Lot 93 (United 93) – Prawda o dramacie, dramat o prawdzie

Kategoria: Recenzje
Lot 93
Lot 93

Wydarzenia 11 września 2001 roku stały się na tyle ważnym punktem współczesnej historii, że kwestią czasu było nakręcenie o nich filmu. Jednak chociaż niedługo minie piąta rocznica, to nikt jeszcze nie odważył się mówić w kinie o tragedii bezpośrednio. Od tamtego dnia w kinematografii amerykańskiej tragedia zawsze była gdzieś w podtekstach, w domyśle, nikt nie mówił o niej wprost. W Stanach można nawet wyróżnić coś na kształt nurtu zwanego przez niektórych „post 9/11”. Charakteryzuje się on podskórnym lękiem, niepewnością przyszłości, zrezygnowaniem nie rodzącym się w bohaterach, ale czerpanym ze świata otaczającego, który stał się miejscem nie tyle niebezpiecznym, co obcym i niepewnym. W takim świecie każdy może być wrogiem, panuje poczucie bezsilności, z którą trzeba walczyć.Atak terrorystyczny w Stanach Zjednoczonych przez te pięć lat zdążył obrosnąć w niezliczoną ilość kontekstów, które do dziś się mnożą. Trudno mówić o tragedii nie wspominając islamskich ekstremistów, Afganistanu, wojny w Iraku, Bin-Ladena, Talibów, prezydentury Busha, policjantów i strażaków, zaostrzonej kontroli na lotniskach, pojmania i procesu Husseina, znęcania się nad więźniami w Guantanamo, egzekucji przypadkowych jeńców w Iraku, ataków w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, wiecznie zaognionej sytuacji w Palestynie i tysiąca innych rzeczy. Aż trudno uwierzyć, że od tamtego czasu tyle się na świecie zmieniło, a wszystko zaczęło się 11 września 2001 roku. Jeśli jednak jakiś reżyser chciał dotrzeć do sedna tragedii, powinien był zrobić ten film tuż po zamachu. Oczywiście byłoby to niemożliwe. Nawet teraz, kiedy na ekrany kin wchodzą dwa obrazy o tej tematyce, sceptycy pytają: „Czy nie za szybko?”. Oczywiście z polskiego punktu widzenia dystans wydaje się wystarczajacy, ale trzeba przyznać, że Polska ma naprawdę niewiele wspólnego z atakami terrorystycznymi i oby tak zostało. Większość europejskich krajów nie jest w stanie zrozumieć emocjonalnego podejścia Stanów Zjednoczonych do tragedii. Jak na ironię jednak trzeba było Europejczyka, aby zrobić film godny nawet w oczach hiperpatriotycznych Amerykanów, ale strawny nie tylko dla nich.

Lot 93
Lot 93
Lot 93

Przydługim wstępem chciałem unaocznić, jak trudnym przedsięwzięciem musiał być „Lot 93”. Film to niemal dokumentalny zapis wydarzeń z 11 września 2001, kiedy na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych rozbiły się cztery porwane przez terrorystów samoloty. Trzy z nich trafiły w cele, a jeden rozbił się na polu w miejscowości Shanksville. Z rozmów telefonicznych wiadomo, że pasażerowie postanowili odbić samolot z rąk terrorystów. Film w drugiej części skupia się wyłącznie na losach pasażerów tego tytułowego lotu. W pierwszej części otrzymujemy kompleksowy zapis wydarzeń tamtego dnia. Zaczyna się niewinnie i rutynowo, w jakimś centrum lotów ktoś dostaje informacje o zmianie kursu, idzie z nią do szefa, inne centrum lotów dostaje komunikat o porwaniu innego samolotu i tak krok po kroku rozpętuje się wielkie zamieszanie i ostatecznie tragedia. Przez pierwszą godzinę filmu precyzyjnie i konsekwentnie budowane napięcie nie daje widzowi odpocząć, choć nic tak naprawdę się nie dzieje. Widzimy jedynie to, co kontrolerzy lotów, pracownicy w centrum dowodzenia, żołnierze w bazie wojskowej. Podobnie jak oni dostajemy jedynie raporty, komunikaty, czytamy pisma i obserwujemy ekrany monitorów. Oglądamy z nimi telewizję. Z drugiej strony, wsiadamy z pasażerami na pokład feralnego lotu, nie dowiadując się niczego szczególnego na ich temat, są dla nas po prostu ludźmi. Dzięki sprytnemu zabiegowi anonimowości widz staje się jednym z pasażerów samolotu. Nasz stosunek do bohaterów jest mniej więcej taki, jak do współpasażerów w samolocie, pociągu czy autobusie. Można z nimi zamieć kilka słów, poznać imiona paru z nich, ale po podróży szybko się o nich zapomina.

