Między słowami (Lost in Translation) – Samotność w wielkim mieście

Kategoria: Recenzje
Między słowami
Między słowami
Między słowami

Początki Sofii Coppoli były trudne. Od dzieciństwa odczuwała pociąg do świata filmu, ale niefortunnie zaczęła od złej strony kamery. Litościwe wobec niej byłoby stwierdzenie, że próby aktorskie podejmowane głównie w filmach ojca zostały po prostu źle przyjęte przez krytykę… Na szczęście niedoszła aktorka z czasem postanowiła spróbować swoich sił na krzesełku reżysera i wtedy okazało się, że na siłę próbowała rozminąć się z powołaniem. Co prawda, jej pierwszy film, czyli „Przekleństwa niewinności” nie był wolny od wad. Pokazywał jednak, że po młodej realizatorce można się jeszcze wiele spodziewać. Nie trzeba było długo czekać – już następny film w pełni potwierdził te optymistyczne przewidywania.

Bob Harris to podstarzały aktor, który dni swojej świetności ma już dawno za sobą. Do Japonii przyjeżdża na kilka dni, żeby wystąpić w reklamie whisky „Suntory” (propozycja przyjęta oczywiście jedynie ze względów finansowych). Charlotte to młoda mężatka, która niedawno ukończyła studia na wydziale filozofii i obecnie poszukuje celu w swoim życiu. Przez kilka następnych dni tych dwoje bohaterów odkryje w sobie pokrewne dusze i pomoże sobie wzajemnie przetrwać w jakże odległym dla nich kulturowo i niezrozumiałym pod wieloma innymi względami państwie, zwanym przez osoby natchnione poetycko Krajem Kwitnącej Wiśni.

Samotność w tłumie… Chyba każdy z nas doświadczył kiedyś tego pozornego paradoksu. Tym łatwiej wyobrazić sobie zagubienie i osamotnienie bohaterów filmu „Między słowami”, próbujących odnaleźć się w kraju o tak odmiennych tradycjach, jak Japonia zamieszkiwana przez ludzi o zupełnie innej mentalności i sposobie bycia. Reżyserka oprowadza nas śladami bohaterów po zakamarkach Tokio. Niejako mimochodem pokazuje nocne życie mieszkańców japońskiej metropolii i przedstawia wiele rozbrajająco zabawnych scen zaczerpniętych z prawdziwego życia w tym mieście. Co najważniejsze nie kpi przy tym z jego mieszkańców – przedstawia ich w sposób ciepły i z dużą dozą sympatii.

Między słowami
Między słowami
Między słowami

Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się wątek Boba Harrisa brawurowo odegranego przez Billa Murraya. Sceny kręcenia spotu reklamowego whisky „Suntory” oraz sesja zdjęciowa do tejże kampanii to bezcenne źródła cytatów rozweselających za każdym razem. Niejeden widz zapewne byłby skłonny uznać ten film za życiową rolę aktora (chociaż już w powstałym dekadę wcześniej „Dniu Świstaka” podniósł sobie wysoko poprzeczkę). Na swój cyniczno-ironiczny sposób Murray jest rozbrajająco zabawny, ograniczając się przy tym do absolutnego minimalizmu w gestykulacji i wypowiedziach. Samo jego spojrzenie mówi więcej niż sto słów dowolnie wybranego innego komika.

Jego rola jest prawdziwą perełką tego filmu i sama Sofia Coppola podkreślała, że gdyby jej nie przyjął, wówczas najprawdopodobniej zrezygnowałaby z realizacji projektu. Wieczna chwała i cześć Murrayowi za to, że zaufał młodej reżyserce i zrezygnował dla niej z roli w sequelu „Aniołków Charliego”, który z całą pewnością był o wiele pewniejszą i korzystniejszą finansowo ofertą.

Nie jest to jednak film zdominowany przez jednego aktora. W drugoplanowych rolach pojawiają się przedstawiciele młodego pokolenia, którzy z lekkością i wdziękiem kreują swoje postacie. Szczególnie zapada w pamięć Anna Faris, znana z serii „Strasznych filmów”. W ujmujący i niezwykle wdzięczny sposób kpi ona ze stereotypowego ujęcia młodych blondynek w hollywoodzkim światku.

