500 dni miłości (500 days of Summer)
Debiutanckie dzieło Marca Webba to… nie jest film miłosny. Przynajmniej tak już w pierwszej minucie oznajmia narrator. (Polski tytuł można by zatem uznać za mylący, ale z drugiej strony oryginalny jest niestety nieprzetłumaczalny). Cały żart polega na tym, że widz i tak nie chce uwierzyć. W zasadzie nie wierzy w to od początku do końca i dopiero po seansie nachodzi go refleksja: w gruncie rzeczy faktycznie chodzi tu o coś innego, a różnica między filmem [...]












