Drabina Jakubowa (Jacob’s Ladder) – Ja nie umarłem…

Kategoria: Recenzje
Drabina Jakubowa
Drabina Jakubowa

Trudno jest pisać o filmie, który po latach wciąż fascynuje, wpisując się nie tylko w osobisty wzorzec „dzieła idealnego”, ale też odbijając się znacząco na wyznawanym światopoglądzie niemal wyklucza obiektywne podejście do tematu. „Drabina Jakubowa” to film kultowy, mający swoje miejsce w historii kinematografii, choć szerszej publiczności raczej nieznany (co jednak, jak wiemy nie jest prawdziwą miarą „kultowości”). To właśnie film Adriana Lyne’a, twórcy „Fatalnego zauroczenia” zapoczątkował popularny dziś nurt thrillerów psychologicznych z elementami psychodelii, że wspomnę chociażby świetnego „Mechanika”, „Pi”, czy też nieco mniej udany „Obłęd”. Był także główną inspiracją dla zekranizowanego niedawno, znanego komputerowego horroru „Silent Hill”. Jak widać „Drabina…” odbiła swoje piętno na kulturze masowej, choć żaden z powyższych tytułów nie zdołał dorównać pierwowzorowi. Dlatego też dla każdego szanującego się miłośnika tego typu filmów jest to seans obowiązkowy.

Lata siedemdziesiąte. Jacob Singer (w tej roli bardzo przekonujący Tim Robbins), człowiek bardzo religijny, z wykształcenia filozof, ma w życiu wszystko co można nazwać szczęściem. Cieszy się stabilizacją życiową, kochającą żoną, trójką dzieci. Mimo swej nieśmiałości, wśród znajomych budzi sympatię, cechuje się wrażliwością i – jak to u filozofa – skłonnościami do rozmyślań. Pokój jego serca burzy jednak tragiczna śmierć najmłodszego synka. Jacob nie jest silnym człowiekiem. Nie radząc sobie z tą stratą, z własnym emocjami niszczy swoje małżeństwo i ucieka w w ramiona kochanki, Jezebel, tworząc beztroski, luźny związek, którego głównym spoiwem staje się erotyczna fascynacja. W Wietnamie tymczasem trwają walki. Jako, iż dotychczasowe działania USA nie przynoszą efektu, rząd wprowadza „draft”, czyli przymusowy pobór do wojska. Singer trafia na pole krwawych starć w rejonie Mekongu. Gdy kończy się jego udział w wojnie, musi się zmierzyć nie tylko z dręczącymi go traumatycznymi wspomnieniami, ale też z przerażającymi snami – co wydaje się skutkiem pewnego tajemniczego eksperymentu. To nie jest jednak film o Wietnamie…

Drabina Jakubowa
Drabina Jakubowa

Wojna jest tutaj tylko punktem wyjścia, pretekstem do rozważań na temat zagubionego, pogrążonego w melancholii człowieka. Polem walki jest tutaj jego własna psychika, wybory przed którymi staje i ich konsekwencje. Jacob musi się nauczyć na nowo żyć, uwolnić od wyniszczającej go przeszłości. Aby ten cel osiągnąć musi przejść bolesną drogę uświadomienia sobie swoich win i ich odkupienia. Widz otrzymuje swoistą interpretację „Boskiej Komedii” Dantego, do której „Drabina Jakubowa” w wielu miejscach wyraźnie nawiązuje. To podróż przez Piekło i Czyściec, by na końcu osiągnąć Niebo.

Mimo iż w filmie umieszczono wiele rozważań natury filozoficznej i psychologicznej, dzięki znakomitemu scenariuszowi i umiejętnej reżyserii ani przez chwilę nie staje się on niezrozumiałym, nużącym bełkotem. Jest tak dzięki temu, że Lyne uczynił z „Drabiny Jakubowej” niepokojący thriller z pogranicza horroru. Wizje Jacoba miejscami autentycznie przerażają, atmosfera staje się coraz bardziej dusząca, poczucie wszechogarniającej paranoi tworzy niezliczone pytania, a wszystko to prowadzi to świetnego, mistycznego zakończenia. Nie dość tego, podana w atrakcyjnej formie owa filozoficzna warstwa, mimo swej czytelności, jest nakreślona tak subtelnie, że nikogo nie powinna razić swym natręctwem. Forma idealnie współgra z treścią.

Drabina Jakubowa
Drabina Jakubowa

Skoro już o formie mowa, „Drabina Jakubowa” jest dziełem ciekawie sfilmowanym. Warstwa audiowizualna współtworzy specyficzny klimat, z minuty na minutę potęgując poczucie strachu i zagubienia. Nowy Jork sprzed trzech dekad, w którym rozgrywa się większa część akcji, spełnia podobną funkcję jak Petersburg u Dostojewskiego. To brudne, ponure miejsce odzwierciedlające wewnętrzny stan głównego bohatera. Duża w tym zasługa umiejętnego operowania światłem, jak i ciekawych zdjęć. Te są czasem dynamiczne, niemalże „teledyskowo” zmontowane, innym zaś razem spokojne i statyczne, umiejętnie wspomagając narrację, nigdy jednak nie wybijając się na bezsensowny „efekciarski” poziom. Śladowo występujące efekty specjalne to głównie proste triki opierające się na charakteryzacji, montażu i odrobinie animatroniki. Nie wszystkie niestety zniosły próbę czasu, lecz niektóre z nich nadal wzbudzają grozę (choćby sceny w szpitalu, dla niektórych będące jedyną zaletą filmu).

