Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja (The Big Red One. Reconstruction) – Czterech Jeźdźców Sierżanta

Kategoria: Recenzje
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja

Kiedy w 1980 zarówno reżyser Samuel Fuller, jak i aktorzy po raz pierwszy zobaczyli na dużym ekranie ostateczną wersję „Wielkiej Czerwonej Jedynki„, nie potrafili ukryć rozczarowania. Jak się okazało, producenci dosyć poważnie okroili cały materiał tak, że według słów samego reżysera, z jego wizji naprawdę niewiele pozostało. Dwadzieścia cztery lata później, krytyk i filmowiec Richard Schickel, na podstawie materiałów zalegających w archiwach Warner Bros oraz osobistych notatek Fullera, podjął się rekonstrukcji „Wielkiej Czerwonej Jedynki”. Nową wersję trudno nazwać „reżyserską”, wszak reżyser zmarł w 1997 roku i nie brał udziału w pracach nad restauracją swojego dzieła. Mimo to, „Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja” ma o wiele więcej wspólnego z osobistą wizją artysty, niż wersja pierwotna. I o niej właśnie, mającej premierę w 2005 roku, będzie traktował ten tekst.

Film nie ma jakiejś konkretnej fabuły. To ciąg epizodów które łączy piątka bohaterów, żołnierzy Pierwszej Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych. Griff (Mark Hamill), najwrażliwszy ze wszystkich, pragnący w przyszłości zostać rysownikiem, nieśmiały, mający wątpliwości co do słuszności czynów swoich i kolegów. Zab (Robert Carradine), początkujący pisarz i dziennikarz, będący swoistym alter ego Fullera , który na początku tworzył swoje dzieła właśnie na papierze, nie na taśmie celuloidowej. Podobnie jak reżyser, także Zab ma słabość do cygar. Vinci (Bobby di Cicco), to w połowie Włoch, zachowujący się jak na przedstawiciela tej nacji przystało – wyszczekany cwaniaczek, kombinujący jak by tu na tej wojnie przetrwać jak najmniejszym nakładem sił. Z kolei Johnson (Kelly Ward), to zwykły, przeciętny chłopak, chwilami sprawiający wrażenie jakby nie wiedział co się wokół niego dzieje. Pomiędzy tymi „Czterema Jeźdźcami Apokalipsy” kręcą się „uzupełnienia”, które z reguły jednak giną szybciej, niż wspomniana czwórka uczy się ich imion. Oddziałem dowodzi Sierżant (wybitna kreacja Lee Marvina), żołnierz od niepamiętnych czasów – surowy i szorstki, jak to ktoś gdzieś trafnie zauważył, o wyciosanej niczym z kamienia twarzy „boga wojny”, żyjący wojną, oddychający wojną.

Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja

Wszyscy ci żołnierze rzucani są od pustkowi Północnej Afryki, przez upalne Włochy, normandzkie plaże, Belgię, Niemcy, aż po obozy koncentracyjne w Czechosłowacji. Wydarzenia, które są ich udziałem są raz groteskowe, kiedy indziej przerażające, często sprawiające wrażenie okrutnego żartu sił wyższych, ale zawsze dowodzące, że wojnę przeżyć można tylko i wyłącznie dzięki szczęściu i ślepemu losowi. Na nic zdaje się perfekcyjne wyszkolenie czy ponadprzeciętna ostrożność, kiedy w każdej chwili zbłąkana kula może nadlecieć z najmniej spodziewanego kierunku. Tak postrzegał wojnę Fuller – jako dziwną, surrealistyczną grę bez zasad. To głównie o tym opowiada „Wielka Czerwona Jedynka”.

Ale film dotyka również tematu ostatecznie utraconej niewinności. Znamienna jest scena, w której Griff, najdłużej się opierający, najdłużej mający wątpliwości, często rozmawiający z Sierżantem na temat różnicy między zabijaniem a mordowaniem, widząc okropieństwa jakich dopuścili się naziści w obozach masowej zagłady w Czechosłowacji, z zimną krwią zabija bezbronnego Niemca. A potem wystrzeliwuje kolejny magazynek w jego zwłoki. I jeszcze jeden. I jeszcze jeden…

W ogóle film obfituje w szereg wspaniałych i poruszających scen jak np. ta rozgrywająca się w belgijskim zakładzie dla obłąkanych, gdy jeden z pacjentów (znakomity epizod Serge Marquanda) podczas strzelaniny bierze do rąk pistolet maszynowy i roznosząc kulami wszystko wokół, krzyczy: „Jestem zdrowy! Jestem taki jak wy!”. Moją ulubioną sekwencją jest jednak ta, w której na opustoszałym francuskim polu, nad którym króluje ogromny krzyż, niemiecki oddział szykuje zasadzkę na amerykański patrol. Element zaskoczenia ma polegać na tym, że Niemcy udają martwych. Wrażenie jakie robi scena podczas której żołnierze amerykańscy wchodzą pomiędzy „trupy” jest niesamowite, z jednej strony sięgające zenitu napięcie, z drugiej uczucie uczestniczenia w jakimś sennym koszmarze. Pierwszy raz widziałem „Wielką Czerwoną Jedynkę” wiele lat temu w telewizji. Właśnie tę scenę zapamiętałem najlepiej. Odświeżając sobie film Fullera niedawno na DVD uderzyła mnie ona jeszcze mocniej.

Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja

Trudno nie wspomnieć w tym miejscu o Schroderze – odgrywającym w tej scenie kluczową rolę żołnierzu niemieckim, w którego wcielił się świetny Siegfried Rauch. Ścieżki jego oraz Czterech Jeźdźców i Sierżanta wielokrotnie krzyżują się na różnych frontach, spotykając się ostatecznie w okolicznościach przypominających okrutny żart losu. Schroder to jakby lustrzane odbicie Sierżanta, choć dodatkowo naznaczony jest faszystowskim fanatyzmem. Obaj są jak dwie strony tego samego medalu – mężczyźni stworzeni aby walczyć i zabijać, w innych okolicznościach zapewne świetnie by się rozumieli, niestety los tak chciał, że stanęli po przeciwnych stronach barykady.

Nie ma co ukrywać, obraz Fullera od strony technicznej mimo wszystko znacznie się postarzał. Sekwencje strzelanin nie robią takiego wrażenia jak np. te w „Szeregowcu Ryanie” czy „Wrogu u bram„. Zdarzają się również fragmenty, w których pozornie nic się nie dzieje – żołnierze siedzą i rozmawiają o niczym. Nie dziwię się, że zwłaszcza młodsi, spragnieni akcji widzowie czują się zawiedzeni, mając w pamięci filmy Spielberga czy Annauda. Ja jednak o wiele bardziej wierzę w wizję Fullera, który oparł scenariusz na własnych doświadczeniach, niż w wyżej wymienione pozycje, które choć na pewno efektowne i miłe dla oka, na dłuższą metę jednak nie zbliżają się do sedna tego, czym prawdziwa wojna jest.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Wielka Czerwona Jedynka. Rekonstrukcja
Oryginalny tytuł: The Big Red One. Reconstruction
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 160 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
Sierżant
Griff
Zab Bobby
Vinci
Walloon
Johnson
Schroeder
Rensonnet
Ocena:  9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!