Przede wszystkim należy jednak wspomnieć o piękniejszej części duetu aktorskiego, na którym oparta jest konstrukcja fabularna filmu. Kilkunastoletnia w czasie realizacji filmu Scarlett Johansson nie była w żadnym wypadku debiutantką w zawodzie. Już jako czternastolatka dała się zauważyć świetną dziecięcą rolą w „Zaklinaczu koni”. W latach późniejszych pojawiła się jeszcze m.in. w coenowskim „Człowieku, którego nie było” oraz smakowitej adaptacji komiksu „Ghost World”. Jednak to dopiero rolą u Coppoli awansowała do aktorskiej ekstraligi stając się jednym z najbardziej gorących nazwisk wśród młodych aktorek.

Między słowami
Między słowami

Rola Charlotte jest kreacją bardzo subtelną, nie ma w niej aktorskich fajerwerków, które zostały zastąpione może mniej efektownym, lecz dojrzalszym pełnym stopieniem się z postacią. Bohaterka to osoba w pewien sposób wyrafinowana, lekko zadzierająca nosa z powodu własnego wykształcenia, próbującą jednak nie okazywać tego na zewnątrz. Pomimo ukończenia szkoły wciąż nie do końca potrafi odnaleźć swoją rolę w życiu. Z całą pewnością nie zadowala jej przedmiotowa funkcja ozdoby wiecznie zabieganego męża, po uszy zanurzonego w śmieszącym i jednocześnie nużącym bohaterkę świecie gwiazdek show-biznesu.

Dopiero przebywając z Bobem może odczuć duchową więź, oprzeć się na ramieniu kogoś doświadczonego, podchodzącego do życia z dystansem i rezerwą a przy tym podobnie w nim zagubionego. Trudno określić, czy ich relacja zmierza ku miłości, czy szczerej przyjaźni (każdy chyba wie, jak cienka bywa ta granica). Z pewnością wiedzą to bohaterowie, którzy wzajemnie badają własne uczucia, czyniąc względem siebie drobne gesty, nie przekraczając przy tym do samego końca pewnej granicy. Tym bardziej niejednoznaczne wydaje się samo zakończenie filmu. Dochodzi wprawdzie do zachwiania zachowawczego dystansu fizycznego pomiędzy bohaterami, ale czy jest to jedynie ostateczne pożegnanie, czy też zapowiedź czegoś więcej?

Zapewne, ile osób, tyle teorii na temat tego, co Bob szepnął Charlotte do ucha w końcowej scenie i jak dalej potoczy się historia tej znajomości. Nawet jeżeli było to ostateczne pożegnanie, niewątpliwie te pamiętne kilka dni w Japonii dadzą im siłę do dalszego życia, a może nawet nową nadzieję, która doda kolorytu ich małżeństwom i pozwoli choć w części odzyskać przedwcześnie utracony powab.

Cieszę się, że w dzisiejszych czasach takie subtelne, robione ze smakiem filmy, opierające się jedynie na klimacie i nastroju, stawiające nacisk na historię a nie na atakującą nasze zmysły formę wciąż mogą uzyskać rozgłos. Sofia Coppola smakuje poszczególne kadry, niespiesznie korzysta z cięć i zmian miejsca akcji. Doprawione jest to doskonale dobraną muzyką, do której jednak nijak nie mogę się przekonać, jeżeli tylko próbuję jej słuchać w oderwaniu od obrazu. Jeżeli ktoś szuka ciepłego, niejednoznacznego kina, traktującego o potrzebie bliskości, która wcale nie musi się przejawiać w wypowiadaniu wyświechtanych słów o miłości i odgrywaniu śmiesznych ruchów kopulacyjnych, ten film jest zdecydowanie dla niego. „Między słowami” to jeden z moich osobistych faworytów, do których raz na jakiś czas lubię wracać, ponieważ pomaga mi to nie ogłupieć do końca po obcowaniu z typowymi przedstawicielami współczesnego kina romantycznego.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Między słowami
Oryginalny tytuł: Lost in Translation
Kraj: USA
Japonia
Rok:
Czas trwania: 102 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Bob Harris
Charlotte
Kelly
Charlie
Fotograf
Agent prasowy
Piosenkarka jazzowa
Pan Kawasaki
Pan Valentine
Reżyser reklamy
Ocena:  9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!