Rewers – Stalinizm i postmodernizm

Kategoria: Recenzje

Napisy początkowe, czcionka jak z „Kanału” Andrzeja Wajdy, klasycznego filmu o polskiej narodowej martyrologii. To jednak tylko fałszywy trop, element gry z konwencją. Borys Lankosz, młody, zdolny i odważny reżyser, doskonale czuje kino. Mało tego, nie boi się mówić własnym głosem i brawurowo rozprawia się zarówno ze schematami narodowego cierpiętnictwa, jak i – równie polską – niechęcią do kina gatunków. Jego opowieść to taki prawdziwy „Rewers”, odwrotna strona medalu, przewrotnie inne spojrzenie na tragiczną polską historię lat powojennych, czarną noc stalinizmu, ukazaną tutaj raczej w odcieniach noir. Nie tylko zresztą – Lankosz stawia na świadomy i celowy eklektyzm, łącząc kino obyczajowe z komedią i melodramatem, a konwencję czarnego kryminału z groteskową makabreską.

Rewers Rewers

Wszystkie te stylistyki bezboleśnie i płynnie się przenikają, a opowieść wartko dąży do – również przewrotnego – finału. Tak szybko, że aż pojawia się pewien niedosyt; chciałoby się nieco dłużej poobcować z ciekawie nakreślonymi bohaterami, posłuchać świetnych dialogów i podoszukiwać się kolejnych przewrotnie zabawnych, inteligentnych tropów. Takich jak chociażby autoironiczna rola Jacka Poniedziałka, który nawiązuje nić porozumienia z Sabinką, trafiając doń Verlainowskim kodem, by potem dwuznacznie przytulać się do jej brata. W powojennej Polsce nie ma już prawdziwych, wykształconych mężczyzn odpowiednich dla inteligentki. Pozostali wyłącznie geje (zresztą motyw odmiennej orientacji seksualnej, który pojawia się również w zakończeniu, to też element postmodernistycznej gry z konwencją) albo wewnętrznie wypalone po Powstaniu „żywe trupy” jak poeta Wodziński, w widoczny sposób wzorowany na Baczyńskim.

Lankosz z wyraźną, niewymuszoną uciechą bawi się zatem schematami. Zamiast jęczeć w kazamatach UB, Sabinka co rano z wyrazem obrzydzenia połyka złotą monetę (w dodatku z wizerunkiem Wolności), by schować ją w jedynej pewnej skrytce – własnym brzuchu. Demoniczny, bogartowsko stylizowany (wyraźny sygnał w stronę kina noir) Bronisław, przedstawiający się jako Falski (słynny „Elementarz” Falskiego to abecadło, na którym uczyła się czytać polska inteligencja – kolejny czytelny kod kulturowy). W rzeczywistości nazywa się natomiast, o zgrozo, Toporek. Ulega zgodnemu i bohaterskiemu triumwiratowi Kobiet Polek, które dotąd stanowiły wyłącznie tło dla patetyczno-heroicznych zmagań mężczyzn, tutaj zaś biorą sprawy we własne ręce, i to jak!

Rewers Rewers

Warto zwrócić uwagę, że w „Rewersie” mamy podobne rozwiązanie fabularne jak w „Katyniu” Wajdy – także trzy pokolenia kobiet, także dom bez mężczyzn. W obu filmach kobiety na nich czekają, jednakże owo oczekiwanie ma zupełnie inne konotacje i konsekwencje. W „Katyniu” kryje się za nim Historia, Zbrodnia i Śmierć, w filmie Lankosza zaś od śmierci ważniejsze jest życie. Matka i babcia u Wajdy egzystują w zawieszeniu, w swoistym czasie przeszłym, natomiast bohaterki „Rewersu” wybierają codzienność, tu i teraz, starają się jakoś przystosować do nowych realiów. Nie robią tego jednak za wszelką cenę, lecz tak, by ocalić to, co najważniejsze – własną duszę (nie bez przyczyny grany przez Marcina Dorocińskiego „kusiciel” ma wyraźnie sugerowane cechy diabelskie).

