Park Jurajski 3 (Jurassic Park III) – Dino Crisis

Kategoria: Recenzje
Park Jurajski 3
Park Jurajski 3
Park Jurajski 3

Sequel… Już sam ten termin jest według wielu widzów definicją filmu złego, odtwórczego, nudnego i niegodnego uwagi. Nie mogę powiedzieć, żeby była to opinia do końca nieprawdziwa, sam przecież znam aż nadto negatywnych przykładów, żeby nie móc się podpisać pod tym stwierdzeniem. A jednak sequel nie zawsze musi być równoznaczny z popłuczynami po dobrym filmie (przy założeniu, rzecz jasna, że już pierwsza część danej serii nie była filmowym ścierwem). Co więcej, w historii kina trafiały się przypadki, kiedy to właśnie część druga przewyższała o klasę swoją znakomitą poprzedniczkę. Moim zdaniem tak właśnie było chociażby w przypadku „Ojca chrzestnego 2” i „Terminatora 2”.

Nie da się jednak ukryć, że choć chwalebne, to jednak nieliczne to wyjątki. Jeżeli hollywoodzka machina do produkcji pieniędzy jakimś cudem wyprodukuje dobry sequel, to zazwyczaj jest on, co najwyżej, sprawnym rozwinięciem tego, co powiodło się za pierwszym razem, ale w ilości zwielokrotniej, by atrakcji było jeszcze więcej. I o ile tylko zrobiono to sprawnie, a zabawa wciąż jest przednia, jestem w stanie przymknąć oko na pomysł drugiej świeżości. Przykładem podobnego udanego sięgnięcia po sprawdzone wzorce był sequel „Parku Jurajskiego”, do którego sukcesu niewątpliwie przyczynił się fakt, że odpowiadała za niego w większości ekipa pracująca przy pierwszej części (nie wyłączając reżysera). I gdyby na tym seria o genetycznych tworach InGenu się zakończyła, byłoby pięknie. Niestety, kilka lat później producentom zachciało się jeszcze większego zarobku na dinozaurach i tym razem nie wyszło to już tak różowo.

Zacznijmy jednak od fabuły – może powinienem zresztą napisać „fabuły”? W telegraficznym skrócie: małoletni wielbiciel dinozaurów przypadkowo trafia bez opieki na wyspę znaną nam z „Zaginionego świata”, jego przerażeni rodzice organizują wyprawę ratunkową, w roli przewodnika zatrudniając dr Alana Granta (Sam Neill). Do uczestnictwa w tej szalonej ekspedycji skłania go czek na astronomiczną sumę, który, jak się później okazuje, i tak nie ma pokrycia. Wyprawa oczywiście od początku napotyka na trudności – większość nielicznej ekipy ratunkowej zostaje niemalże na wstępie skonsumowana przez mieszkańców wyspy, samolot, którym przylecieli, rozbija się, a pozostali przy życiu rozpoczynają grę o przeżycie na wyspie.

Park Jurajski 3
Park Jurajski 3
Park Jurajski 3

Pff… nie dosyć, że jest to żywcem zerżnięte z „Zaginionego świata” – który przecież sam wybitnie oryginalny nie był – to na dodatek historia jest okrojona do absolutnego minimum, pewnie po to, by coś tak zbytecznego jak fabuła i dialogi nie zabierały ekranowego czasu dinozaurom. O ile w „Zaginionym świecie” pretekstowe zawiązanie akcji okazało się motywem wyjściowym do w miarę ciekawej fabuły, która zmieniała swój charakter w trakcie filmu, tak tutaj nie ma co liczyć na wywołanie w nas jakiegokolwiek zainteresowania oglądanymi wydarzeniami. Scenarzyści, którzy najprawdopodobniej mieli na karku deadline i krwiożerczych producentów, sklecili pewnie całość z dnia na dzień, ku własnemu zaskoczeniu odkrywając, że ich pomysł został zaaprobowany, a sowite honorarium przelane na konto.

Oprócz fabuły podstawowym problemem tego filmu – niejako wynikającym z żenującego scenariusza – są nudni, bezpłciowi i nieprzekonujący do siebie bohaterowie. Przerośnięte jaszczurki spokojnie mogłyby w finale zeżreć ich wszystkich, a widz nie mrugnąłby nawet okiem. Jedynym w miarę pozytywnym elementem, odcinającym się na bezbarwnym tle ludzkich manekinów zabijanych przez dinozaury, jest doktor Alan Grant. No, ale powiedzmy sobie szczerze, to mały wypadek przy pracy i więcej w tym zasługi Michaela Crichtona i Davida Koeppa odpowiedzialnych za wykreowanie tej postaci w pierwszym „Parku Jurajskim” niż „zgrabnego” pióra tria miernych scenarzystów. Pozostali bohaterowie sprawiają wrażenie wyciętych z kartonu, schematycznych, dwuwymiarowych pajaców.

