Film a książka

Przemysław Murzyn - Stark

Na skrzydłach orłów

<<< menu >>>


Książka „Tylko dla orłów” zdecydowanie odbiega poziomem od filmowego odpowiednika. MacLean zbyt duży nacisk położył na szczegółowe opisy akcji, a samą intrygę oraz charakterystykę postaci spychając na drugi plan. Co mnie osobiście nie odpowiada, to zbyt duża dawka humoru jaką uraczył nas autor. Czasami można odnieść wrażenie, że Smith i spółka wyjechali sobie na piknik, a nie biorą udziału w śmiertelnie niebezpiecznej misji. Schaffer sypie grepsami częściej niż strzela, przypominając bardziej kaprala Millera z „Dział Nawarony”, niż małomównego zimnokrwistego zabójcę z filmu Huttona. Przyznam, że po pewnym czasie staje się to dosyć irytujące. Na szczęście powieść nie jest specjalnie długa i zdążyła się skończyć zanim zalała mnie krew ze zdenerwowania. Jednak pomimo tego, co przed momentem napisałem, warto książce MacLeana poświęcić jeden lub dwa wieczory, gdyż czyta się to łatwo, szybko i w miarę przyjemnie, a dla miłośnika samego filmu na pewno niezłą frajdą jest okazja wyłapania różnic między obiema wersjami tej samej historii. Ale ponieważ nie wierzę, że w tym kraju znalazłaby się choćby jeszcze jedna osoba, której chciałoby się to robić, zdecydowałem się sam przeczytać powieść po raz trzeci, tym razem specjalnie pod tym kątem. Oczywiście nie pisałem tu o kosmetycznych szczegółach typu „w tym momencie autobus skręcił w prawo zamiast w lewo”, ale starałem się wyłapać jak najciekawsze szczegóły. Zdaję sobie sprawę, że ten tekst przeczytają najprawdopodobniej tylko zagorzali fani filmu, więc chyba nie muszę ostrzegać o oczywistych spoilerach, ale jeśli jednak trafi się tu jakaś zbłąkana dusza, z góry mówię – ten tekst się aż od nich roi. Zapraszam do lektury.

1. Jak już wspomniałem Schaffer dość znacznie różni się od swojego filmowego odpowiednika. Więcej mówi, marudzi, żartuje (od czasu do czasu nawet zabawnie). Z książki dowiadujemy się, że Schaffer ma na imię Morris, pochodzi z Montany i panicznie boi się koni.

2. Zmienione są nazwiska niektórych bohaterów. Berkeley stał się Carraciolą, major von Hapen zmienił się w majora von Brauchitscha, a MacPherson w Torrance-Smythe'a. Ciekawa zmiana dotyczy pułkownika Wyatta Turnera, który w powieści ma na nazwisko... Wyatt-Turner.

3. Moje małe śledztwo doprowadziło do następujących wyników: Carraciola oraz von Brauchitsch to także nazwiska słynnych przed wojną niemieckich kierowców wyścigów samochodowych, którzy w latach 1937-1938 zajmowali dwa pierwsze miejsca w ogólnej klasyfikacji wyścigów serii AIACR. Carraciola był pierwszy także w roku 1935. Co ciekawe, w roku 1936 zwyciężył kierowca o nazwisku... Rosemeyer. Doszedłem do wniosku, że MacLean, sam miłośnik wyścigów samochodowych („Jedynym wyjściem jest śmierć” - jedna z jego powieści opowiadała o środowisku kierowców Formuły 1), był sfrustrowany tym, że przed wojną przez cztery sezony zwyciężali niemieccy kierowcy, i postanowił ochrzcić ich nazwiskami najczarniejsze charaktery jednej ze swoich powieści.

4. Już po lądowaniu komandosi nie nocują, tak jak w filmie, w luksusowej pasterskiej chatce, lecz w namiotach, w spartańskich warunkach.

5. Pierwsze spotkanie Smitha z Mary nie następuje w składzie na drewno obok chatki, lecz na dworze, pośród szalejącej zamieci. Później razem poszli po notes z szyframi przy ciele Harroda i razem zauważyli, że młody komandos wcale nie zabił się przy lądowaniu. W filmie do tych samych wniosków Smith dochodzi bez pomocy swojej kobiety.

6. W filmie nie znamy dokładnie funkcji marszałka Rosemeyera. Po lekturze powieści okazuje się, że Rosemeyer jest nikim innym, lecz samym Marszałkiem Rzeszy i szefem Wehrmachtu.

