 |
Krew i białe gołębie |
|
|
Oczy bez twarzy | | |
Kino francuskie od zawsze budziło we mnie sprzeczne uczucia. Z jednej strony niezbyt do mnie trafiające, przeintelektualizowane dzieła spod znaku Nowej Fali, oraz nieśmieszne komedie, których to w kraju słynącym z serów, ślimaków i Michela Platini powstało całe multum. Ale Francja to przecież także wspaniałe dzieła typu "Windą Na Szafot" czy "Cena Strachu", oraz znakomite mroczne dramaty gangsterskie jak choćby "W Kręgu Zła" Melville'a czy "Canicule" Boisseta. Nie będę dłużej stopniował napięcia - powstałe w 1959 roku "Oczy Bez Twarzy" Georgesa Franju należą do tej drugiej grupy.
Doktor Genessier prowadzi podwójne życie. Z jednej strony to niezwykle uznany i szanowany chirurg plastyczny, być może nawet najlepszy spec w tej dziedzinie w kraju. Teoretycznie ma wszystko, co potrzebne jest do szczęścia. Teoretycznie. Pewnego dnia miał miejsce wypadek samochodowy, w którym została potwornie oszpecona jego ukochana córka Christiane. Od tego dnia jego jedynym celem staje się przywrócenie Christiane dawnego wyglądu. Przy pomocy wiernej Louise, kiedyś także jego pacjentki, doktor zaczyna porywać młode, podobne do córki dziewczyny i przy pomocy swych nieprzeciętnych umiejętności w zakresie chirurgii plastycznej pragnie przeszczepić twarz Christiane. Nawet kosztem życia "materiału wyjściowego". Niestety, każda próba kończy się fiaskiem, chęć przywrócenia piękna córce staje się obsesją doktora Genessier, a młodych dziewcząt ginie coraz więcej.
Niezwykła jest atmosfera filmu Franju. Niezwykła, ale jednocześnie jakże charakterystyczna dla kina francuskiego tamtych lat. Oniryczny klimat może przywodzić na myśl niektóre sekwencje choćby "Windą Na Szafot" Louisa Malle'a. Większość akcji rozgrywa się w nocy, aktorów biorących udział w filmie jest niewielu, co powoduje, że bardzo często widoczna jest pustka, podobna do tej jaką można odczuć w marzeniach sennych. Ale pomimo sennego i poetyckiego nastroju obraz Georgesa Franju nie jest odarty z brutalnej dosłowności, czego najdobitniejszym przykładem jest scena pozbawiania twarzy jednej z kobiet. Podczas gdy doktor Genessier wykonuje cięcia skalpelem, oko kamery z taką samą chirurgiczną dokładnością obserwuje jak niegdyś piękna twarz przeistacza się w krwawą miazgę. To niezwykła jak na tamte czasy sekwencja, która musiała szokować nienawykłych do takich widoków widzów. W filmach amerykańskich trudno było dopatrzyć się choćby kropli krwi, a u Franju od razu mieliśmy obrazy siłą swą wbijające w ziemię. Nawet dziś scena ta może robić wrażenie.
Wbrew pozorom trudno tu zrozumieć motywy postępowania doktora Gennesiera. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że chodzi tu o miłość do córki i pragnienie uszczęśliwienia jej za wszelką cenę. Ale przecież Christiane jest już raczej pogodzona z losem. Być może w głębi duszy pragnęłaby, aby ojcu się udało, ale nie kosztem życia tylu młodych, pięknych dziewcząt. W jej oczach, jedynej nienaruszonej części twarzy, wyglądających zza beznamiętnej maski, łatwo wyczytać rezygnację i chęć zakończenia całej sprawy. Być może nawet pragnienie śmierci, choć na ostateczny krok brakuje jeszcze odwagi. Pomimo, że Christiane daje wyraźne sygnały, nie sprzeciwia się chorym poczynaniom doktora. Ale każdy człowiek, a zwłaszcza kochający ojciec, powinien dostrzec, że takie "robienie dobrze" na siłę wywołuje efekt odwrotny do zamierzonego. O co zatem chodzi doktorowi Genessierowi? Czy o osobiste, chore ambicje, oraz chęć jeszcze większej sławy oraz przejścia do historii jako pierwszy człowiek, któremu udało się skutecznie przeszczepić twarz? Czy to po prostu zwykły obłęd?
Film jest bardzo sugestywnie zagrany. Aktorzy spisali się znakomicie, idealnie wczuwając się w niepokojący klimat obrazu Franju. W rolę doktora Genessiera wciela się Pierre Brasseur, jeden z najwybitniejszych francuskich aktorów, znany m.in. z "Dzieci Raju" Marcela Carne czy "Króla Kier" Philippe de Broca. Udręczoną Christiane gra jedna z ulubionych aktorek Franju, Edith Scob, która wystąpiła jeszcze w pięciu innych filmach tego reżysera. Znakomitą kreację Louise, wiernej pomocnicy doktora stworzyła zmarła niedawno Włoszka, Alida Valli, którą podziwiać można także choćby w "Suspirii" czy "Inferno" Dario Argento. Pozytywnej ocenie obrazu sprzyjają również klimatyczne, czarno-białe zdjęcia Eugena Schufftana, muzyka Maurice'a Jarre'a, oraz staranna reżyseria Georgesa Franju, dla którego "Oczy Bez Twarzy" były chyba szczytowym osiągnięciem artystycznym. Warto w tym miejscu dodać, że to ważna persona w historii kina francuskiego. Mimo że jego filmy są obecnie średnio znane, to sam Franju kojarzony jest jako założyciel Cinemathique Francaise - Francuskiej Filmoteki Narodowej.
Tytuł "Oczy Bez Twarzy" niewiele dziś mówi przeciętnemu kinomanowi, jednak przez koneserów kina grozy nadal jest szanowany, oraz uznawany za jeden z najbardziej przerażających obrazów w historii X Muzy. I słusznie. Nawet po czterdziestu sześciu latach od premiery dzieło Georgesa Franju robi duże wrażenie i w moim mniemaniu jest to jedna z najwybitniejszych produkcji wywodzących się znad Sekwany.
Autor : Przemysław Murzyn - Stark
Skomentuj recenzję :
|
| | Oczy bez twarzy |  | |
Les Yeux sans visage | | |
| |
| | |
| Kraj : | | Francja |
| Rok produkcji : | | 1959 |
| Czas trwania : | | 95 minut |
| | |
| Reżyseria : | | Georges Franju |
| Scenariusz : | | Claude Sautet, Pierre Gascar |
| | | (na podstawie powieści Jeana Redona) |
| Muzyka : | | Maurice Jarre |
| Zdjęcia : | | Eugen Schüfftan |
| Montaż : | | Gilbert Natot |
| | |
Obsada :
| | |
| Pierre Brasseur | | Doctor Génessier |
| Edith Scob | | Christiane Génessier |
| Alida Valli | | Louise |
| François Guérin | | Jacques Vernon |
| Alexandre Rignault | | Inspektor Parot |
| Béatrice Altariba | | Paulette |
| Juliette Mayniel | | Edna |
| Claude Brasseur | | Inspektor |
| | |
|
|
|
|
|