Paradokumentalny styl opowiadania to specjalność Greengrassa, który w tym przypadku pociągnął go do granic możliwości, ale musiał to zrobić. Czemu? Właśnie z powodu konteksów, których chciał się pozbyć. Film ten jest bezstronny i w pewnym sensie „czysty”, dialogi nie są dialogami filmowymi, ale takimi, jakie byśmy usłyszeli w normalnym życiu. Nie ma podziału na dobrych i złych, są terroryści, pasażerowie, pracownicy kontroli lotów itp. W filmie brak politycznych, a oczywisty kontekst islamski występuje, ale zostaje „zneutralizowany” jedną z najlepszych scen w filmie. Zapis dokumentalny zakłada, że przyszłość jest jeszcze nie określona, nie wiemy, co się zdarzy za chwilę, ale możemy być pewni, że kamera to pokaże. Oczywiście w tym przypadku widz zna zakończenie, ale narracja jest poprowadzona w taki sposób, że ogląda film w pełnym skupieniu i napięciu. Najtrudniej chyba było stworzyć wrażenie autentyczności , bo na dobrą sprawę nie wiemy, co wydarzyło się w samolocie tamtego dnia. Greengrass jest świadomy tego, że chcąc pokazać tragedie „od kuchni”, jego licencia poetica musi być niemal nieodróżnialna od wydarzeń autentycznych. I tak też jest, bo rzeczy, których nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć z wiarygodnych źródeł, na ekranie wyglądają na tyle wiarygodnie, że widz nawet nie powie „tak to rzeczywiście mogło wyglądać”, tylko „kupi” rzecz zmyśloną jako fakt.

Lot 93
Lot 93
Lot 93

Skoro jednak nie mamy już jakichkolwiek kontekstów, a jedynie fakty czasami fabrykowane, to co z filmu wynika? O co w nim tak naprawdę chodzi? Napięcie jest budowane po mistrzowsku, ale nie jest to thriller. Nie jest to też dokument ani inscenizacja, które ogląda się w celu uzyskania informacji. Otóż na jednej płaszczyźnie jest to studium tragedii, nie w formie przestrogi, ale raczej wzięte pod lupę. Otrzymujemy hiperrealistyczny obraz zdarzeń fakt po fakcie, bo w rzeczywistości nikt nie byłby w stanie przyjąć naszego punktu widzenia. Błyskawicznie przeskakujemy z Bostonu do Nowego Jorku, z Waszyngtonu na pokład samolotu. Otrzymujemy pełen precyzji obraz, którego w tamtym czasie nikt jeszcze nie widział. Z drugiej strony, kiedy już samolot zostaje uprowadzony, staje nam przed oczami niemal namacalna ludzka tragedia. Perspektywa rychłej śmierci to wyjątkowo przerażające uczucie, a film jest na tyle intensywny, że udziela się ono widzowi. Boją się jej wszyscy bohaterowie, nawet na twarzach terrorystów można zauważyć strach – to ludzie z krwi i kości, przez co są bardziej wiarygodni. Film dociera do miejsca, do którego chciałby prawdopodobnie dotrzeć każdy film katastroficzny. Niemal w pełni przenosi na widza uczucie zagrożenia jakie towarzyszy bohaterom. Ostatnie 10–15 minut filmu jest wręcz nieznośne, kiedy to – podobnie jak bohaterowie – dostajemy promyk nadziei na ratunek z sytuacji beznadziejnej. Nie możemy jednak oderwać oczu od ekranu, bo siła filmu jest niepodważalna.

Można pisać o roztrzęsionych zdjęciach, o rewelacyjnej, stonowanej muzyce, ale tym sposobem nie da się dotrzeć choć w okolice sedna filmu. Tragedia, jakiej jesteśmy świadkami, w sposób nienachalny zmusza nas do postawienia sobie kilku pytań. Jedno z nich jest dość oczywiste: jak my zachowalibyśmy się w takiej sytuacji? Czy pełne płaczu pożegnania telefoniczne z rodziną wydawałoby się wtedy patetyczne i banalne? Czy mielibyśmy odwagę zaryzykować życie w obliczu niemal pewnej śmierci? Warto też sobie zadać pytanie, czy człowiek powinien być stawiany w takich sytuacjach? Czy jest to normalne, aby ktokolwiek był zmuszony do podejmowania takich wyborów? Możemy sobie również zadać pytanie: „Czemu tak postępujemy? Czemu doprowadzamy się do takich sytuacji?”. Film wymusza osobiste podejście do tych pytań, każe zajrzeć w głąb siebie i dopiero wtedy czujemy ogromny szacunek dla ludzi, którzy gotowi byli podjąć ryzyko w obliczu śmierci. A unaocznione nam to zostało bez zbędnego patosu, niesmacznego kultywowania bohaterstwa, ale na najprostszym ludzkim poziomie. W tym właśnie leży siła tego filmu.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Lot 93
Oryginalny tytuł: United 93
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 90 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
Thomas Burnett
Christine Snyder
Mark Rothenberg
Matt Hall
Melody Homer
Nicole Carol Miller
Todd Beamer
William Cashman
Wanda Anita Green
Ahmed Al Haznawi
Ocena:  10/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!