Młody reżyser rozprawia się też z jakże polskim mitem miłości romantycznej, często łączonym zresztą z martyrologią – Sabinka jeszcze nie zdążyła zakochać się w Bronisławie, to raczej rodzaj pensjonarskiej fascynacji o silnie zmysłowym podłożu. Mamy tu również obowiązkowe zwłoki i jakże symbolicznie przewrotny pochówek. Zakończenie, Dzień Zaduszny, kojarzy się zarówno z motywami szkoły polskiej (Konwicki), jak i z kinem moralnego niepokoju („Bez końca” Kieślowskiego). Nabiera jednak ironicznego, niejednoznacznego wymiaru w kontekście całej opowieści, którą my, widzowie, już znamy, natomiast Marek, syn Bronisława – nie. I jeszcze ta historia (ale przez małe „h”) w postaci systemu totalitarnego, który nieprzerwanie otacza i osacza, wraz z nieproszonymi, groźnymi przybyszami próbuje wedrzeć się do domu, diabelsko objąć duszę w posiadanie, kusi i grozi, recytuje wiersze francuskich symbolistów, mami miłością, zresztą grubymi nićmi szytą, i porywa do alkoholowego danse macabre, żywo kojarzącego się znów z Wajdowsko-kultową sceną pijackiego bankietu w hotelu Monopol z „Popiołu i diamentu”.

Rewers Rewers

Motyw osaczenia jednostki przez okrutny totalitarny system nabiera tu współczesnych, postmodernistycznych barw. Film nie przestaje być jednak zajmującą, klasycznie fabularną opowieścią, której siłę stanowią wyraziste i doskonale zagrane postacie. Marcin Dorociński w jednej ze scen przechodzi samego siebie, a przedtem konsekwentnie kreśli diaboliczną postać tajemniczego przybysza znikąd. Doskonała jest Agata Buzek, wyglądająca tu jak typowa stara panna, zakompleksiona, zasuszona i brzydka jak nieszczęście. Na podobne uznanie zasługują Krystyna Janda (jej reakcja na to, co zastaje w domu po pewnym powrocie!) i oczywiście wspaniała Anna Polony jako inteligentnie zgryźliwa babcia, która odcina się od niepasującej jej rzeczywistości za oknem, po prostu nie opuszczając domu.

Kobiety żyją zresztą po swojemu – jedynym miejscem naturalnego oporu pozostaje u Lankosza skonsolidowana, solidarna matriarchalna rodzina, której zagraża macho Bronisław, brutalnie i zwierzęco męski. To pewnie nadinterpretacja, ale o postmodernizmie „Rewersu” świadczy fakt, że również w taki sposób można go odczytać: jako opowieść o spokojnym, ułożonym i uporządkowanym świecie kobiet, w który, niczym destrukcyjna (szatańska?) siła, wdziera się Mężczyzna. Tak, debiut Lankosza to zdecydowanie dobry film, choć znów nie takie arcydzieło, jakim go okrzyknięto – ja ze swej strony trzymam kciuki za reżysera i liczę, że uda mu się nakręcić planowany film o Chaimie Rumkowskim, kontrowersyjnym „królu” łódzkiego getta, bo to arcyciekawa historia…

Komentarze (10) do artykułu “Rewers – Stalinizm i postmodernizm”

  • Donia Agata pisze:

    Podoba mi się ta recenzja, tak bardzo doceniająca ten jakże nowatorski, jak na polskie warunki, film opowiadający o najnowszej historii naszego kraju. Wreszcie, nie na klęczkach, a z dystansem, co nie znaczy, że bez szacunku. Bardzo dużo skojarzeń z innymi filmami, postaciami – ja tak nie miałam, może dlatego, że chłonęłam ten film tracąc prawie oddech. Takie wspaniałe dialogi, cudowne aktorstwo, szczegolnie podobały mi się panie starsze, choć Buzkówna też. O Dorocińskim już dawno pisałam na forum, że jest świetnym aktorem, tylko trzeba mu dać grać. Nie zgodzę się tylko do końca z Tobą, że Toporek jest kimś znikąd, co dodaje mu diaboliczności. To byłby dla niego komplement. Wyraźnie jest tu powiedziane, że pochodzi ze wsi, jest synem chłopa, wyuczonym w wojsku na mechanika samochodowego – typowy powojenny męski życiorys. Nie, ja go odebrałam, jako również ofiarę systemu, prostego chłopka, wkręconego w diabelski system (tak system był diabelski, ludzie byli ofiarami – narzędziami diabła)- ale twoja interpretacja diaboliczności macho Toporka – Falskiego – co za przewrotność! – jest ciekawa, choć ja tego tak absolutnie nie odebrałam.

