Mission: Impossible III (Mission: Impossible 3) – My name is Hunt, Ethan Hunt

Kategoria: Recenzje

Już po raz trzeci tajny agent IMF, Ethan Hunt, gości na dużym ekranie. Początki „Mission: Impossible” datuje się na drugą połowę lat 60, wtedy bowiem na ekranach telewizorów gościł serial o takiej nazwie. Jego wyświetlanie zakończono po siedmiu latach. Nie był to jednak koniec przygód agentów IMF na małym ekranie. 15 lat później powrócono do tego pomysłu, z tym, że w nowym serialu zagrali jedynie dwaj bohaterowie znani z poprzedniej serii. Cieszył się on jednak raczej umiarkowanym zainteresowaniem, gdyż po 2 latach zaniechano emisji. Po kolejnych 6 latach postanowiono odkurzyć ten temat, przenosząc go na duży ekran jako alternatywę dla przygód najsłynniejszego brytyjskiego asa wywiadu. Realizację powierzono Brianowi De Palma, odświeżeniem oryginalnego motywu muzycznego zajęli się Adam Clayton i Larry Mullen z U2, a w głównej roli obsadzono Toma Cruise. Pomysł okazał się być udanym projektem. De Palma mógł poszczycić się nakręceniem udanego thrillera szpiegowskiego, który jednak stopniem skomplikowania mógł przyprawić mniej uważnych widzów o ból głowy.

Mission: Impossible III

Zachęcony sukcesem tego projektu Tom Cruise zabrał się za przygotowania do drugiej części, na krześle reżysera obsadzając tym razem azjatyckiego specjalistę od kina akcji, Johna Woo. Motyw przewodni poddano tym razem znacznie bardziej radykalnym zmianom, a zadanie to powierzono panom z Limp Bizkit. Fred Durst i spółka z zadania wywiązali się wzorowo, czego niestety nie można powiedzieć o reżyserze, który znacząco oddalił się od wizji De Palmy, tworząc co prawda efektowne kino akcji, ale usuwając przy tym wszelkie zalążki inteligentnego scenariusza. Film jednak przez widzów został przyjęty ciepło – o czym poświadczyli zasilając konto pana Cruise’a – więc powstanie kolejnego sequela było jedynie kwestią czasu. Producenci postanowili tym razem zaryzykować i postawili na twórcę, który dopiero zaczyna wyrabiać sobie markę w światku filmowym. J.J Abrams dotychczas specjalizował się w serialach, odpowiadając za takie przeboje jak „Alias” i „Lost”, a przedmiot tej recenzji jest jego pierwszą próbą zmierzenia się z filmem fabularnym. Zważając na oczekiwania względem tego filmu, jego budżet i osobę producenta, można się posunąć do stwierdzenia, że może się on okazać tytułem decydującym o jego „być albo nie być” w tej branży.

Ethan Hunt porzucił niebezpieczny tryb życia agenta IMF. Ustatkował się, znalazł sobie dziewczynę, z którą zamierza się ożenić, jego kontakt z IMF ogranicza się do szkolenia rekrutów, a najwięcej emocji oferuje mu podróż przez most Washingtona w godzinach szczytu. W dniu imprezy z okazji własnych zaślubin otrzymuje jednak informację, że jego wychowanka została schwytana podczas misji w Berlinie i zostaje przetrzymywana jako zakładnik. Pomimo początkowych oporów postanawia dołączyć do ekipy ratunkowej, podczas misji, która może okazać się rzutującą dla jego szczęścia rodzinnego.

Mission: Impossible III

J.J.Abrams już na początku wyjawia nam, że wszystkie działania, jakie będzie podejmował bohater nieuchronnie będą go kierowały ku zagładzie. Jest to nieco chybiony pomysł, bo już na wstępie reżyser zdaje się mówić, że nie warto się przejmować późniejszymi wydarzeniami, ponieważ rozwiązanie i tak jest już z góry wiadome. Poprzez kilka dialogów i krótki wgląd w sytuację bohatera można z góry przewidzieć wiele późniejszych wydarzeń. Gdy zostajemy rzuceni w wir akcji, już podczas działań w Berlinie widzimy, że Abrams odrobił lekcje, jeżeli chodzi o podstawowe elementy szpiegowskiego kina akcji. Są więc duże, ogniste wybuchy, duże karabiny, pistolety, granaty i inne gadżety. Oraz ładne kobiety. Brakuje jedynie zaangażowania emocjonalnego u widza. Obserwuje się to oczywiście bez znużenia, kolorowe obrazki są przyjemne dla oka, a strzelaniny bawią małego chłopca, który tkwi chyba w każdym facecie. Szkoda tylko, że ani przez chwilę nie potrafi to zaangażować naszego serca. Zadbano jedynie o nasze zmysły wzroku i słuchu, wszystko inne pozostawiając uśpione.

Jeżeli jednak nie oczekujemy po tym filmie zbytniego wyrafinowania, skomplikowanego scenariusza i silenia się na realizm, to powinniśmy bawić się nań dobrze. Jest to wprawdzie jedynie efektowna wydmuszka, ale za to ze zgrabnie pomyślanym scenariuszem, bez rażących dziur logicznych, choć niestety mało wyszukanym i w gruncie rzeczy dość przewidywalnym. Bez zachwytów jest również pod względem aktorskim. Od głównych bohaterów takich filmów z zasady nie oczekuję za wiele, to i zawieść się nie mogłem, ale postacie czarnych charakterów z zasady dają aktorom okazję do wykazania się i stworzenia wyrazistych kreacji. Nie można tego niestety powiedzieć o Owenie Davianie, granym przez Philipa Seymoura Hoffmana. Gdy pojawiły się pierwsze wieści donoszące, że to jemu powierzono tę rolę, byłem zaintrygowany, ponieważ aktora tego bardzo sobie cenię i zawsze wiele sobie po nim obiecuję. Spełniły się jednak słowa sceptyków, którzy nijak nie widzieli go w tej roli. Niestety pomimo tego, że rola to niewątpliwie dobrze zagrana, to jednak za mało w niej charyzmy, przez co nie ma szans, żeby zapisała się na dłużej w pamięci. Hoffman jako „ten zły” jest niestety nijaki. Brak interesującego „side-kicka” u jego boku, który mógłby odciążyć nieco oczekiwania względem Hoffmana, jeszcze bardziej to wrażenie pogłębia.

Mission: Impossible III

Podsumowując, jest to dość zgrabnie nakręcony film akcji, udany od strony estetycznej, ale jednak nie wybijający się ponad gros innych tego typu produkcji. Nawet kolejna wariacja na temat motywu przewodniego tej serii okazała się być utworem przeciętnym, o którym zapominamy ledwie przebrzmią ostatnie nuty. I podobnie jest z całym filmem.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Mission: Impossible III
Oryginalny tytuł: Mission: Impossible 3
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 126 minut
Reżyseria:
Scenariusz:


Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
Ethan Hunt
Owen Davian
Luther Stickell
Declan
Lindsey
Julia
John Musgrave
John Brassel
Benji Dunn
Beth
Ocena:  6/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!