Oblężeni (Straight into Darkness) – Ciemności kryją Ziemię

Kategoria: Recenzje
Oblężeni
Oblężeni
Oblężeni
Oblężeni

Oblęiżeni” to film, który – o ile się orientuję – nigdy nie wszedł do kin. Od razu został przeznaczony na rynek DVD. Reżyserem tej produkcji jest Jeff Burr znany do tej pory z tak wiekopomnych dzieł jak „Ojczym 2„, „Teksańska masakra piłą łańcuchową 3„, czy czwarta i piąta część „Władcy Lalek„. Jeśli chodzi o obsadę, to wystarczy wspomnieć, że najgłośniejszymi nazwiskami występującymi w „Oblężonych” są David Warner i James LeGros. Budżet? Podejrzewam, że na upartego i mnie byłoby stać na wyłożenie gotówki mogącej pokryć produkcję filmu Burra. Realizm? Zapomnijcie. Wszystkie te punkty już na starcie stawiają „Straight Into Darkness” (taki jest oryginalny tytuł filmu) na pozycji straconej. Mimo to film się broni. Powiem więcej – w moich oczach to pozycja wybitna.

Zdaję sobie sprawę, że narażam się teraz na salwy śmiechu i komentarze w stylu: Co za pacan, stawia jakieś „Stay Into Blackness” wyżej od „Szeregowca Ryana” i „Plutonu”, ale szczerze mówiąc niezbyt mnie to obchodzi. Widziałem to dzieło trzy razy w ciągu ostatnich kilku tygodni i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jeden z najlepszych filmów ostatnich paru lat z jakimi miałem przyjemność obcować. Ale do rzeczy.

Samochód, którego pasażerami są żandarmi eskortujący dwóch dezerterów, wjeżdża na minę. Z katastrofy z życiem uchodzą tylko wspomniani uciekinierzy. Rozpoczyna się ich ucieczka przez spustoszone wojenną zawieruchą tereny, która swój kres znajduje w opuszczonym hotelu, gdzie ramię w ramię z grupką osieroconych dzieci bohaterowie muszą stawić czoła sporemu niemieckiemu oddziałowi.

Mimo to „Straight Into Darkness” nie jest filmem stricte wojennym. Miesza się tu przynajmniej kilka gatunków – nietrudno znaleźć tu horror, wszak specjalizacja reżysera w jakiś sposób zobowiązuje. Ale ja całość określiłbym jako ponurą, ale niezwykle klimatyczną bajkę dla dorosłych. Przejawia się to w pewnej odrealnionej aurze unoszącej się nad całością. Wystarczy spojrzeć na scenografię – ruiny kościołów, bezkresne pustkowia, las pełen wisielców. Ponadto charakterystyczna muzyka nie mająca nic wspólnego z batalistycznymi orkiestracjami. Bajkowe wrażenie potęguje też specyficzna gra odtwórców głównych ról stojąca gdzieś pośrodku zwykłego „filmowego” aktorstwa i maniery trochę przerysowanej, teatralnej. Moim zdaniem wyszło to fenomenalnie.

Sama historia pozornie mówi o konfrontacji niewinności z ciemnością, ale jak się później okazuje nie do końca tak jest. Bardziej o tym jak wojna zmienia ludzi. Niemcy tak naprawdę nie są krwiożerczymi bestiami z piekła rodem. Oni zdają sobie sprawę, że wojna jest przegrana. Walczą o swoją przyszłość, wiedzą, że w hotelu jest coś, co może zapewnić im cokolwiek więcej niż obóz jeniecki, a potem nędzę życia w starającej podnieść się z kolan wielkiej Germanii. Z kolei dzieci… One są okaleczone psychicznie lub fizycznie. Dwójka ich opiekunów stara się oszczędzić im dodatkowego koszmaru i przekonuje ich, że ta cała wojna to tylko zabawa. I pomimo, że wyszkoleni przez swojego nauczyciela tworzą małe, ale zabójcze komando, wciąż jednak zachowują dziecięcą niewinność. No i dwójka głównych bohaterów poszukująca czegoś dawno utraconego. I – pomimo tragicznego zakończenia – znajdująca.

Oblężeni
Oblężeni
Oblężeni
Oblężeni

Nie mogę nie wspomnieć o stronie technicznej filmu Jeffa Burra. Mikroskopijnie mały budżet wcale nie przeszkodził w stworzeniu dzieła wysmakowanego wizualnie. Wystarczy spojrzeć na screeny. Jak się chce, to się potrafi (tu ukłon w stronę polskich filmowców). Zdjęcia są dosyć surowe, chwilami ziarniste, nieostre, co w połączeniu z wcześniej wspomnianymi sceneriami daje piorunujący efekt. Znakomity montaż, momentami szybki, nieco nerwowy, ale ani przez moment nie zamieniający „Oblężonych” w bezsensowny teledysk. No i muzyka – Michael Convertino znany choćby z „Rzeczy, które robisz w Denver będąc martwym” przeszedł samego siebie. Niezwykle klimatyczna, wwiercająca się w głowę, pełna emocji… Mógłbym jeszcze mnóstwo superlatyw wygłosić pod adresem tego soundtracku, ale po co? Słowami nie da się tego opisać.

„Oblężeni” aż kipią od emocji. To nie jest wyrachowane, nastawione na szybki zysk filmidło. Oglądając je przez cały czas czułem w żołądku ogromną gulę. Strach, wzruszenie i cała gama innych uczuć targała mną przez cały czas trwania filmu. I owszem, pewne chwyty oddziaływania na widza i na jego emocje są dosyć proste – ot choćby w momencie śmierci każdego dziecka, przez sekundę pojawiała się migawka przedstawiająca jego uśmiechnięte oblicze z czasów kiedy wszystko było takie jak powinno – ale co z tego skoro to kopie z taką siłą.

Malkontenci zawsze znajdą powód do narzekań. A to rola retrospektywnych przebitek nie jest do końca jasna. Na dodatek są one utrzymane raczej w klimacie przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Rumuńskie plenery – choć przepiękne – raczej nie wyglądają „zachodnioeuropejsko”. Także czołg niemiecki nie przypomina sprzętu używanego podczas Drugiej Wojny Światowej, a taktyka nazistów podczas natarcia na hotel (tzw. „na wariata”) zostałaby wyśmiana przez pierwszego lepszego stratega. W moich oczach jednak te wszystkie drobiazgi (bo umówmy się, w świetle całości to są drobiazgi) absolutnie nie przesłaniają mi ogólnego odbioru filmu. Filmu, który rzucił mnie na kolana.

Zdaję sobie sprawę, że „Oblężeni” nie trafią do każdego, gdyż wymagają pewnej specyficznej wrażliwości. Ale jeżeli ktoś wyczuwa jakieś choćby odległe pokrewieństwo swojego gustu z moim, wtedy z całego serca polecam. To film z jednej strony ponury i wstrząsający, z drugiej niesamowicie atmosferyczny i piękny. „Mesmerizing”, jak to określił ktoś w komentarzach na imdb.com. To słowo idealnie pasuje do „Straight Into Darkness”. Długo zwlekałem z napisaniem tej recenzji, długo zastanawiałem się nad oceną. W tej chwili jestem w stu procentach pewien – w moich oczach „Oblężeni” Jeffa Burra zasłużyli na maksymalną notę.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Oblężeni
Oryginalny tytuł: Straight into Darkness
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 95 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Losey
Deming
Deacon
Maria
Andrei
Nelu
Żołnierz
Żołnierz
Ocena:  10/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!