Park Jurajski (Jurassic Park) – Zoo ekstremalne

Kategoria: Recenzje
Park Jurajski
Park Jurajski
Park Jurajski
Park Jurajski

Czy pamiętacie ogólnoświatowe zainteresowanie dinozaurami, jakie miało miejsce 15 lat temu? Ja pamiętam – ba, sam w nim uczestniczyłem. Nie pomnę wprawdzie, czy moja fascynacja prehistoryczną fauną zaczęła się jeszcze przed premierą „Parku Jurajskiego”, czy też dopiero po niej. Z całą pewnością natomiast po niej właśnie osiągnęła ona moment kulminacyjny, na co wpływ miał łatwy dostęp do ogromnej ilości publikacji, gadżetów i filmów dokumentalnych poświęconych dinozaurom. Do dzisiaj w jakimś pudle kurzy mi się fluorescencyjny, świecący w nocy szkielet tyranozaura, który to kompletowało się po kawałku z dwutygodnika poświeconego tym wymarłym zwierzętom. Tak jest, Steven Spielberg wykonał kawał dobrej roboty przy rozpropagowaniu tych istot w popkulturze. Co z tego jednak nam zostało półtorej dekady później? Zainteresowanie z całą pewnością zdążyło już opaść, wzmożona ilość studentów na kierunkach paleontologicznych należy do przeszłości, a co z rzeczonym filmem – czy wciąż robi wrażenie po tych kilkunastu latach, jakie upłynęły od premiery?

Nie wiem, czy jest sens pisać o fabule filmu, który widział już chyba każdy szanujący się kinoman (a już z całą pewnością dzieciak dorastający w latach 90.). Ograniczę się więc do przypomnienia, że cała zabawa zaczyna się w chwili, gdy genetycy odkrywają możliwość odtworzenia dinozaurów na podstawie ich krwi zachowanej w komarach zakonserwowanych w bursztynach. Skoro można odtworzyć, to i można zarobić, a skoro można zarobić, to należy już tylko wymyślić, jak – i zrobić dobry biznes plan. I tym sposobem dochodzi do powstania tytułowego Parku Jurajskiego, w którym to, niczym w zoo, można podziwiać przywrócone do życia prehistoryczne gatunki. Oczywiście wiadomo, że nie wszystko pójdzie pomysłodawcom gładko, prosto i przyjemnie, a prawdziwa zabawa zacznie się w momencie, gdy przerośnięte zwierzęta uwolnią się, przejmując nad parkiem kontrolę.

Park Jurajski” okazał się wielkim przełomem i to nie tylko dlatego, że przedstawił dinozaury kulturze masowej. Był to jeden z pierwszych filmów, w których na taką skalę wykorzystano komputerowe efekty specjalne. Początkowo sceny z olbrzymimi gadami miały opierać się na obecnie praktycznie już wymarłej technice go-motion, czyli animacji poklatkowej. Spielberg jednak, niezadowolony z rwącej się animacji, pragnął większego realizmu. Wtedy do akcji wkroczyli specjaliści z Industrial Light and Magic, zasiedli przed monitorami komputerowymi i podążając śladem wyznaczonym przez filmy Camerona, rozpoczęli w kinie erę cyfrowej imitacji życia. Efekt finalny jest taki, że film nawet po 15 latach potrafi wizualnie zrobić na widzu wrażenie. To prawdziwy fenomen – większość późniejszych filmów wykorzystujących grafikę komputerową razi obecnie sztucznością, „Park Jurajski” zaś wciąż cieszy oko animacją dinozaurów.

Park Jurajski
Park Jurajski
Park Jurajski

Już pierwsza scena z ich udziałem, gdy widzimy, jak oniemiali bohaterowie spoglądają na stado pożywiających się brontozaurów, zapowiada dwie godziny wizualnej uczty. Na kolejnych zwierzęcych bohaterów musimy jednak cierpliwie poczekać. Spielberg nie odkrywa od razu wszystkich kart, konsekwentnie budując nastrój oczekiwania na kolejne gady. Najpierw daje nam przedsmak zimnej precyzji mordowania w wykonaniu piekielnie inteligentnych raptorów, następnie pozwala posmakować brutalnej siły tyranozaura, ale aż do kulminacyjnej sceny w deszczu, nie mamy okazji zobaczyć w pełnej krasie żadnego drapieżnego mieszkańca wyspy. A jednak, pomimo braku groźnych dinozaurów i ograniczenia się do prezentacji poczciwych roślinożerców, nastrój grozy i podskórnego napięcia stale nam towarzyszy.

Tymi chwilami początkowego spokoju, mąconego wyraźnym, acz jednak niesprecyzowanym wewnętrznym niepokojem (wzorcowy przykład „ciszy przed burzą”) należy się delektować i upajać na zapas, albowiem z chwilą, gdy przechodzimy do dania głównego, czyli ucieczki przed śmiertelnie niebezpiecznymi drapieżnikami wypuszczonymi na wolność, nie będziemy już mieli zbyt wielu sposobności do zaczerpnięcia powietrza. Spielberg nie pozwala widzowi zbyt długo się nudzić, systematycznie serwując kolejne dawki emocji i wrażeń. Duża w tym zasługa świetnie napisanego scenariusza i dobrze odegranych ról, dzięki czemu naprawdę przejmujemy się losem bohaterów i kibicujemy im w ich walce o przetrwanie.

