 |
Rewolucja bez słów |
|
|
Milczenie Lorny | | |
Dramat imigracji? Kryminał społeczny? Chłodny quasi-reportaż? Czy, jak pisze w swojej recenzji Tadeusz Sobolewski, „misterium bez Boga”? Historia Albanki Lorny w nowym filmie braci Dardenne opowiedziana jest klasycznie, wręcz powieściowo. Ale w to, że poprawną epickość rozsadza bolesna poezja, nie wątpi chyba nikt.
Lorna chce być Belgijką. Uzyskanie obywatelstwa otworzy wszystkie upragnione furtki, zapewni bezpieczne, w miarę wygodne życie, samorealizację, pieniądze. Lorna nie ma skomplikowanych potrzeb. Nie szuka innych furtek. Prawdopodobnie nawet nie wie o ich istnieniu. Jeszcze nie przeczuwa, że je odnajdzie, zatrzaskując jednocześnie te, które już otworzyła. A otwarcie to było możliwe dzięki mafii. To właśnie gangsterzy aranżują jej małżeństwo z narkomanem Claudym, zwierzęciem zredukowanym do jednej, akurat niezbędnej „cechy”: bycia obywatelem Belgii. Claudy ma też inną, równie przydatną zaletę: ćpa. Narkomani mają to do siebie, że umierają. Szybko, gwałtownie, nie budząc niczyich wątpliwości. Szczególnie, jeżeli żona delikwenta wkłada dużo wysiłku w to, aby jak najbardziej nim pogardzać, jak najszczerzej nienawidzić.
Lecz serce nie sługa, wymuszona nienawiść szybko przekształca się w litość, a wkrótce potem w krótką chwilę fizycznej i emocjonalnej fascynacji. Lorna chce rozwodu z Claudym, nie jego śmierci. Ale mafia, która już dobiła targu z kolejnym imigrantem, przyszłym mężem naturalizowanej Belgijki, nie chce czekać ani na rozwód, ani na śmierć z przedawkowania. Tym bardziej, że ofiara jak na złość postanawia rzucić narkotyki. Dla siebie, dla Lorny? Tego chyba sam nie zdążył się dowiedzieć. W jednej ze scen Claudy odjeżdża rowerem w głąb ulicy, machając do Lorny. Czujemy, że narodziło się coś nowego, niezwykłego - coś, co ma szansę rozwinąć się i trwać. Cięcie montażowe przenosi nas jednak do kostnicy.
Nietrudno pogardzać bohaterką. To widz jako narrator zajmuje wygodną pozycję idealnego obserwatora, zdolnego nie tylko śledzić akcję, ale i na bieżąco osądzać. Jego komfort zostaje zaburzony w chwili, kiedy brutalne równanie kosztów i zysków niespodziewanie zyskuje niewiadomą. A jest nią sama Lorna. Pojedyncze sygnały, trudne niekiedy do uchwycenia, zdradzają rewolucję. Przebiega ona tam, gdzie nie sięga sonda ludzkiej obserwacji. Bracia Dardenne potrafią doskonale uchwycić dwoistość ludzkiej natury, jej częściowe, lecz faktyczne zezwierzęcenie splecione z humanistycznym tryumfem. Metafora stara jak świat, uniwersalna i niewyobrażalnie ogólna, skupiona zostaje niczym w soczewce - poraża, oślepia, ale ostatecznie pozwala zobaczyć lepiej. Cały wszechświat zbroi się by zniszczyć Lornę, ale ona i tak pozostanie szlachetniejsza; nie dlatego, że wie, iż umiera, znając jego przewagę. Ona wie znacznie więcej. Wie, że się rodzi.
Autor : Anna Kiedrzynek - Eliana
Skomentuj recenzję : 
|
| | Milczenie Lorny |  | |
Le Silence de Lorna | | |
| |
| | |
| Kraj : | | Wielka Brytania, Francja, Belgia, Włochy |
| Rok produkcji : | | 2008 |
| Czas trwania : | | 105 minuty |
| | |
| Reżyseria : | | Jean-Pierre Dardenne |
| | | Luc Dardenne |
| Scenariusz : | | Jean-Pierre Dardenne |
| | | Luc Dardenne |
| Zdjęcia : | | Alain Marcoen |
| Montaż : | | Marie-Hélene Dozo |
| | |
|
Obsada :
| | Arta Dobroshi |
| | Olivier Gourmet |
| | Morgan Marinne |
| | Jérémie Renier |
| | Fabrizio Rongione |
| | Alban Ukaj |
| | |
|
|
|
|
|