Potwory i Spółka (Monsters Inc.) – Fajnie być dzieckiem

Kategoria: Recenzje
Potwory i Spółka
Potwory i Spółka
Potwory i Spółka

Pełnometrażowe filmy Disneya zawsze wyznaczały nowe ramy gatunku filmów animowanych. Każdy kolejny był wydarzeniem idącym o krok dalej w dziedzinie animacji, poruszanych tematów, czy po prostu przedstawionych realiów. Jednym z najważniejszych filmów animowanych Disneya było „Toy Story”, które rozpoczęło nowy rodzaj komedii animowanej. Nie chodzi tu o sam fakt zrealizowania filmu w całości techniką komputerową, choć jest to niewątpliwie wielkie osiągnięcie. Ważnym elementem jest zmiana tematyki i realiów. Zmienia się świat w jakim umieszczeni są główni bohaterowie, a staje się nim świat dziecka. Dotychczas filmy tworzone dla dzieci przenosiły je kilkaset lat wstecz do odległych, egzotycznych krain gdzie rozgrywała się historia. Jednak „Toy Story” i kolejne tego typu filmy zaczęły bezpośrednio dotyczyć symboliki świata dziecięcego i znaczenia jakie dziecko nadaje najnormalniejszym w jego życiu sprawom jakim są zabawki, przeprowadzka, czy drzwi do szafy. Sequel, „Toy Story 2″ odchodzi już nieco od pokazywania dziecku jaki piękny jest jego świat, jednak ostatni film z tej serii, „Potwory i Spółka” jest szczytowym według mnie osiągnięciem w tej dziedzinie.

Podobnie jak w „Toy Story”, tak i tutaj wykorzystany zostaje jeden z symboli dzieciństwa. W tym wypadku są to drzwi do szafy. Nie jest regułą, że potwory naszego dzieciństwa kryły się właśnie w szafie, ale takie uogólnienie jedynie umacnia znaczenie tego symbolu. Otóż kiedy gaśnie światło i kładziemy się do łóżka, przerażające potwory wychodzą z szafy, żeby straszyć niewinne dzieci. Każdy rodzic oczywiście wie, że nic takiego się nie dzieje, a straszy jedynie bujna wyobraźnia malucha. Ale gdyby dziecko miało rację? Gdyby w szafie rzeczywiście mieszkał przerażający stwór, który tylko czeka aż zgasną światła? Z takiego założenia wychodzą twórcy filmu „Potwory i Spółka” i wykorzystują ten pomysł do granic możliwości. Otóż okazuje się, że w szafie mieszka nie jeden a miliony potworów i ich życie nie różni się wiele od naszego. Chodzą do pracy, jadają w orientalnych restauracjach, bawią się na ulicach. Krótko mówiąc za drzwiami szafy istnieje niemal identyczna rzeczywistość, tyle, że zamieszkana przez potwory. Istotna jest też zależność między tymi dwoma światami. Energia elektryczna nie jest czerpana ze znanych nam źródeł, lecz właśnie z krzyku dziecka. Aby ten krzyk uzyskać korporacja Potwory i Spółka wynajmuje najstraszniejsze dziwolągi, aby przekraczały w nocy barierę dwóch światów, jaką są drzwi od szafy i straszyła dzieci. Praca tak zwanego „straszaka” jest powszechnie uważana za bardzo niebezpieczną, ponieważ w mniemaniu potworów ludzkie dzieci są niebezpieczne, czy wręcz toksyczne.

Potwory i Spółka
Potwory i Spółka
Potwory i Spółka

Takie „obrócenie kota ogonem” stwarza niesamowite możliwości. Istnienie równoległych światów, których mieszkańcy boją się siebie nawzajem, a jednak są od siebie uzależnieni, zaowocowało kilkoma wyjątkowo zaskakującymi i śmiesznymi rozwiązaniami. Jeden z bohaterów mówi o potworach zesłanych na banicję do świata ludzi. Padają tak znane imiona jak King-Kong, potwór z Loch Ness czy Yeti. Nic prostszego, a śmieszy niesamowicie. Następną ciekawą sceną, jest ta, w której Boo kładzie się spać przebywając w krainie potworów. Boi się, że w tamtejszej szafie także czai się potwór, mimo że w każdym innym miejscu poza szafą znajdują się ich setki. Tym śmieszniejsze są próby udowodnienia zaprzyjaźnionego Sullego, że w szafie nie ma potwora. Jednak w tej scenie kryje się coś więcej. Nie straszne są potwory, których pod dostatkiem, lecz same drzwi. Ukazana tu zostaje urocza prostota myślenia dziecka. Oczywiście wszystko powyższe to pojedyncze smaczki, których w filmie jest o wiele więcej.

Główna oś fabularna to rodzące się uczucie miedzy „straszakiem” Sulleyem a małą dziewczynką przemyconą do świata za drzwiami szafy. Wokół tego oczywiście jest osnuty nieodzowny spisek wewnątrz korporacji, męska przyjaźń i wątek miłosny. Jednym słowem standard. Animacja komputerowa jest niesamowita i przestaje dziwić fakt, że Disney rezygnuje z klasycznej „kreski” na rzecz komputera. Twórcy wykazali się nie lada wyobraźnią stawiając nam przed oczyma tak niesamowity, bajecznie kolorowy świat. Jednak to wszystko plus nieodłączny dydaktyzm (choć nie jest go dużo) i „lukier” wylany na nas pod koniec opowieści nie sprawiają takiej satysfakcji jak przebicie się do drugiego dna opowieści i obserwowanie z jaką czcią traktowany jest świat dziecka, jego niczym nieskrępowana wyobraźnia. W tym kontekście największe wrażenie robi scena wjazdu do gigantycznego magazynu drzwi, który przytłacza swoim ogromem. Widzimy wtedy i rozumiemy, że wyobraźnia nie kończy się na jednym dziecku, które stwarza sobie własny świat. Istnieje osobny świat dzieci, który rządzi się własnymi zasadami, do którego dorośli nie mają wstępu.

Wygląda na to, że „Potwory i Spółka” jest ostatnim filmem z serii o świecie „w pokoju”, a szkoda. Widać, że Disney wykazał się nie lada znajomością świata dziecięcego, dodatkowo nadając mu wręcz mitycznego charakteru. Póki co „Potwory…” zostają najlepszym filmem Disneya dla dzieci, i o dzieciach. Ja osobiście wolę ten gatunek, ponieważ zamiast dowiadywać się, że dobro zwycięża zło nawet w Afryce, czy na dnie oceanu, wole po raz kolejny utwierdzić się w przekonaniu, że fajnie jest być dzieckiem.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Potwory i Spółka
Oryginalny tytuł: Monsters Inc.
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 92 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Muzyka:
Montaż:
Obsada:
James P. "Sulley" Sullivan
Mike Wazowski
Boo/Mary
Randall Boggs
Henry J. Waternoose III
Celia
Roz
Yeti
Fungus
Ocena:  7/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!