Żaby (Frogs) – Żabia intryga

Kategoria: Recenzje
Żaby
Żaby
Żaby

Nie będę owijał w bawełnę i od razu powiem, że „Frogs” to film zły. Fabuła, mimo całej swojej prostoty, i tak jest dziurawa. Widocznie powiązanie końca z końcem nawet tak banalnej historyjki stanowiło dla scenarzysty nie lada problem. Także wyliczanie wszystkich technicznych mankamentów tej produkcji zajęłoby mi ze cztery razy więcej miejsca, niż zajmie ta recenzja. Aktorstwo… nad aktorstwem poznęcam się może nieco później. Mimo to nie potrafię jednak „skrzywdzić” tego filmu. Nie tylko dlatego, że mam do niego spory sentyment z dzieciństwa, ale również z tego powodu, że jest tak uroczy w swej nieporadności, iż w moim mniemaniu okrutne potraktowanie tegoż przypominałoby znęcanie się nad bezbronnym małym zwierzątkiem.

Film ten widziałem po raz pierwszy kilkanaście lat temu w kultowej stacji Polonia 1. Tak na marginesie, przyznać muszę, że program Polonii obfitował onegdaj w bardzo przyzwoite produkcje spod znaku Argento czy Fulciego, i do dziś żałuję, że nie zapoznałem się bliżej z jej repertuarem. Wracając jednak do „Żab”, ze wstydem stwierdzam, że dosyć mnie wtedy przestraszył i na jakieś dwa dni nabawiłem się małej traumy w stosunku do płazów i gadów. Szybko mi przeszło, a sam film po jakimś czasie zapragnąłem obejrzeć ponownie. Jednakże nie było mi to dane i dopiero po kilkunastu latach dzięki pewnemu dobremu człowiekowi „Żaby” znów wpadły w me ręce.

Pewien milioner urządza urodzinową imprezę w swej położonej na odludziu posiadłości. Oprócz członków rodziny gościem jest również pewien fotograf, który przez przypadek znalazł się w centrum wydarzeń. Jednak najważniejszymi postaciami dramatu są inne osobniki. Bardziej zielone i oślizgłe…

Jak nietrudno się domyślić, im dalej w las, tym zwierzęta poczynają sobie coraz śmielej, a ludzie zaczynają ginąć w coraz dziwniejszych okolicznościach. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewną kwestię. Choć tytułowymi bohaterami są żaby, to tak naprawdę nie odpowiadają one bezpośrednio za śmierć żadnego człowieka. Mordują tu pająki, jaszczurki, węże, aligatory. Do boju rzucone są nawet wojska pancerne w postaci wielkiego sympatycznego żółwia. Natomiast żaby nie podnoszą udek na nikogo. One, niczym wytrawni stratedzy, obserwują, analizują, wyciągają wnioski i planują kolejne posunięcia. Gołym okiem widać, że uważnie przestudiowały dzieła Carla von Clausewitza. Na tym tle poczynania ludzi wyglądają nieudolnie i wręcz śmiesznie. Biegają bez ładu i składu i sami pchają się w mordercze gadzie objęcia. A zwierzęta uśmiercają ludzi nierzadko w bardzo pomysłowy sposób. Warto w tym miejscu wspomnieć o scenie, w której sprytne jaszczurki tłuką pojemniki z trucizną, której opary powodują śmierć jednego z bohaterów. Dlaczego same jaszczurki przeżyły? Nie mam pojęcia. Być może przewidujące żaby wyposażyły je w maski przeciwgazowe, których po prostu nie zauważyłem na ich małych mordkach.

Żaby
Żaby
Żaby
Żaby

Myślę, że należałoby się w tym miejscu zatrzymać i zastanowić nad motywacjami małych morderców. Wspomniany wcześniej milioner, Jason Crockett, majątku dorobił się działając w branży chemicznej, przedkładając zielone, szeleszczące papierki nad czystość środowiska naturalnego. Nawet w pobliżu jego letniej rezydencji porozrzucane są pojemniki zawierające jakieś trujące substancje. Jak nietrudno się domyślić, nie pozostaje to bez wpływu na okoliczne lasy i bagna. Żaby w tym przypadku niezbyt subtelnie symbolizują naturę, która w jakikolwiek sposób podenerwowana, zawsze wróci i odda… ze zwielokrotnioną siłą.

W „Żabach” możemy ujrzeć paru całkiem znanych aktorów. W rolę unieruchomionego na wózku inwalidzkim milionera Jasona Crocketta wcielił się całkiem niegdyś popularny, dziś nieco zapomniany Ray Milland. Dzielny fotograf Pickett Smith patrzy natomiast z ekranu wzrokiem Sama Elliotta (jeszcze bez wąsa). Mimo to można bez ogródek stwierdzić, że ci dwaj panowie, podobnie zresztą jak reszta aktorskiej ekipy, nie zasłużyli na zbyt wysoką gażę. Ich gra jest drewniana, kwestie wygłaszane sztucznie, a i grymasy przerażenia na ich twarzach niespecjalnie przekonują.

Film za to broni się bardzo przyzwoitymi zdjęciami Mario Tosiego, który później sfotografował „Carrie„, i klimatyczną (choć zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich) muzyką Lesa Baxtera, nadwornego kompozytora Cormana, współpracującego z nim przy adaptacjach Poego.

Czas na podsumowanie. Jak widać, fabuła do wyrafinowanych nie należy. Zresztą co będę ściemniał – jest kretyńska po prostu. Gra aktorska tragiczna. Napięcia nie stwierdzono. A mimo to „Żaby” coś w sobie mają, coś co trudno określić słowami. Być może to główni bohaterowie, którym się kibicuje – ich sympatyczne mordki przeciwstawione nieciekawym bohaterom ludzkim. Może na odbiór filmu jakoś podświadomie wpływa ekologiczne przesłanie. A może reżyserowi George’owi McCowanowi w tym natłoku bzdur i nonsensów jakimś cudem udało się wyczarować kilka chwil zwykłej kinowej magii, która powoduje, że bez większego bólu przymyka się oko na nieudolnie nakręcone sceny, jak np. ta, gdy człowiek walczy z aligatorem, przypominająca zmagania Beli Lugosiego z gumową ośmiornicą w „Bride of the monster” Eda Wooda. Nie ukrywam, że miałem problem z ocenieniem tego filmu. Jak napisałem na początku, nie mogłem go skrzywdzić, wybrałem więc salomonowe rozwiązanie.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Żaby
Oryginalny tytuł: Frogs
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 90 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Jason Crockett
Pickett Smith
Karen Crockett
Clint
Maybelle
Michael Martindale
Kenneth Martindale
Ocena:  5/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!