Pozwól mi wejść (Låt den rätte komma in) – Krew na śniegu

Kategoria: Recenzje
Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in

Biel śniegu – biel śmierci, smutek wszechogarniającej samotności… Pada z nieba tak, jakby nigdy nie miał przestać, swą zdradliwą, przykrywającą wszelkie ślady, śmiercionośną pierzyną noc w noc zakrywa blokowisko sztokholmskiego Blackebergu. Gdzieś tu, w tym bezosobowym, ponurym budynku mieszka 12-letni Oskar. Gdzieś tu właśnie wprowadziła się Eli…

On jest szkolną ofiarą, przedmiotem niekończących się drwin i upokorzeń. Nigdy nie potrafi przeciwstawić się swoim prześladowcom, ale rosnąca w nim frustracja żywi nasilającą się chęć zemsty. Z takich jak Oskar wyrastają szaleńcy, którzy pewnego dnia swą alienację, osamotnienie, upokorzenie i bolesną inność wykrzyczą w morderczej salwie jak w Columbine, niemieckim Winnenden czy fińskim Kauhajoki…

Na razie jednak chłopiec spotyka Eli, dziecko mroku. Niezwykła dziewczynka ma twarz bez wieku. Jej smutne oczy widziały już tyle śmierci… Oskar chciałby zabijać (gdyby tylko mógł), Eli zabija, bo musi. Tylko w ten sposób zapewnia sobie przeżycie, należy bowiem do prastarej rasy wampirów. Oboje od samego początku, już od pierwszego spotkania rozpoznają w sobie bratnie dusze. Łączy ich przede wszystkim przejmująca, dogłębna samotność, tak bardzo widoczna na tle śnieżnobiałej pustki blokowiska, na którym nie widać nikogo poza chłopcem i dziewczynką.

Samotność Eli to samotność Innego – przeklętego przez ludzi, obarczonego przerażającym piętnem. Samotność Oskara jest ludzka i zwyczajna – jego tata za bardzo lubi alkohol, by zrezygnować z picia dla dziecka. Zresztą nawet nie mieszka z rodziną. Mama jest zapracowana i po przyjściu do domu ma już tylko chęć, by posiedzieć z synem przy telewizji. Oboje właściwie się mijają. Mama nie zauważy nawet, że pewnego dnia chłopiec wrócił do domu bez spodni, które okrutni koledzy zanurzyli w pisuarze, a niepokojącą ranę na policzku da sobie łatwo wytłumaczyć jako efekt niegroźnego upadku ze schodów.

Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in

Dlatego Oskar potrzebuje Eli bardziej niż kogokolwiek innego. Eli jest jedynym Przyjacielem, jakiego chłopiec kiedykolwiek miał. Czy zatem może mu przeszkadzać, że dziewczynka podejrzanie szybko układa kostkę Rubika, że – pomimo śniegu – nie marznie w cienkim sweterku, że pojawia się dopiero wtedy, gdy na dworze panuje już mrok? Wreszcie to, że jej drogę znaczy krew – odkąd pojawiła się Eli, na osiedlu zaczęli ginąć ludzie…

A Eli? Też potrzebuje Oskara… Tak bardzo, że z miłości-przyjaźni poświęci się i spróbuje zjeść cukierka, którego jej wampirzy organizm nie toleruje. Tak bardzo, że nauczy się Morse’a, by godzinami rozmawiać z przyjacielem, stukając w dzielącą ich ścianę…

„Pozwól mi wejść” to kolejna, typowa dla naszych postmodernistycznych czasów opowieść o wampirze uczłowieczonym, ukazywanym już nie jako budzące grozę, tajemnicze monstrum, ale istota, o której egzystencji, działaniach i motywacjach wiemy zdecydowanie więcej. Eli pozostaje Bestią, nie przestając być 12-letnim dzieckiem, samotnym, opuszczonym, tęskniącym za miłością i bliskością. Punkty ciężkości zostały przesunięte tak, że działania wampira paradoksalnie nie budzą dreszczu grozy – są jedynie naturalistyczną, smutną koniecznością, zewem natury. Z drugiej strony uczłowieczona wampirzyca nie przestaje fascynować – nadal otacza ją aura zagadki. Skąd się wzięła? Co widziało jej dorosłe spojrzenie? Kto przed laty skazał ją na taki los? Co potrafi? W ciemnościach jej oczy zapalają się jak ślepia drapieżnika – to tylko kilkusekundowe ujęcie, ale wystarczy, by zasiać niepokój…

Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in
Låt den rätte komma in

Zaciekawienie budzi także relacja pomiędzy Eli a jej przybranym tatą. W powieści Johna Ajvide Lindqvista, której adaptacją jest film Tomasa Alfredsona, pojawia się zupełnie inne wytłumaczenie, ale przecież ekranizacja to dzieło autonomiczne, można je oceniać i interpretować osobno, w oderwaniu od pierwowzoru. Być może zatem Håkan też był kiedyś taki jak Oskar, może oboje spotkali się jako dzieci, potem zaś on zestarzał się zgodnie z nieubłaganym prawem czasu, a ona szuka sobie nowego przyjaciela-opiekuna?

O wartości „Pozwól mi wejść” świadczy jednak nie tylko interesująca, niebanalna historia łącząca stary i głęboko zakorzeniony w kulturze motyw wampiryzmu z odważnym spojrzeniem na postać dziecka, które przestaje być tutaj niewinną, słodką, ufną, bezbronną istotą. Ten skandynawski film zapada w pamięć także dzięki niezwykłej, sugestywnej atmosferze, na której niepokojącą aurę składa się połączenie dzieciństwa i okrucieństwa, potrzeby uczuć i żądzy zabijania, obrazów śniegu i krwi. Wszystko to zostało jednakże ukazane niezwykle subtelnie, bez epatowania niepotrzebną drastycznością i przemocą, lecz z drugiej strony bez sentymentalizmu i naiwnej czułostkowości.

W niesamowity klimat filmu doskonale wpisują się dziecięcy aktorzy, Lina Leandersson i  Kåre Hedebrant. Rola Leandersson to kreacja z gatunku takich, które się pamięta. Ciemnowłosa, obdarzona oryginalną urodą dziewczynka wygląda trochę jak istota bez wieku. Dwunastoletniej debiutantce udało się idealnie połączyć mroczne, zagadkowe doświadczenie prastarego monstrum i delikatność dziewczynki, samotnego, wyobcowanego dziecka. Jej istota odbija się przede wszystkim w oczach, Eli jest bowiem o wiele bardziej skryta, zamknięta w sobie niż Oskar, o którym wiemy wszystko, o niej zaś prawie nic. Małoletnia wampirzyca ma niesamowity, wszechwiedzący uśmiech, jakby z kolei ona wiedziała wszystko, znała wszelkie ludzkie sekrety.

Samotność najlepiej widać na śniegu – w tym świecie każdy jest zarażony samotnością, wampiryzmem współczesnych rozwiniętych cywilizacji, przekleństwem naszej rzeczywistości, zdają się mówić reżyser filmu i autor powieści oraz scenariusza. Samotność, jak wampiryzm, produkuje ponure, odczłowieczone osiedla, takie jak Blackeberg. Bezkrwiści, przezroczyści ludzie widma patrzą przez innych jak przez lustro i widzą tylko siebie w szklanej tafli bieli. W takim świecie przyjacielem może być każdy, kto tylko będzie chciał nim zostać – nawet wampir…

Komentarz do artykułu “Pozwól mi wejść (Låt den rätte komma in) – Krew na śniegu”

  • Donia Agata pisze:

    Piękna recenzja, zupełnie zgodna z moimi odczuciami po obejrzeniu tego filmu. Chyba nic więcej nie mogę dodać. Jeśli to jest horror, to takie horrory właśnie lubię, gdzie bardziej działa na widza klimat oczekiwania, nieznanego, tajemnicy niż gromadzenie makabrycznych obrazów, choć i tu też takich nie brakowało, choć bardziej służyły dla podkreślenia tragizmu losów postaci, ich bezbrzeżnej samotności w swoich, jakże róznych światach, niż epatowania grozą dla samego efektu.
    Pozdrawiam, miło było, naprawdę, poczytać coś bardziej głębszego na temat tego filmu.
    B.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Pozwól mi wejść
Oryginalny tytuł: Låt den rätte komma in
Kraj: Szwecja
Rok:
Czas trwania: 115 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
Oskar
Eli
Håkan
Erik
Virginia
Conny
Ocena:  5/6
Oceń ten film na Filmaster.pl!