaster.pl!