Tango zazwyczaj się tańczy. Czasami można je także śpiewać, jak robi to Helena, bohaterka filmu Diego Martineza Vignatti, wybranego na seans rozpoczynający 25 WFF. Helena mieszka w Buenos Aires i właśnie rozstała się z mężczyzną swego życia. Jedynym ratunkiem i ukojeniem staje się dla niej muzyka. Fabułę filmu co jakiś czas przerywają pełne nostalgii i smutku pieśni wykonywane zarówno przez główną bohaterkę, jak i przez mistrza tanga, Oscara Ferrari.
I właśnie wspomniane pieśni są tu najlepsze, bowiem sam film to modelowy przykład tzw. „kina festiwalowego”, jakby skrojonego pod nagrody. Piękne zdjęcia, wspaniałe zielone krajobrazy Francji, do której po zawodzie miłosnym udaje się bohaterka, trochę dramatu, kamera przygląda się bohaterce w bliskich planach, pseudowiwisekcja psychologiczna kontrapunktowana jest kolejnymi pieśniami-lustrami emocji. Nie wiem, może jestem nieczuła i cyniczna, ale jakoś nie trafia mi do przekonania tragedia ponadtrzydziestoletniej bohaterki cierpiącej z powodu złamanego serca jak dwudziestoletni młody Werter. Ona sama, choć bez zarzutu zagrana przez pełną wdzięku Eugenię Ramirez Miori, nieprzerwanie drażni swoją neurotyczną egzaltacją i milczącą melancholią – najlepsza jest wtedy, gdy śpiewa i pozwala przemówić pieśni.
Film miał być wizualnym odpowiednikiem tanga, zarówno w warstwie kompozycyjnej (przejścia do kolejnych uczuć obowiązkowo szarpiących duszę, jak przystało na pieśń namiętności), jak i w tematyce (złamane serce, rozstanie, gorycz, tęsknota itd.). To jednak, co bez bólu uchodzi w muzyce, przełożone na obraz może utracić płynność frazy, zabrzmieć zgrzytliwie i pretensjonalnie. Wiadomo bowiem wszem i wobec, że co nie zabije, to wzmocni, a po nocy nastaje nowy dzień – w podobny, pozbawiony niespodzianek sposób rozwija się historia bohaterki, która jedzie do Francji po nowe życie. „Śpiewając tango” może się podobać, ale chyba raczej widzom mniej wymagającym. To raczej taki Harlequin z ambicjami, którego jedynym walorem jest – rzeczywiście niezwykła – muzyka.





Oceń ten film na Filmaster.pl!