Prestiż (The Prestige) – Hokus Pokus!

Kategoria: Recenzje
The Prestige
The Prestige
The Prestige

Czy lubicie magików? Nie, nie pytam o jarmarcznych cwaniaczków wyciągających króliki z kapelusza, ale o tych z najwyższej półki: „teleportujących” ciężarówki, odgadujących nasze myśli, unoszących się nad naszymi głowami, sprawiających, że przez ułamek sekundy zaczynamy wierzyć w to, co widzimy. Obserwowanie takich artystów sceny sprawia, że na czas występu naprawdę jesteśmy gotowi uwierzyć w istnienie magii. Oczywiście szybko budzi się w nas zwykły ludzki sceptycyzm i doszukujemy się racjonalnego rozwiązania najbardziej niesamowitych sztuczek. Najnowszy film Nolana to właśnie opowieść o ludziach, którzy dla zadziwienia i olśnienia innych gotowi są poświęcić całe swe życie.Robert Angier (Hugh Jackman) wraz z Alfredem Bordenem (Christian Bale) i swoją żoną trudnią się zabawianiem gawiedzi sztuczkami magicznymi. Ich popisowym numerem jest związywanie kobiety i wrzucanie jej do pojemnika z wodą, z którego po krótkim czasie się uwalnia. Z biegiem czasu zaczyna się jednak pojawiać rutyna, a jeżeli w grę wchodzi ludzkie życie, nigdy nie zwiastuje to niczego dobrego. Alfred zaczyna rozważać podniesienie poprzeczki trudności, co czyni za zgodą małżonki Roberta. Niestety, eksperyment kończy się tragiczną śmiercią kobiety.

W tym momencie drogi niedawnych przyjaciół rozchodzą się. Każdy z nich podąża swoją ścieżką, a jednocześnie bacznie obserwuje działania rywala skrzętnie dbając o to, żeby zawsze w odpowiednim momencie podstawić mu nogę. Rywalizację podsyca nierównomierność talentu obu antagonistów – z tej dwójki to Borden jest prawdziwym mistrzem w swym fachu. Bez trudu odgaduje tajemnice zawodowe rywali, samemu opracowując zachwycający numer ze znikającym człowiekiem, którego przeciwnik w żaden sposób nie może rozgryźć. Angier jest zaledwie rzemieślnikiem, ale za to znacznie bardziej medialnym, potrafiącym swoje sztuczki sprzedać szerszej widowni. Kradnie od Alfreda jego trick, zwracając szczególną uwagę na to, by na scenie prezentował się on znacznie lepiej od oryginału. „Wielki Danton” – bo taki jest pseudonim mniej zdolniejszego z mistrzów iluzji – odnosi sukces, ale wciąż nie może się pozbyć obsesji odkrycia sekretu swego rywala, zastosowawszy jedynie półśrodek przy skopiowaniu jego popisowego numeru.

The Prestige
The Prestige
The Prestige

O „Prestiżu” ciężko się pisze, ponieważ chciałoby się przedstawić intrygującą fabułę i jej nie mniej ciekawą konstrukcję, a jednocześnie nie można zdradzić zbyt wiele, żeby kogoś nie pozbawić niewątpliwej przyjemności z odkrywania kolejnych kawałków fascynującej historii. Scenariusz filmu to prawdziwy majstersztyk – jest doskonale przemyślany od początku do końca. To poniekąd nolanowski powrót do formy zaprezentowanej w „Memento”, ale za to w konwencji o wiele czytelniejszej dla widza. Oś filmu stanowią retrospekcje. Poznajemy losy bohaterów od samych początków ich scenicznej działalności, aż po tragiczny koniec zakończony zabójstwem Roberta, dokonanym prawdopodobnie przez Alfreda (spokojnie, zdradziłem jedynie to, czego widz dowiaduje się z pierwszych minut filmu).

