Sherlock Holmes (Sherlock Holmes) – Detektyw na nowy wiek

Kategoria: Recenzje

Na nowy film Guya Ritchiego nie czekałem z niecierpliwością. Przefajnowany zwiastun zapowiadał bardzo małą zawartość Sherlocka w Sherlocku – i chociaż z jednej strony jestem zwolennikiem definiowania na nowo klasycznych postaci, a z drugiej nie należę do oddanych wielbicieli detektywa z Baker Street, którym zależałoby na bezwzględnym szacunku wobec oryginału, to jednak zapowiedzi „Sherlocka Holmesa” grały na niewłaściwych strunach. Zamiast świeżego spojrzenia na słynnego bohatera można się było raczej spodziewać wariacji na temat „Piratów z Karaibów” w wiktoriańskim sztafażu. A jeśli tak, to czy nie lepiej całkowicie zrezygnować z nawiązania do literackiego pierwowzoru?

Sherlock Holmes Sherlock Holmes

Okazuje się, że nie. Napływające z Zachodu dość ciepłe recenzje nastawiły mnie do filmu przychylniej – i okazuje się, że nie bez racji. To prawda, że Ritchie umieszcza Holmesa w filmowym świecie, gdzie przeważa akcja, jednak pozwala mu zachować cechy charakterystyczne. Widzowie zaznajomieni z historiami Conan Doyle’a rozpoznają liczne nawiązania, a sam Sherlock nie tylko się bije (przy czym, co znaczące, również używa intelektu), ale również dedukuje, jak na mistrza detektywów przystało. Tempo wcale nie jest tak prędkie, jak sugerowały zwiastuny; Holmes i doktor Watson mają dość czasu na tradycyjne śledztwo, włącznie z poszukiwaniem śladów i innymi obowiązkowymi punktami programu. Historię, w której biorą udział, także skrojono dość klasycznie: diaboliczny czarny charakter Lord Blackwood (Mark Strong) zostaje stracony za praktykowanie czarnej magii oraz pięć rytualnych morderstw, jednak wszystko wskazuje na to, że powstał z martwych. Przejmuje władzę nad tajną organizacją, która chce zapanować nad Anglią i uczynić z niej supermocarstwo, jakiego nie zna świat. Holmes musi rozwiązać tajemnicę powrotu z zaświatów, nim będzie za późno.

Sherlock Holmes Sherlock Holmes

Nie potwierdziły się zatem obawy o całkowity brak wierności oryginałowi. Ritchie co prawda zrywa z utrwalonym w kulturze wizerunkiem detektywa w kraciastym płaszczu na rzecz postaci bardziej awanturniczej i ekscentrycznej, jednak czyni przy tym starania, by „nowy” Holmes znajdował uzasadnienie na kartach opowieści Conan Doyle’a. Intencją reżysera było ponoć pokazanie bohatera dopiero w trakcie rozwoju, co wpisywałoby się w trend wyznaczony przez „Batman – Początek” czy „Casino Royale”. I owszem, można tutaj odnaleźć ów pierwiastek, choć jak to u Ritchiego bywa, górę bierze inny czynnik: jego wersja historii o Holmesie przede wszystkim musi być „cool”. To niekoniecznie zarzut, bo z tego zadania wywiązuje się całkiem dobrze, w czym niemała zasługa Roberta Downey’a Jr. w swoim żywiole. Co prawda ciężko uznać, by aktor szczególnie się przemęczał – w gruncie rzeczy prezentuje tu po prostu kolejne wcielenie czarującego ekscentryka, który ostatnio miał na nazwisko Tony Stark – ale patrzy się na niego z przyjemnością, szczególnie że otrzymał sporo fajnych, błyskotliwych kwestii. Również Jude Law jako Watson pokazuje się z dobrej strony (do twarzy mu z tym wąsikiem), jednak obaj naprawdę błyszczą dopiero wspólnie. Bodaj najsilniejszą stroną „Sherlocka Holmesa” jest właśnie ich wzajemna chemia i dowcipny portret przyjaźni bohaterów. Sceny sprzeczek oraz wspólnej pracy dostarczają dużo więcej przyjemności niż sekwencje akcji, które choć nieźle zrealizowane (na uwagę zasługuje inteligentne wykorzystanie zwolnionego tempa w dwóch potyczkach), w gruncie rzeczy „są, bo są”.

Sherlock Holmes Sherlock Holmes

Jak podsumować najnowsze wcielenie Sherlocka? Poniekąd uczyniły to już za mnie wyniki sprzedaży: publiczność kupiła taką wersję słynnego detektywa, zapewniając Ritchiemu sukces, o jakim do tej pory nie mógł pomarzyć. Jest to ważne o tyle, że Brytyjczyk z premedytacją stworzył „populistyczną” adaptację przygód Holmesa, dostosowaną do oczekiwań współczesnego widza – i przypuszczam, że trafił w sedno. Jednocześnie, jeśli idzie o jakość, nie jest to film, którego powinien się wstydzić. Co prawda scenariusz prześlizguje się po oczywistościach (fajnym patentem są za to różne steampunkowe smaczki), rozmach akcji bywa nieco bombastyczny, a bohaterom pomimo wdzięku brak głębi, ale widowisko jest zwyczajnie przyjemne w odbiorze i dostarcza dobrej rozrywki, a przecież w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi w adaptacji literatury – było nie było – na wskroś popularnej.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Sherlock Holmes
Oryginalny tytuł: Sherlock Holmes
Kraj: Australia
USA
Wielka Brytania
Rok:
Czas trwania: 126 minut
Reżyseria:
Scenariusz:


Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Sherlock Holmes
Dr John Watson
Mary Morstan
Irene Adler
Lord Blackwood
Inspektor Lestrade
John Standish
Lord Coward
Sir Thomas
Posterunowy Clark
Ocena:  4/6
Oceń ten film na Filmaster.pl!