Pragnienie (Bakjwi)

Kategoria: Warszawski Festiwal Filmowy
Pragnienie
Pragnienie
Pragnienie

Wampiry są trendy. Odkąd „Zmierzch” stał się nowym „Harrym Potterem”, choć przeznaczonym dla młodzieży o nieco bardziej podkrążonych oczach, motyw zębatego krwiopijcy znów jest atrakcyjny dla popkultury. Nie ulega wątpliwości, że cykl książkowy Stephanie Meyer, którego stopniowa ekranizacja zaczęła się przed rokiem, wyrządził wampirom dużą krzywdę – z pewnością nie tylko ja mam ich już serdecznie dość. (A jednocześnie, o zgrozo, wytrwale oglądam średniutką przecież „Czystą krew”…).

Pierwsze wieści o „Pragnieniu” Park Chan-wooka brzmiały więc obiecująco. Któż bowiem, jeśli nie koreański reżyser, lepiej odczaruje zacny skądinąd mit, kto pozbawi go niesmacznej otoczki rodem z MTV, a przede wszystkim tchnie weń oryginalnego i nieobliczalnego ducha? Nagroda na festiwalu w Cannes napawała optymizmem, a zarys fabuły pozwalał liczyć na niecodzienne przeżycie. Oto Sang-hyun, młody ksiądz, kapelan w szpitalu, bierze udział w eksperymencie medycznym. Jednak zostaje zarażony straszną chorobą, po czym umiera na stole operacyjnym. Transfuzja krwi przywraca go do życia… lecz jednocześnie zmienia w wampira. Bez stałego dopływu czerwonego płynu choroba będzie powracać. Targany moralnymi i religijnymi dylematami ksiądz szuka humanitarnych metod, by zaspokoić tytułowe pragnienie. Co więcej, pragnienie – tylko że całkiem innego rodzaju – czuje wobec bohatera Tae-ju, młodziutka żona jego przyjaciela z dzieciństwa, na co dzień zmuszona do pielęgnowania swego upośledzonego męża.

Tyle o zawiązaniu akcji – bez dwóch zdań obiecującym mieszankę ciekawych, absurdalnych i kontrowersyjnych tematów, pozwalających spojrzeć na motyw wampira świeżym okiem, zwłaszcza jeśli weźmiemy poprawkę na azjatycką proweniencję filmu. Czyżby? W tym rzecz, że nie do końca. Owszem, film intryguje formą, obrazami i scenami, do jakich przyzwyczaił widzów Park Chan-wook, a także niemałą dawką specyficznego, dalekowschodniego czarnego humoru. Na „Pragnienie” patrzy się nader przyjemnie, a co najmniej kilka ujęć zapada głęboko w pamięć. Jeśli jednak zapomnieć na chwilę o warstwie wizualnej, nie myśleć o ubarwiających film „dziwactwach”… okaże się, że Park niedaleko odszedł od archetypicznej opowieści o wampirze-odrzutku,  tragicznej miłości, zazdrości, zbrodni… Zamiast oczekiwanej redefinicji utartych motywów oglądamy te same schematy w dość oryginalnym sztafażu. O ile widza nie bulwersują spore ilości czerwoniuchnej krwi, może uznać „Pragnienie” za film dość… bezpieczny. Rozterki Sang-hyun nie wykraczają zbyt daleko poza ramy sztandarowego konfliktu natury człowieka i potwora. Również zderzenie dwóch wampirzych postaw – tej współczującej i tej drapieżnej – to typowy element takich opowieści. Kapłaństwo bohatera okazuje się potrzebne głównie po to, by miał on (tylko początkowe!) opory przed oddaniem się cielesnym rozkoszom z Tae-ju. Uważam, że zmarnował się tu spory potencjał.

Nie chcę stworzyć wrażenia, że to film, którego należałoby unikać. Wręcz przeciwnie, pomimo że seans trwa ponad dwie godziny i niestety, są dłużyzny, warto zdecydować się na obejrzenie, zwłaszcza dla sporej ilości efektownych scen. Dość krytyczna opinia podyktowana jest faktem, że po nowym dziele Parka można było się spodziewać czegoś więcej. „Pragnienie” mówi o szeregu uniwersalnych spraw, ale na próżno szukać w tym świeżych treści, podobnie jak odmiennego podejścia do mitu wampiryzmu. Pozostają więc przede wszystkim doznania estetyczne, porcja humoru oraz pokręcona historia dziwnej miłości w absurdalnych warunkach, nieco przywodząca na myśl poprzedni film reżysera, „Jestem cyborgiem i to jest OK”. Czy OK jest również bycie koreańskim wampirem? Ocenicie sami po seansie „Pragnienia”.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Pragnienie
Oryginalny tytuł: Bakjwi
Kraj: Korea Południowa
Rok:
Czas trwania: 133 minut
Reżyseria:
Oceń ten film na Filmaster.pl!