Nie jest to jednak powrót do przeszłości ściśle zgodny z chronologią. Wątki zaprezentowane są niejako „piętrowo” – często jedna retrospekcja odsyła do drugiej, jeszcze starszej, która z kolei prowadzi w nieco bliższą przeszłość. Kolejne fragmenty historii obu iluzjonistów ukazywane są też z dwóch różnych punktów widzenia. Połączone jest to jednak na tyle sprawnie, że uważnemu widzowi nie grozi zagubienie się w meandrach skomplikowanej historii obu magików. Trzeba przy tym dodać, że te interesujące zabiegi konstrukcyjne uzupełniają znakomicie napisaną fabułę, interesującą od pierwszych do ostatnich minut. Prowokuje ona oglądającego do nieustannego zastanawiania się nad tym, co widzi i snucia niekończących się hipotez dotyczących rozwiązania zagadek konstruujących akcję. W finale znajdują one zresztą swoje uzasadnienie, nie pozostawiając już miejsca na snucie po seansie własnych domysłów. Część rozwiązań można przewidzieć znacznie wcześniej, inne zostały na tyle perfidnie pomyślane, że raczej nie sposób ich rozszyfrować ze znacznym wyprzedzeniem. Warto w tym miejscu wspomnieć, że nie sprawia to wrażenia „twistów” wplatanych w treść z wyrachowaniem, wyłącznie w celu wstrząśnięcia widzem. Wszystko jest logiczne, ale nie tak, jak wymagałaby tego ludzka racjonalność. W finale pojawia się pewna umowność. Mnie to nie przeszkadzało i takie wyjaśnienie zaakceptowałem z całym dobrodziejstwem magicznego inwentarza. Niewątpliwie jednak osobom twardo stąpającym po ziemi taki finał historii może nie przypaść do gustu.

The Prestige
The Prestige

Za to każdego powinna zainteresować esencja tego filmu, czyli stale doskonalone przez bohaterów występy sceniczne oraz nieustanna rywalizacja, często sprowadzająca się do wzajemnego kopania pod sobą dołków, oszukiwania i niszczenia owoców pracy konkurenta. Borden i Angier są opętani potrzebą ciągłego współzawodnictwa, właśnie temu celowi poświęcają całkowicie swoje życia, często decydując się na czyny wątpliwe moralnie. Bohaterowie nie są jednowymiarowi – jednemu i drugiemu daleko do roli chodzącego ideału, ale przy tym każdy na swój sposób wzbudza w widzu sympatię, przez co żadnemu tak do końca kibicować i faworyzować go nie można.

W parze ze świetnym scenariuszem idzie równie doskonała strona techniczna. Nolan zaprosił do współpracy wiele osób pracujących z nim już na planie „Batmana”, co dało wyśmienity efekt. W roli Alfreda widzimy Christiana Bale’a, znanego już z tytułowej kreacji w poprzednim filmie reżysera, zaś Michael Caine pojawia się w roli mechanika sceny, wprowadzającego początkujących magików w tajniki iluzjonistycznej profesji. Za zdjęcia i montaż również odpowiadają osoby znane już z ekranizacji komiksu o mrocznym rycerzu. Oczywiście oprócz tego w filmie pojawiają się również aktorzy po raz pierwszy współpracujący z Nolanem. Hugh Jackman pokazuje, że jest charyzmatycznym aktorem, który w rękach sprawnego twórcy potrafi rozwinąć skrzydła. Do spółki z Balem tworzy iskrzący duet, balansujący na cieniutkiej granicy pomiędzy wzajemnym szacunkiem a nienawiścią. Drugoplanową rolę Olivii zagrała Scarlett Johansson, udowadniając, że pomimo paru wpadek na koncie wciąż posiada jeszcze nosa do interesujących projektów. W „Prestiżu” może i nie ma możliwości do stworzenia wybitnej kreacji, ale ogląda się ją przyjemnie, a ładna kobieta żadnemu filmowi jeszcze nie zaszkodziła. W epizodach pojawiają się jeszcze David Bowie i Andy Serkis, który to najwyraźniej od czasu „Władcy Pierścieni” specjalizuje się w zapadających w pamięć epizodycznych rolach.

Z każdym kolejnym filmem Christopher Nolan coraz mocniej udowadnia, że jest jednym z najlepszych młodych reżyserów, a etykieta „obiecującego” jest już dla niego cokolwiek obraźliwa. Do tego współpraca z Christianem Balem ewidentnie mu służy i na kolejną odsłonę przygód mrocznego rycerza należy już jedynie z niecierpliwością wyczekiwać, ponieważ to po prostu musi się znowu udać. Do czasu owej premiery możemy zaś zadowolić się tym klimatycznym, stylowym thrillerem, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością – z pewnością jeszcze do niego wrócę przy okazji premiery DVD…

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Prestiż
Oryginalny tytuł: The Prestige
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 142 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Rupert Angier
Alfred Borden
Olivia Wenscombe
Cutter
Nikola Tesla
Julia Anger
Jess
pan Alley
Sędzia
Oskarżyciel
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!