No właśnie, skoro przy pajacach jesteśmy, należałoby wspomnieć o kolejnej poważnej wadzie tego filmu, czyli sileniu się na humor. Humor sytuacyjny jest nieodłącznym elementem kina przygodowego, który u Spielberga zarówno w trylogii o Indiana Jonesie (jego poziom w czwartej części jest dla wielu widzów z pewnością dyskusyjny), jak i w dwóch pierwszych „Parkach Jurajskich” znakomicie spełniał swoje zadanie. Twórcy trzeciej części próbowali skorzystać ze sprawdzonych wzorców, ale zabrakło im wyczucia. Jeden dowcip na dziesięć może się udaje, ale zbytnie ich nasilenie przy miernej jakości większości z nich nie dość, że rujnuje klimat filmu (heh, jakby coś takiego w ogóle tu występowało…), to jeszcze popycha historię w kierunku niezamierzonego pastiszu poprzednich części.

Park Jurajski 3
Park Jurajski 3
Park Jurajski 3

No dobra, zapytacie zapewne, co z najważniejszym elementem serii, czyli z dinozaurami. O dziwo, nawet to nie wyszło… Twórcy szczycili się możliwościami przewyższającymi te, jakie mieli dziesięć lat wcześniej przy tworzeniu pierwszego „Parku Jurajskiego” – dzięki nim udało się wygenerowanie oszałamiających cyfrowych dinozaurów, niesamowicie zbliżonych do rzeczywistości. Jest w tym oczywiście sporo prawdy, do samego wykonania dinozaurów nie można mieć zarzutów – widać, że to efekt pracy zawodowców. Można kręcić nosem, jeśli odświeżony wygląd gatunków znanych z poprzednich filmów niekoniecznie do nas trafia (te kolorki i piórka, brr…), ale skoro rzekomo inspirowano się najnowszymi badaniami naukowców, to już niech będzie. Nie można natomiast wybaczyć tego, że w owych rzekomo bliższych rzeczywistości dinozaurach jest o wiele mniej życia niż w ich starszych odpowiednikach z poprzednich części. Dinozaury biegają, fruwają, skaczą, a nawet porozumiewają się miedzy sobą i zostało to oddane bez zarzutu. Twórcom zabrakło jednak, niestety, iskry geniuszu potrzebnej do nadania ich tworom chociażby zalążków osobowości. Gdzie się podział lęk przed raptorami, inteligentnymi, przerażająco szybkimi i skutecznymi w zabijaniu aniołami śmierci? Dlaczego nie odczuwamy już respektu przed ogromnym panem i władcą całej prehistorycznej wyspy, masywnym Tyranozaurusem Rexem? Dlaczego w końcu dżungla nie sprawia wrażenia niebezpiecznego miejsca, w którym śmierć może nas dosięgnąć z rąk – czy też pazurów – pozornie nieszkodliwych istot? Dinozaury może i wciąż wyglądają nieźle, ale przy tym nie wzbudzają żadnych emocji wynikających ze świadomości tego, że gdzieś tam w tym filmowym światku są i czają się na mięso bohaterów. Na przykładzie tego filmu dobitnie widać, jak ważna jest przy takich produkcjach silna osobowość reżysera, który zadba o to, by efekty były dodatkiem do filmu, a nie film do efektów. Spielbergowi, pomimo pewnych wpadek w „Zaginionym świecie”, udała się ta sztuka, Johnson nawet się nie otarł o sukces.

Jurassic Park 3” jest więc filmem nieudanym pod praktycznie każdym względem. Można po niego sięgnąć, gdy już dinozaury w wykonaniu Spielberga się nam przejadły i mamy ochotę na małe urozmaicenie (chociaż ja osobiście nie polecałbym tego nawet największym fanom poprzednich dwóch tytułów), ale nie należy się spodziewać, że film wywoła w nas specjalne emocje. No chyba, że za takowe można uznać rozdrażnienie bądź rozczarowanie faktem, że powstał kolejny niepotrzebny sequel, o którym zapomnimy równie szybko jak o przedwczorajszym obiedzie. A jeżeli mamy ochotę popatrzeć na ładnie animowanych olbrzymów, to ja osobiście preferuję Jacksonowskiego „King Konga”, wrażenia nieporównywalnie większe, a i o jakiś emocjach podczas seansu można przynajmniej mówić.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Park Jurajski 3
Oryginalny tytuł: Jurassic Park III
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 92 minut
Reżyseria:
Scenariusz:


Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Dr Alan Grant
Paul Kirby
Amanda Kirby
Billy Brennan
Erik Kirby
Udesky
Cooper
M. B. Nash
Dr Ellie Sattler
Mark Degler
Ocena:  3/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!