    Tak, Poniedziałek i jego recytacja Verlaina (sic!) – co za pomysł! Tak jak zresztą wiele tu innych. Moim zdaniem – film, mądry, inteligentny, jak diabli!  Cytuj

  • cziczio pisze:

    Oj, tak, tu jest mnóstwo odniesień, wciąż przychodzą do głowy nowe, piętrowe skojarzenia i odczytania (jak chociażby Twoje skojarzenie połykania monety z komunią z forum KMF, bardzo mądre i trafne). Spojrzenie na postać Toporka bardzo ciekawe i też oczywiście prawdziwe, ale myślę, że tu można spojrzeć z różnych płaszczyzn, różnych punktów widzenia: on jest wyraźnie stylizowany na kogoś „znikąd”, tajemniczego i niebezpiecznego – ta diaboliczność przede wszystkim w tym, skąd wie, gdzie Sabinka przechowuje monetę? To przecież wiedza „nadludzka”, co można pociągnąć dalej poprzez skojarzenie stalinizmu z Piekłem, przychodzi tu na myśl też Orwellowski Wielki Brat, który potrafi zajrzeć ludziom nawet do żołądków, ta wszechkontrola systemu totalitarnego nad jednostką. No i jeszcze a’propos diaboliczności – motyw kuszenia, coś za coś, z jednej strony obiecana miłość i ślub, czyli to, czego Sabinka pragnie najbardziej, z drugiej ceną jest zaprzedanie własnej – właśnie – Duszy…  Cytuj

  • Donia Agata pisze:

    Masz rację, przekonalaś mnie. Rzeczywiście, są tu elementy świadczące o diaboliczności Toporka – jego wiedza o tajemnicy Sabiny, motyw kuszenia…to sie wiąże bezpośrednio z diabolicznością systemu, którego był trybikiem. a przedłużone kadry jego końca – są jakby tańcem śmierci, którym możemy upajać się do woli, bojąc się, czy aby za wcześnie sie nie skończy. Choć nie wiem, czy ty też tak odczułaś – ten dzień zaduszny, i corocznie zapalana świeczka przez Sabinę, na symbolicznym grobie Toporka – pomnik robotnika Pałacu Kultury – to było piękne – mimo wszystko jakiś szacunek dla człowieka ( ojca jej dziecka),który zbłądził. Mnie ta ostatnia scena wzruszyła, w tym jest wielkość tego filmu, może dzięki tej scenie, tak mi ciężko było widzieć w Toporku tylko „diabła”.  Cytuj

  • cziczio pisze:

    Tak, też zwróciłam uwagę na motyw zapalania świeczki, z jednej strony dla Bronisława, z drugiej także jako gest symboliczny (albo raczej przewrotnie symboliczny, zważywszy na to, że poprzez miejsce swojego pochówku Falski/Toporek niejako stapia się z Pałacem Kultury, staje się z nim jednością; a swoją drogą Pałac Kultury to też przewrotne, niejednoznaczne miejsce, zważywszy na kontekst jego powstania – może też Sabina zapala świeczkę czasom swojej młodości, jakiekolwiek by one nie były, może dziękuje Historii za to, że udało jej się pozostać sobą – tu może być wiele odczytań jak to z gestami symbolicznymi bywa)…  Cytuj

  • Rafał Lisowski - Negrin pisze:

    Naprawdę dobry film i dzięki, Cziczio, za tak wnikliwą recenzję. Bardzo mi się podoba, jak wiele można w tym pozornie prostym filmie odnaleźć. Czy ma wady? Odnoszę wrażenie, że we współczesnych sekwencjach brakuje wyszukania i subtelności właściwej części filmu. Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że pełnią one rolę klamry, pod wieloma względami niezwykle ważnej, lecz z drugiej strony burzą nieco decorum. Niby postmodernizm, niby gra konwencjami i schematami, ale właściwa część „Rewersu” zachowuje zdecydowaną artystyczną spójność, której brak mi w tych wstawkach. Na dodatek przydają one dosłowności temu niedosłownemu filmowi. Choć pod wieloma względami „Rewers” rzeczywiście jest perełką, choć chyba kompletnie nieprzejrzystą dla tzw. zwykłego widza.  Cytuj

  • cziczio pisze:

