Jednym z fascynujących aspektów science fiction jest to, że przedstawiając nawet bardzo odległą przyszłość, dzieła tego gatunku pozostają mocno zakorzenione we współczesności, odzwierciedlając nadzieje, ale przede wszystkim obawy i lęki społeczeństw swoich czasów. Oryginalny „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” wszedł na ekrany w 1951 r., czyli niedługo po drugiej wojnie światowej, w czasach zimnej wojny, maccartyzmu, czerwonej paniki i konfliktu w Korei, w który zaangażowały się USA i ZSRR, wzmacniając strach przed kolejną wojną światową i użyciem broni nuklearnej. Przesłanie o tragicznych skutkach wzajemnej agresji mocno trafiało do ludzi jeszcze do końca zimnej wojny i było podejmowane w wielu filmach, jak np. „Dr Strangelove” (1964) lub „Gry wojenne” (1983). Motyw kosmitów karzących ludzi za naszą napastliwą naturę pojawia się też jeszcze w 1989 r. w „Otchłani” Jamesa Camerona. Oczywiście to przesłanie pozostaje aktualne i dziś, ale delikatnie mówiąc, od dawna trąci myszką i nie wzbudza już większych emocji, a dla fanów kina to po prostu odgrzewany kotlet. Zapewne dlatego scenarzysta nowego „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” przeniósł nieco ciężar: z przemocy na niszczenie środowiska. Jednak mimo że słowa Klaatu wskazują na ekologię, Gort nadal reaguje na agresję; kosmici chcą ratować zwierzęta, ale w telewizji widzimy szabrowników i zamieszki. Choćby jednak twórcom filmu udało się zmienić przesłanie filmu na „zielone”, to w 2009 r. również nie jest ono dla widza niczym nowym, zwłaszcza że u Derricksona ten problem jest potraktowany topornie i prezentuje się miałko. To zresztą niejedyny powód, dla którego twórców „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” oskarżam o brak konsekwencji, a nawet hipokryzję. Z jednej strony mamy tu bowiem ideologiczne przesłanie, a z drugiej wyjątkowo rażący product placement – sceny z zegarkiem i telefonem komórkowym lub McDonald’sem nawet nie próbują być subtelne. Film ostro krytykuje agresję, ale, co ostatnio typowe dla amerykańskiego kina, choć dowództwo amerykańskiej armii faktycznie zostaje potępione, to żołnierze niższych szczebli dumnie wypinają pierś z naszywką „U.S. Army”.
Wracając jeszcze do postaci Helen – rozumiem, że w dzisiejszych czasach twórcy filmu zamienili sekretarkę z oryginalnej wersji na wykształconą panią doktor. Tylko po co, skoro po dwudziestu minutach filmu odebrali jej wszelką inicjatywę i kazali jedynie wozić kosmitę wte i wewte? Na dodatek Helen wszędzie ciąga ze sobą pasierba Jacoba (Jaden Smith), za co powinno się jej odebrać prawa wychowawcze, tym bardziej że jego nieobecność na ekranie oszczędziłaby widzom nerwów. Jest to postać schematyczna i przewidywalna aż do bólu. Od początku wiadomo, że chłopiec będzie próbował ściągnąć kłopoty na Klaatu oraz że w finale powie do Helen „mamo”, a po drodze będzie mocno irytujący. Ciężko mi jednak winić młodego Smitha, bo z tym scenariuszem nie poradziła sobie nawet Kathy Bates. Na początku jej postać ciekawie się zapowiada, jest twarda, ale bystra i energiczna. Potem staje się jednak kolejnym dowodem na zagubienie pana Scarpy, który przerobił oryginalny tekst Edmunda H. Northa (swoją drogą, tylko ten ostatni, który nie mógł się bronić, bo zmarł w 1990 r., wymieniony jest w napisach). Szybko okazuje się „betonem”, by na końcu znowu zmienić front i odwodzić prezydenta od atakowania wielkiej kuli. Filmu Derricksona nie mogę podsumować inaczej niż słowami „nieudany” i „niepotrzebny”. Nawet efekty specjalne, którymi ta produkcja miała zachwycić, są może i dobrze wykonane, ale nie robią wrażenia, zwłaszcza kiedy filmowi w ogóle brakuje dramatyzmu. Scenariusz, jeszcze raz podkreślę, jest fatalny. Jako remake też się „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” nie sprawdza. Twórcy nieudolnie spróbowali uwspółcześnić oryginał, zwiększając jedynie liczbę nielogiczności. Brakuje temu filmowi inteligencji, lekkości i odrobiny humoru, jakie miała pierwsza wersja, nie ma też słynnych słów „Klaatu barada nikto” (fani twierdzą, że to tak jakby w „Gwiezdnych Wojnach” nie było „Niech moc będzie z Tobą”). Gdyby pokazać ten film kosmitom, mogliby się tylko utwierdzić w przekonaniu, że ludzkość należy zniszczyć. Skomentuj recenzję : ![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||