Monachium (Munich) – Historia przemocy

Kategoria: Recenzje
Monachium
Monachium
Monachium

Terroryzm. Na całym świecie słowo to wzbudza trwogę w ludziach korzystających codziennie z metra, podróżujących autobusami i samolotami. Dla przeciętnego Polaka jednak to wciąż nieco egzotyczne słowo wiązane z tragediami, jakie mają miejsce poza granicami naszego kraju. Wszystkie kolejne ataki szokują, ale mało kto traktuje je jako realne zagrożenie. Nie jest to niestety do końca prawda. Problem terroryzmu zaczął nas dotyczyć, gdy tylko się pojawił – szczególnie że z każdym kolejnym rokiem staje się sposobem walki coraz chętniej stosowanym przez przeciwników nie potrafiących sprostać rozwojowi militarystycznemu.

Dosyć szybko okazało się, że jest to całkiem skuteczna taktyka. Wiadomo, znacznie mniejsze straty po własnej stronie – nawet jeżeli mówimy o atakach samobójczych – są jednocześnie bolesne i dotkliwe – a co najważniejsze nagłaśniane we wszystkich mediach – po stronie przeciwnej. Jednak terroryzm stał się realnym problemem dla całego świata dopiero po wydarzeniach z 11 września. Do tamtego czasu traktowany był jak niezrozumiały dla cywilizowanych kultur akt przemocy, mający miejsce w krajach zacofanych. Co więcej, dochodziło do ataków tak często, że nie poświęcano im w mediach większej uwagi. Jednak od tej pamiętnej daty coś się zmieniło. Terroryzm stał się problemem całego świata i kolejne głośne ataki jedynie ten fakt potwierdzały. Skończyły się czasy porwań samolotów, w których najczęściej jedynymi ofiarami byli sami porywacze. Zaprzestano wysyłania nieaktywnych bomb, rozpoczął się nowy etap w dziejach terroryzmu i było już tylko kwestią czasu, kiedy artyści zareagują na to we właściwy sobie sposób.

O wydarzeniach w Monachium musiał słyszeć każdy, nawet jeżeli urodził się długo po tej tragicznej w dziejach światowego sportu dacie. 11 reprezentantów Izraela zostało porwanych i zabitych przez grupę Palestyńczyków. O wiele mniej osób słyszało już o reperkusjach tej sprawy: powołaniu przez rząd Izraela nieoficjalnej grupy mającej na celu wytropienie i zabicie wszystkich odpowiedzialnych za tę tragedię. O przebiegu tych wydarzeń począwszy od zamachu w wiosce olimpijskiej aż po zakończenie akcji odwetowej postanowił opowiedzieć Steven Spielberg. Jeszcze przed pierwszymi pokazami filmu odzywały się głosy protestu ze strony żydowskiej, niezadowolonej z tego, w jaki sposób ukazano ją w filmie. Nikomu najwyraźniej nie przeszkadzało to, że Spielberg sam jest pochodzenia żydowskiego, a filmu jeszcze nie pokazywano publicznie. Protestowano najwyraźniej profilaktycznie, obawiając się formy, w jakiej zostanie pokazana akcja odwetowa i wszelkie zakulisowe rozgrywki.

Monachium
Monachium
Monachium
Monachium

Spielberg, wbrew obawom niektórych widzów, stara się być w swoim filmie obiektywny i nie wychwalać działań żadnej ze stron. Pokazuje, że w zalewie kolejnych akcji odwetowych zapomniano o tym, dlaczego narodził się konflikt między tymi dwoma narodami. Każdy cios powodował jeszcze ostrzejszą reakcję strony przeciwnej. Tym sposobem oba narody rozpoczęły dosyć specyficzną formę „dialogu”, opartego na pokazie siły, którego żadna ze stron nie mogła wygrać.

Reżyser przedstawia racje obydwu stron i co najważniejsze, nawet montując film, starał się w równym stopniu pokazać zbrodnie zarówno strony palestyńskiej, jak i izraelskiej. Uzyskał to za pomocą prostego zabiegu rozciągnięcia scen przedstawiających monachijski zamach, dawkując je w małych ilościach przez cały film. Przez to uniknął sytuacji, w której przez większość czasu ekranowego byłby zmuszony pokazywać jedynie agresję strony izraelskiej. Nie mogąc jednak pozwolić, żeby akcja rozmyła się pomiędzy działaniami obydwu stron, postanowił wyeksploatować w pełni materiał przedstawiający palestyński zamach, będący punktem wyjścia dla sfilmowanych wydarzeń.

Pisząc o tym filmie, nie sposób nie wspomnieć o tym, jak zostały w nim przedstawione zamachy. Spielberg wzniósł się w tych scenach na wyżyny swojego reżyserskiego kunsztu. Za każdym razem są to sceny pełne emocji i dramatyzmu: widz, oczekując kulminacyjnego momentu każdej z tych scen, siedzi jak na szpilkach. Jeżeli dane mu będzie obejrzeć „Monachium” w kinie z dobrym nagłośnieniem, to sceny zamachów bombowych dosłownie wbiją go w fotel. Wszystkie one, trzeba dodać, jak na tego reżysera są niezwykle odważne i brutalne. Rozerwani na kawałki ludzie, kończyny zwisające z wentylatora, nagie kobiety rozstrzelane we własnych mieszkaniach – prawdziwa orgia przemocy, na dodatek podana w niezwykle estetyczny i przemyślany sposób dzięki jak zwykle znakomitym zdjęciom Janusza Kamińskiego. Obrazy takie jak krew mieszająca się z mlekiem czy też budynek z wielką wyrwą po wybuchu nazbyt silnej bomby oraz widok resztek osoby, która była ofiarą tej bomby, na długo zapadają w pamięć. Na taki realizm reżyser pozwolił sobie chyba tylko w „Szeregowcu Ryanie”.

Również aktorsko film stoi na najwyższym poziomie. Eric Bana po raz kolejny udowadnia, że „Hulk” był jedynie małą wpadką i stać go na znacznie więcej. Sprawiedliwe trzeba dodać, że praktycznie wszyscy aktorzy stworzyli w tym filmie zapadające w pamięć kreacje. Szczególnie skład grupy odwetowej został wyśmienicie dobrany, przez co los żadnego z jej członków nie jest widzowi obojętny. Moim faworytem jest jednak Geoffrey Rush, który po znakomitej roli w biografii Petera Sellersa stał się jednym z moich ulubionych aktorów. Tutaj, chociaż jedynie w epizodycznej roli, zapisuje się mocno w pamięci. Co najważniejsze to do niego należą ostatnie słowa w tej historii, co, ze względu na charakter jego postaci, nie powinno zresztą dziwić.

Steven Spielberg najwyraźniej powrócił do najwyżej zawodowej formy. Najpierw porywająca „Wojna światów”, a po zaledwie kilku miesiącach znakomite „Monachium”. Z coraz większym optymizmem patrzę w przyszłość, gdy myślę o najnowszym Indiana Jonesie. Mazeł tow, panie Spielberg.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Monachium
Oryginalny tytuł: Munich
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 164 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Avner
Steve
Carl
Robert
Ephraim
Generał Nadev
Hans
Papa
Louis
Gad Tsabari
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!