![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Karły z cała pewnością nie należą do bohaterów nadmiernie wyeksploatowanych przez kino. O ile jeszcze przypadki drugoplanowych ról, najczęściej o humorystycznym wydźwięku, można bez problemu wymienić, o tyle o wiele trudniej przywołać z pamięci „poważne” tytuły (rzecz jasna, pomijając kino fantasy), w którym liliputy grałyby pierwsze skrzypce. Tę specyficzną niszę na rynku filmowym dostrzegł w 2003 roku Thomas McCarthy – głównym bohaterem jego debiutanckiego filmu „Dróżnik” jest więc nie kto inny, jak właśnie karzeł.Fin jest niziutkim mężczyzną wiodącym wprawdzie mało atrakcyjne, ale za to ustabilizowane życie w sklepie z zabawkami. Pewnego dnia jego szef umiera pozostawiając mu w spadku teren, na którym znajduje się nieczynna stacja kolejowa. Zafascynowany kolejami karzeł przenosi się do swojej nowej posiadłości, mając w planie doprowadzenie jej do porządku. Na miejscu poznaje Włocha prowadzącego w sąsiedztwie mały punkt gastronomiczny oraz kobietę, która, jak się niebawem okaże, nosi w sercu żałobę po stracie syna. Leniwe tempo życia na prowincji stanowi tło dla rozwijającej się przyjaźni trójki bohaterów.
„Dróżnik” jest filmem urzekającym widza od samego początku. Ogromna w tym zasługa konsekwentnie budowanej przez reżysera atmosfery spokojnej przestrzeni, w której czas płynie niespiesznie, a ludzie żyją na wolniejszych obrotach. Znakomicie napisane (i odegrane) role głównych bohaterów są również warte pochwały. Szczególnie w pamięć zapada, rzecz jasna, postać Fina. Jak już pisałem we wstępie, ze świecą szukać na kartach historii kina wiodącej, pierwszoplanowej roli karła w obyczajowym filmie, a już znalezienie kreacji aktorskiej dorównującej Peterowi Dinklage’owi byłoby chyba niemożliwe. Mały wzrostem aktor wykazał się odwrotnie proporcjonalnym do jego rozmiarów ogromem talentu. Nie próbuje on wywoływać w widzu współczucia dla kreowanej postaci, daleki jest również od pełnienia roli błazna. Tworzy dojrzałą kreację, oparta na wyśmienitym aktorstwie, głównie stonowanym, ale momentami również eksplodującym ekspresją. Jego Fin niewątpliwie ma już kawał życia za sobą – ciekawe, rozbawione bądź złośliwe spojrzenia nie wywierają więc na nim większego wrażenia. Nie rozpacza z powodu wzrostu, nie złorzeczy na swój los, ten etap ma dawno za sobą. Obecnie jest człowiekiem pogodzonym z rzeczywistością, a reakcja świata na jego osobę co najwyżej drażni go i nuży. Mały człowiek stroni więc od ludzi i na pytania oraz próby nawiązywania dialogu odpowiada zdawkowo. Krótko mówiąc, to samotnik, który najlepiej czuje się we własnym towarzystwie i wcale nie obchodzi go, jak takie zachowanie zostanie odebrane przez innych.
Tak naprawdę jest to jednak fasada, postawa obronna wobec świata i problemów dnia codziennego, często zbyt ciężkich do udźwignięcia przez „normalnych”, wysokich ludzi, a co dopiero przez małego człowieczka, którego przewyższa wzrostem niejedno dziecko. Aspołeczność Fina to swojego rodzaju efekt uboczny codziennego tłumienia w sobie frustracji spowodowanych reakcjami, jakie wywołuje u innych jego wygląd. Irytacji z powodu dystansu i pobłażliwości, z jaką jest traktowany przez dorosłych ludzi, z góry wpisujących go w pewne schematy ściśle określonej wizji karła. Wszystko to sprawia, że większość osób nigdy nie zdoła chociażby w minimalnym stopniu poznać jego prawdziwej osobowości. Tłumiony przez całe życie gniew znajduje możliwość ujścia dopiero w krótkiej chwili wybuchu złości, podsyconej wypitym alkoholem.
![]() |
![]() |
![]() |
Aktor do spółki z reżyserem wykonali kawał dobrej roboty w przybliżeniu widzowi tej postaci. Nieświadomie przestajemy zwracać uwagę na to, jak Fin wygląda, skupiając się na tym, jaki to ma wpływ na jego życie i wydarzenia na ekranie. Dinklage sprawia, że bohater nie jest przez widza traktowany jako zabawne indywiduum, które powinno robić karierę na arenie cyrkowej. To pełnokrwista postać o wyrazistym i złożonym charakterze, mająca swoje wady i zalety, a dzięki temu jakże bliska prawdziwemu życiu. Człowiek, jakich wiele – z tą różnicą, że bardzo mały. I za takie zaprezentowanie postaci, nie tylko dalekie od stereotypowego, ale do tego zdobywające serce widza głębią charakteru i podejściem do życia, należą się reżyserowi i aktorowi ogromne brawa.
Niezwykła sylwetka małego człowieczka sprawia, że to nie tyle film oparty na przykuwającej uwagę fabule, ile rozbudowany portret. Postać Fina kontrastowo uzupełniają bohaterowie bardziej otwarci na świat, którzy wyrwą bohatera z codziennej rutyny i stagnacji międzyludzkich interakcji. Tego zadania podejmuje się głównie Joe, energiczny i jowialny pracownik małego punktu gastronomicznego, próbujący zaprzyjaźnić się z każdym, kogo spotka w życiu. Po bliższym przyjrzeniu się tej postaci, widzimy jednak, że oprócz potężnej dawki pozytywnej energii i życiowego optymizmu, bohater ten posiada również i inne walory – jednocześnie twardo stąpa po ziemi, poświęca się swemu choremu ojcu i eliminuje ze swego otoczenia osoby toksyczne. Pomiędzy tymi dwiema postaciami o skrajnie odmiennym podejściu do życia i ludzi mamy jeszcze Olivię. Roztrzepana i nieco zakręcona kobieta pod pełnymi ciepła uśmiechami skrywa brzemię zżerającej ją od dawna tragedii, która niemalże nie przyczynia się do jej zguby.
„Dróżnik” to film, który łatwo przeoczyć – przez ekrany kinowe przemknął niezauważony, na DVD również nie cieszy się raczej zawrotną popularnością. Tym bardziej należy więc promować ten pełen ciepła tytuł urzekający klimatem amerykańskiej prowincji, obraz życia w miejscu, które już dawno temu odczepiło się od pędzącej w zawrotnym tempie reszty świata. Codzienne życie nie jest tu podporządkowane żadnym nadrzędnym celom ani obrotom strzałek na tarczy zegara. Każdy wykonuje to, co ma do zrobienia, znajdując w międzyczasie chwilę, żeby przystanąć, głęboko zaczerpnąć powietrza, porozmawiać z innymi, zagrać w piłkę, pospacerować wzdłuż torów, odwiedzić bibliotekę. Jeżeli my sami nie mamy takiego komfortu, to podarujmy sobie chociaż te kilkadziesiąt minut na wizytę w miejscu, które żyje nieco normalniejszym codziennym rytmem.












9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!
Świetna recenzja, tylko małe sprostowanie. Joe to latynos, sądząc po fladze namalowanej na jego samochodziku pochodził z Chile. OfermaCytuj