W tym wszystkim jednak cała oprawa na nic by się zdała, gdyby nie umieszczeni w jej środku aktorzy. Szczególnie Tim Robbins, mimo iż była to jedna z jego pierwszych ważniejszych ról, stworzył jedną ze swoich najlepszych kreacji. Pierwszorzędnie wywiązał się z trudnego ukazania całej gamy emocji. Jacob Singer dzięki Robbinsowi staje się autentyczną postacią, dzięki czemu na dwie godziny zapominamy o realnym świecie i identyfikujemy się z bohaterem. Sceny, w których stopniowo uświadamia sobie swoje przewinienia, gdy do głosu dochodzi żal ze zmarnowanego życia, które gdyby tylko chciał, mogło pozostać pięknym, na długo zapadają w pamięć.

Drabina Jakubowa
Drabina Jakubowa

Dlaczego więc mimo tak wielu zalet, „Drabina Jakubowa” cieszy się powodzeniem jedynie u wąskiej grupy odbiorców? Trzeba uczciwie stwierdzić: nie jest to film dla każdego. Nie polecam go na wesoły wieczór ze znajomymi, czy rozładowanie stresu po ciężkim dniu pracy. Film cechuje się powolną, statyczną narracją, klimat grozy nie jest budowany w sposób do którego przyzwyczaiły nas współczesne thrillery, o horrorach nie wspominając. Napięcie rośnie stopniowo, równolegle do rozwoju wydarzeń. Wymaga to odpowiedniego nastawienia i dlatego wielu zniechęca się do tego tytułu sięgając po niego z nadzieją na ostry, wgniatający w fotel horror (często niepotrzebnie reklamuje się go jako prekursora „Silent Hill” co raczej wprowadza w błąd). To kino statyczne, wyciszone, w stylu „Szóstego Zmysłu” choć nieporównywalnie bardziej intrygujące.

Widzowi może się nie podobać poziom komplikacji fabuły. Owszem, jest ona bardzo spójna, logiczna (w końcu scenariusz był dopracowywany przez kilkanaście lat), jednak nie jest to „Mechanik”, gdzie zakończenie wyjaśnia nam wszystkie wątki, nie zostawiając żadnych wątpliwości. Tutaj seans trzeba powtórzyć przynajmniej raz jeszcze i przyjrzeć się poszczególnym scenom z perspektywy znanego już zakończenia. „Drabina Jakubowa” wymaga nieustającego skupienia, nie da się ukryć iż także pod tym względem jest to ciężkostrawne kino.

Nie jest film Lyne’a dziełem dla każdego kinomana. Mogę jednak śmiało zapewnić, iż wszyscy, którym przypadły do gustu wymienione przeze mnie na początku filmy (pomijając jednak spłycony do granic możliwości „Silent Hill”), a nie razi ich subtelna, religijna symbolika, sięgając po „Drabinę Jakubową” nie powinni czuć się zawiedzeni. Dla pozostałych, jej specyficzna konstrukcja i niejednoznaczność może okazać się nie do przełknięcia.

Komentarze (3) do artykułu “Drabina Jakubowa (Jacob’s Ladder) – Ja nie umarłem…”

  • pico pisze:

    Tylko proszę nie pisać o grze Silent Hill jako o „komputerowym” horrorze. Jest to ABSOLUTNIE „konsolowy” horror :)  Cytuj

  • crrr pisze:

    obejżałem ten film po dxm, miałem niezłą traumę przez kilka dni…  Cytuj

  • at pisze:

    Jeżeli chodzi o serie Silent Hill, to najwięcej nawiązań do filmu pojawiło się w części 3. Mamy tam bohaterkę zmagającą się z podobnymi koszmarami, które mieszają się z obrazami świata rzeczywistego. W SH3 jest również niemal identyczna scena w zamkniętym metrze, a także w szpitalu a raczej mrocznej projekcji rozgrywającej się w umyśle Heather. Ja dopatrzyłem się również pewnych nawiązań do Drabiny w grze komputerowej Max Payne. Tam główny bohater, Max wpada w sam środek intrygi, w którą zamieszany był rząd, finansując prace nad „bojowym” narkotykiem, mającym podnieść morale żołnierzy w walce. Przez 1/3 część gry bohater działa pod wpływem tego specyfiku, doznająć iście piekielnych wizji przemieszanych z rzeczywistością.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Drabina Jakubowa
Oryginalny tytuł: Jacob's Ladder
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 115 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Jacob Singer
Jezebel
Louis
Michael
Paul
Geary
Sarah
Frank
George
Doug
Ocena:  9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!