    Tak, z tą pewną topornością współczesnych sekwencji masz rację – rzeczywiście można coś takiego zauważyć, można się jednak zastanowić (jako że widać, iż film jest przemyślany), czy i w tym coś się nie kryje… I tu może być kilka interpretacji, np. to, że sekwencje współczesne to tu i teraz, więc po prostu się „dzieją”, jest to zapis chwil bez jakiegoś specjalnego porządku, natomiast te stalinowskie to Opowieść – poukładana, spójna itd. Można także spojrzeć tak, że są subtelne, bo to wspomnienie, lata młodości, wydarzenia przefiltrowane przez pryzmat czasu i nostalgii (za młodością właśnie), zaś czasy współczesne to już starość bohaterki, osoby, która – było nie było – dziś znajduje się na marginesie świata, w którym niegdyś (właśnie wtedy) aktywnie uczestniczyła. Nie wiem, czy udało mi się wytłumaczyć o co chodzi, bo zapisałam trochę nieskładnie i być może tylko ja wiem, co miałam na myśli :), ale jakoś tak czuję, że ta różnica pomiędzy klimatem sekwencji ma jakiś sens. Poza tym cieszę się, że recenzja się podobała :)  Cytuj

  • cVKsLegia pisze:

    A co z taką interpretacją?
    Rewers to film o tym jak się urodziła, kształtowała współczesna Polska.
    A jest ona dzieckiem inteligencji i partii, komuny.
    Inteligencja uległa urokowi komuny i dała się jej przepraszam ze wyrażnie przelecieć. Trwało to niby krótko ale na tyle długo aby powić współczesną Polskę.
    Inteligencja zabiła Partię, a teraz wmawia wszystkim, że ta współczesna Polska to jej dziecko z Armią Krajową.
    Taka jest Polska.

    pzdr  Cytuj

  • Marta Szelerska - Cziczio pisze:

    Całkiem ciekawa interpretacja :)
    I jeszcze do Negrina:
    mam jeszcze jeden pomysł co do tej różnicy w klimacie sekwencji – może chodzi o uchwycenie klimatu czasów właśnie: tamte to powojenna aura, atmosfera dawnego inteligenckiego domu, jakich dziś już nie ma, te współczesne – to byle jaki czas dzisiejszy, chaos, anonimowość człowieka (ta staruszka jak postać nie z tego świata) itd.?  Cytuj

  • cynamon5 pisze:

    Film mnie dosyc rozczarowal. Po pierwsze jest bardzo „nierowny” i wizualnie i gatunkowo i nastrojowo… Nie wiedzialam jak go „podejsc”. Oczywiscie ma dobre momenty (przewaznie komedio-groteskowe) ale szkoda ze potencjal przedstawionej historii po porostu sie zmarnowal. Film winien sie rozpoczac scena z postarzala Sabina i skonczyc sie sekwencja ktora zreszta sie konczy, czeste wstawki z terazniejszosci tworza drastyczny efekt w zlym stylu ( oczywiscie moglyby tu byc inne zakonczenia ale zoperujmy to co jest). „Nowe” sekwencje/sceny sa brzydko skapane w jakiejs dziwnej zieleni, lub niepotrzebnie rozswietlone – zbyt oswietlona jej twarz przez to wygladajaca co najmniej sztucznie nawet gdy charakteryzacja bylaby pieknie zrobiona.Ta zielen jest zwyczjanie brzydka, strasznie gryzie sie z czasem przeszlym. Nieostre zdjecia w scenie morderstwa sa jak najbardziej zamierzone – wskazuja na stan nerwowego zamroczenia, selektywnego skupienia, ale przez styl kadrowania nie maja juz takiej mocy i wygladaja niemrawo zamiast efektownie ( lekko kolyszaca sie kamera, leciutko hand held bylaby lepsza). Gra aktorow jest bez zarzutow, b. dobra Janda i Polony, Buzek pewnie tez bylaby swietna ale jej gra zostala zle poprowadzona: zbyt kontrastowa, wrecz przerysowana, tragiczno komiczna; jak marionetka ktora nagle staje sie krucha kobieta w trakcie wielokrotnego lykania monety. Spodziewalam sie historii bardziej intymnej, skupionej, to nie znaczy ze zupelnie wytrawionej z czarnego humoru, a wyszla niezrecznie szarpana melodia z nie tak dawnych lat.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Rewers
Oryginalny tytuł: Rewers
Kraj: Polska
Rok:
Czas trwania: 99 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Sabina Jankowska
Irena Jankowska, matka Sabiny
babcia Sabiny
Bronisław
pan Józef
Barski
Arkadiusz Jankowski, brat Sabiny
poeta Marcel Wodzicki
dostojnik
Jason
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!