7. Podczas obławy w „Zum Wilden Hirsch” to Heidi wydaje Smitha. Oczywiście od początku wiadomo, że otoczeni komandosi nie mają szans ucieczki, więc decyzja Heidi jest tylko skróceniem oczekiwania na nieuniknione. A piękna agentka jeszcze bardziej uwiarygadnia swój wizerunek niemieckiej patriotki, co pozwala jeszcze efektywniej działać na tyłach wroga. W filmie Smith i spółka sami oddają się w ręce pułkownika Weissnera.

8. Podczas ucieczki, Smitha i Schaffera, pułkownik Weissner nie ginie tak jak ma to miejsce w obrazie Huttona.

9. W książce MacLean nie opisał przylotu i powitania Marszałka Rosemeyera z pułkownikiem Kramerem.

10. Interesujące, że MacLean w swojej powieści przedstawia Anne-Marie Kernitser jako blondwłosą aryjską piękność o nieco sadystycznych skłonnościach. Jest to o wiele bardziej interesująca postać niż filmowa Kernitser, będąca bezbarwną, brzydką babą o której po filmie od razu się zapomina. Naprawdę bardzo żałuję, że nie pokazano tej pani w filmie tak samo jak w powieści.

11. Drobna, ale okropnie mnie irytująca różnica – w książce autobus, którym uciekają bohaterowie, jest... żółty. Dobrze, że nie różowy...

12. Brian G. Hutton zupełnie pominął sercowe rozterki Schaffera, który w Heidi zakochał się od pierwszego wejrzenia. Porucznikowi nie przeszkadza nawet, że agentka w rzeczywistości ma na imię Esthel.

13. Pilot helikoptera nie zostaje zabity, tylko związany i zakneblowany. Schaffer unieruchamia śmigłowiec przez wyrwanie i zniszczenie kopułki rozdzielacza (cokolwiek to jest).

14. Podczas sceny w sali konferencyjnej pułkownik Kramer w pewnym momencie żąda od Smitha vel Schmidta dowodu, że major jest tym za kogo się podaje. W tym celu dzwoni do Włoch, gdzie rozmawia na ten temat z majorem Wilhelmem Wilnerem. W filmie Wilner mówi o dwóch równoległych do siebie bliznach na nadgarstku Smitha. W książce także o braku koniuszka małego palca u jednej z rąk.

15. W książce podczas tej samej sceny Smith blefuje, mówiąc, że Thomas , Christiansen i Carraciola zostali wysłani aby porwać i uprowadzić marszałka Rosemeyera. W filmie brakuje tego wątku. Tak w ogóle Kramer podczas tej sceny jest zbyt łatwowierny i praktycznie od razu wierzy Smithowi. U Huttona jest jednak bardziej podejrzliwy.

16. I jeszcze raz sala konferencyjna (w powieści cała wyłożona złotem). W książce von Brauchitsch postrzelił Smitha w rękę, z kolei w filmie nic takiego nie następuje.

17. W filmie za to major gestapo zostaje z zimną krwią zamordowany przez Schaffera. Los von Hapena dzielą także Kramer, Rosemeyer i Anne-Marie. W książce postaci te zostają uśpione nembutalem i w tej pozycji porzucone przez MacLeana już do końca.

18. Podczas słynnej strzelaniny w korytarzu prowadzącym do radiostacji Schaffer zbyt dużo gada, za to prawdopodobnie... nikogo nie zabija. To w ogóle jest mankament powieści. Nasi komandosi praktycznie nie zabijają żadnego Niemca.

19. Do momentu konfrontacji na wagoniku kolejki linowej przeżyła cała trójka zdrajców. W filmie w międzyczasie zginął Thomas.

20. Chwilę wcześniej okazuje się, że prowodyrem wspomnianej trójki jest nie Christiansen (tak jak w filmie), a Carraciola, czyli filmowy Berkeley.

21. Uciekając już autobusem na lotnisko w Oberhausen, komandosi musieli przejechać przez koszary, w których stacjonowały niemieckie oddziały Strzelców Alpejskich. W książce jest spektakularna scena, w której do autobusu strzela Tygrys – pocisk wlatuje przez tylną szybę i wylatuje przednią. Szkoda, że w dziele Briana G. Huttona zabrakło tej sekwencji.

22. Na samym lotnisku Smith i spółka spokojnie wsiadają do samolotu nie niepokojeni przez nikogo. Na szczęście na ekranie dzieje się więcej.

23. W powieści na końcu Smith prosi o rękę Mary. Dla nich wojna się kończy. Wydaje się, że także Schaffer i Heidi mają przed sobą świetlaną przyszłość.



Autor : Przemysław Murzyn - Stark