Wracając jeszcze na chwilę do warstwy wizualnej należy wspomnieć, że dinozaury ożywiono na tyle realistycznie, że Peter Jackson, pracując wiele lat później nad „King Kongiem”, nawet nie próbował w tej materii rywalizować ze Spielbergiem – a mówimy o projekcie dysponującym zarówno większym budżetem, jak i nowocześniejszymi możliwościami technicznymi – i postawił na wizualną atrakcyjność przerośniętych gadów. Duża zaleta w tym reżysera, który przestawał naciskać na grafików dopiero po otrzymaniu zadowalającego go efektu (na zachodzie na takich pracodawców mówi się krótko – „pain in the ass”). Dodatkowa chwała mu za to, że nie dopuścił przy tym do zdominowania przez stronę wizualną reszty filmu. Jako jeden z pionierów nowej jakości w kinie, łatwo mógł się zachłysnąć nowymi możliwościami. Na szczęście Spielberg należy do wymierającego już, niestety, pokolenia reżyserów, którzy rozumieli, że to efekty służą historii a nie odwrotnie. Dzięki temu technika komputerowa wykorzystana w „Parku Jurajskim” służy głównie urealnieniu wydarzeń. I udaje się to w 100%. Film, pomimo tego, że już wiele razy go oglądałem, wciąż potrafi emocjonować, a niektóre sceny – jak chociażby scena ucieczki przed spadającym z drzewa samochodem czy też pogoń T-Rexa za jeepem – ciągle potrafią przyprawić o podwyższoną dawkę adrenaliny pompowanej do krwi. A w czasach, gdy większość filmów przygodowych potrafi wzbudzić co najwyżej nerwowe ziewanie, jest to prawdziwym osiągnięciem.

Park Jurajski
Park Jurajski
Park Jurajski

Wielkie brawa należą się reżyserowi – a jeszcze większe autorowi książki Michaelowi Crichtonowi – że pomimo ewidentnie rozrywkowego charakteru filmu udało się nie tylko uniknąć głupoty, ale także postawić pytania etyczne dotyczące zagadnień związanych z klonowaniem i tym, jak daleko człowiek może się posunąć w próbach naśladowania Boga. Zaszaleję sobie i ośmielę się twierdzić, że twórcy to prawdziwi wizjonerzy głoszący prorocze hasła. W czasach, gdy klonowanie można było jeszcze włożyć między książki fantastyczno- naukowe, oni już zastanawiali się nad tym, do czego może ono nas doprowadzić. Raz jeszcze potwierdza się, że artyści wygłaszają obawy, zanim ludzkość zdąży poznać ich przyczyny. Umiejętność wyprzedzania o krok swoich czasów jest przywilejem najlepszych i, o ile Spielbergowi zazwyczaj bliżej do rzemieślnika niż do prawdziwego artysty, tak w tym przypadku może być z siebie dumny, ponieważ otarł się o prawdziwą sztukę. Żeby było jednak jasne, nie należy zapominać, że jest to przede wszystkim film rozrywkowy, doskonale przemyślany i zrealizowany, ale nie zgłaszający przy tym żadnych artystycznych pretensji. Tak więc nikogo nie powinno dziwić i bulwersować, że na stawiane w nim pytania moralne, otrzymujemy jasne i klarowne odpowiedzi, bez niedopowiedzeń i możliwości nadmiernych interpretacji. Nie jest to żaden minus, jeżeli w kinie tego rodzaju wydarzenia nie tylko nie rażą głupotą ale jeszcze do tego oferują materiał do chociażby chwilowych rozważań. Należy czemuś takiemu przyklaskiwać i poczytywać za wielki plus dla filmu.

„Park Jurajski” jest w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o rozrywkowe filmy z lat 90. Chociaż to film efektowny i cieszący oko, jednak nie przeładowano go kuglarstwem wizualnym, do tego oparto na świetnym scenariuszu, równie doskonale zostali obsadzeni aktorzy kreujący postacie, których los nie jest nam obojętny. Dodajmy jeszcze pierwszorzędne partytury autorstwa Johna Williamsa (główny motyw jest jednym z moich ulubionych stworzonych przez tego kompozytora) i materiał do kilku przemyśleń po seansie. Czegoż chcieć więcej od porządnej rozrywki?

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Park Jurajski
Oryginalny tytuł: Jurassic Park
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 127 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Dr Alan Grant
Dr Ellie Sattler
Dr Ian Malcolm
John Hammond
Lex Murphy
Tim Murphy
Robert Muldoon
Donald Gennaro
Ray Arnold
Dennis Nedry
Ocena:  9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!