Nói Albinói – Tam, gdzie rządzi Natura

Kategoria: Recenzje
Nói Albinói
Nói Albinói
Nói Albinói

Z czym przeciętnemu Polakowi może kojarzyć się Islandia? Najczęściej zapewne przychodzą na myśl zimno, śnieg i gejzery. Kibic piłki nożnej zna nazwisko Eidura Gudjohnsena, gracza londyńskiej Chelsea. Z reguły jednak o tej leżącej na północnym zachodzie Europy wyspie nie wiemy zbyt wiele. Co tu dużo mówić, to jeden z najbardziej tajemniczych zakątków kontynentu.

Mnie Islandia nigdy nie kojarzyła się z filmem. Ale kilka lat temu także w Polsce dość głośno było o obrazie Baltasara Kormakura101 Reykjavik„, a dziś przez sale kinowe dość niezauważenie niestety przemyka „Nói Albinói” debiutanta Dagura Kari – film, który podobał się na wielu festiwalach filmowych m.in. w Rotterdamie i Goeteborgu. Także u nas, na cieszyńskich Nowych Horyzontach publiczność polubiła „Nói Albinói”.

Głównym bohaterem jest, wyglądający trochę jak młody Nosferatu, siedemnastoletni albinos o imieniu Nói ( w tej roli bardzo dobry, wiarygodny Tomas Lemarquis). Chłopak mieszka wraz z nieco zdziwaczałą babcią oraz ojcem, taksówkarzem i alkoholikiem w małej wiosce gdzieś na samej północy wyspy. Do szkoły chodzi od przypadku do przypadku. Najczęściej włóczy się gdzieś lub pije piwo w barze na stacji benzynowej za pieniądze ukradzione z tutejszego „jednorękiego bandyty”. Chłopak nie widzi dla siebie przyszłości w maleńkiej miejscowości. Pragnie za wszelką cenę się stamtąd wyrwać….

Nói jest niezwykle inteligentnym młodzieńcem. Potrafi ułożyć kostkę Rubika w kilka minut. Jest też bardzo niesubordynowany. Na lekcjach albo śpi, albo w ogóle go nie ma, a w jego zastępstwie na ławce stoi dyktafon, na który kolega ma nagrać całą lekcję. Nie można się dziwić nauczycielom, którzy nie potrafią sobie poradzić z krnąbrnym uczniem. Lecz trudno także się dziwić samemu chłopcu – Nói zdaje sobie sprawę, że na nic mu się przyda nauka, jeżeli zostanie w tej… To miejsce nawet trudno nazwać dziurą zabitą dechami. To prawdziwy koniec świata. Dalej na północ jest już tylko morze, góry lodowe i biegun. Wraz z dziewczyną ze stacji benzynowej, Iris, pragnie się wyrwać z tego ponurego otoczenia i wylądować na Hawajach, na plaży pośród palm. Marzy, by leżeć z Iris, opalać się i popijać drinki ze skorupy kokosa. A na dzień dzisiejszy mogą sobie co najwyżej pójść do muzeum z wypchanymi zwierzętami – „najfajniejszego miejsca w miasteczku”.

Nói Albinói
Nói Albinói
Nói Albinói

Pomimo, że to komediodramat, w filmie daje się wyczuć swoistą, trudną do określenia atmosferę beznadziejności. W jednej ze scen Nói strzela do sopli na górze lodowej. Czy to tylko niewinna rozrywka? Czy może raczej protest przeciwko bezlitosnej naturze, odpowiedzialnej za to, gdzie Nói musi żyć i się marnować. Chłopak nie otrzymuje jednak żadnej odpowiedzi. Lodowe góry majestatyczne i milczące odcinają wioskę od reszty świata. Jakby zdawały sobie sprawę, że to one tutaj rządzą. Czasem, jeżeli ktoś poczuje się zbyt pewnie, budzą się na chwilę i dają próbkę swej potęgi. Wtedy Natura pokazuje jak łatwo może zgnieść, zniszczyć to na co ta garstka ludzi tu pracowała, a oni z pokorą muszą przyjąć do wiadomości, kto tu panuje. Oglądając film można chwilami odnieść wrażenie, jakby ta wioska pozostała jedynym miejscem na Ziemi, w którym mieszkają jeszcze ludzie. Swoistym rezerwatem jaki przygotowała Natura tak, aby ochronić kilku przedstawicieli wymarłego gatunku.

Nói nie potrafi pogodzić się z takim stanem rzeczy. Ale jego działania są z góry skazane na niepowodzenie. Cechuje je desperacja, brak przemyślenia, planu. Być może chłopak zdaje sobie sprawę z beznadziejności swoich poczynań, że tak naprawdę na zawsze zostanie tutaj, a plażę, palmy i tubylców będzie mógł sobie oglądać tylko na slajdach, jakie dostał na urodziny od babci. Że Hawaje na zawsze pozostaną dla niego Ziemią Obiecaną.

Film nie jest jednak aż tak pesymistyczny w wymowie, jak mogłoby wynikać z powyższych słów. Mamy tu wiele momentów pogodnych czy wręcz zabawnych. Należy jednak pamiętać, że nad wszystkim górują siły o wiele bardziej potężne niż człowiek. Jeżeli bohaterowie się śmieją, to dlatego, że Natura im na to pozwoliła, a jeżeli godzą się ze swoim losem to i przyroda pozostawia ich w spokoju. Gdy jednak ktoś śmie rzucić jej wyzwanie, musi ponieść konsekwencje.

Na uwagę zasługują zdjęcia Rasmusa Videbaeka. Są utrzymane w błękitno-białej tonacji. Bardzo dobrze podkreślają surowe piękno przytłaczającego momentami krajobrazu. Klimat uzupełnia dosyć oszczędna w wyrazie, ale działająca na wyobraźnię muzyka.

Film naprawdę warto obejrzeć, choćby dlatego aby zdać sobie sprawę, że jeszcze nie wszędzie rządzi człowiek. Że choć wycina lasy Amazonii, tępi kolejne gatunki zwierząt, to tak naprawdę Natura wszystko przetrwa. Kiedy człowiek będzie tylko zamierzchłym wspomnieniem, Ona będzie panować. Piękna i groźna….

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Nói Albinói
Oryginalny tytuł: Nói Albinói
Kraj: Islandia
Niemcy
Wielka Brytania
Dania
Rok:
Czas trwania: 90 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:

Montaż:
Obsada:
Nói Pröstur
Kristmundur 'Kiddi
Íris
Lína
Oskar
Prestur
Gylfi
Dabbi
Policjant
Francuski nauczyciel
Ocena:  7/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!