Football Factory (The Football Factory) – Sens życia według kibola

Kategoria: Recenzje
Football Factory
Football Factory
Football Factory
Football Factory

Ciepły słoneczny dzień w Anglii. Na stacji w Tottenham wysiadają duże grupki młodych ludzi podążających za swoimi starszymi kolegami, najwidoczniej ich przywódcami. Po chwili rozproszone ekipy zbijają się w jedną grupę i udają się w kierunku pubu, w którym przesiadują kibice piłkarscy. Wspomniani na wstępie bohaterowie okazują się być pseudokibicami, bądź jak kto woli kibolami, którzy przyjechali świętować mecz swojej ukochanej drużyny w jedyny znany im sposób, czyli piorąc na kwaśne jabłko zwolenników drużyny przeciwnej. Młody facet – główny bohater filmu – wrzuca do pubu granat dymny, po czym bez zbędnych ceregieli przystępuje wraz z kolegami do regularnej bitwy z wykurzonymi w ten sposób z lokalu przeciwnikami. Na chwilę z prymitywnego tańca przemocy wybija go przypadkowy przechodzień zadający mu pytanie o sens tych działań, ale po oddaniu się krótkiej refleksji mężczyzna szybko odzyskuje animusz i wraca do „zabawy”.

Pseudokibice są od dawna problemem, z jakim muszą się zmagać działacze sportowi, zwykli miłośnicy sportu i obrońcy prawa. Najczęściej poświęcane są im zaledwie lakoniczne, negatywne komentarze bezwarunkowo negujące ich zachowania, połączone z przeróżnymi pomysłami na to, jak sobie z tą zarazą poradzić. O wiele rzadziej podejmowane są próby zrozumienia tego zjawiska i zadania pytań o jego genezę. Nick Love podjął się opisania tego tematu, starając się wystrzegać oceniania i wytykania palcami winnych.

Słuchając tego, w jaki sposób bohaterowie tłumaczą swoje czyny, można się zastanawiać, czy twórcy filmu nie byli aby pod zbyt mocnym wpływem lektury powstałego kilka lat wcześniej „Fight Clubu”. Ponownie chęć oddania się swoim najprymitywniejszym odruchom, zapomnienia się w barbarzyńskich rozrywkach, w których nadrzędnym celem jest agresja i przemoc wobec bliźniego, tłumaczone są beznadzieją egzystencji. Główny bohater zadaje widzowi pytanie o to, jaką alternatywę mu postawiono. Nudne, uporządkowane, mieszczańskie życie z narzekającą na pożycie małżeńskie żoną? Dzieciaki wchodzące na głowę, wybierające z portfela pieniądze ciężko zarobione w pracy, która nie daje żadnego spełnienia i w której każdego dnia wypatruje się z utęsknieniem weekendu? A w weekendy z kolei rutyna ograniczająca się do spędzania czasu z pilotem w jednej ręce i butelką piwa w drugiej, bądź wypad do pobliskiego pubu w towarzystwie podobnych, znudzonym życiem kolegów, którzy również dawno stracili iluzje, którymi karmili się w dzieciństwie.

Football Factory
Football Factory
Football Factory
Football Factory

W obliczu takiej alternatywy bohaterowie wybierają życie na krawędzi, dające im zastrzyk adrenaliny bójki, szybkie klubowe życie przepełnione alkoholem, narkotykami i łatwym, przygodnym seksem. Taki jest ich wybór i dobrze się z tym czują, nie zamierzają w swoim życiu niczego zmienić. Czasami po poważnym pokiereszowaniu sobie ciała pojawia się refleksja, natrętne pytanie o to, czy było warto. Wystarczy jednak pierwsza wizyta w pubie, w którym ujrzy się pełne podziwu i radości twarze kumpli, żeby odsunąć od siebie jakiekolwiek wątpliwości i wyczekiwać z utęsknieniem kolejnej okazji do wzięcia udziału w nielegalnym spektaklu przemocy. I nic – narzekająca rodzina, grożący palcem i paragrafami sędzia, czy wymachujący pałkami policjanci – nie może od tego odwieść. Dla niektórych ta cała „zabawa” wprawdzie czasami źle się kończy, ale inni wpisują te przypadki w ryzyko i nie zamierzają z tego powodu zrywać ze swoją odskocznią od beznadziei dnia codziennego.

Nie tylko w warstwie ideologicznej reżyser czerpał z dorobku panów Finchera i Palahniuka. Również w warstwie realizatorskiej film uderza nieco w tony „Fight Clubu”. Cała historia ubrana jest w atrakcyjne wizualnie ciuszki. Montaż, zdjęcia i muzyka są elementami, o których w przypadku tego filmu nie sposób powiedzieć złego słowa. Fabuła, pomimo poważnego tematu, opowiadana jest z luzem, a nawet z humorem, chwilami czarnym i ocierającym się o makabrę, ale nigdy nie przekraczającym granicy dobrego smaku. Choć skupia się głównie na okresach ciszy pomiędzy kolejnymi „ustawkami”, napisana jest z polotem, ani przez chwilę nie odczuwa się znudzenia, a historie poszczególnych bohaterów przedstawione są na tyle sprawnie, że ich los w żadnym wypadku nie jest widzowi obojętny. Co innego sceny bójek, w których króluje chaos i nawet jeżeli mielibyśmy na to ochotę, nie sposób komukolwiek „kibicować”. Najpierw należałoby rozpoznać w tej kotłującej się masie ludzkiej tych „swoich”. Ma to jednak pewien plus, ponieważ faktem jest, że obydwie walczące „drużyny” są siebie warte i wygrana którejkolwiek z nich niewiele zmienia. Tak naprawdę ciężko powiedzieć, czy walczący są w ogóle w jakimkolwiek stopniu zainteresowani przebiegiem wypadków na boisku, ponieważ każdy mecz spędzają w okolicach stadionów w poszukiwaniu przeciwników, a w rozgrywkach najwyraźniej najbardziej interesuje ich, z kim będzie się odbywał następny mecz, żeby wiedzieć jak bardzo nienawidzą swojego najbliższego przeciwnika.

Football Factory” nie gloryfikuje działań bohaterów, o których opowiada, ale także nie neguje ich słuszności. Film ten po prostu szczerze i bez przekłamań opowiada o tym światku, pokazując różne jego strony. Ocenę tego zjawiska twórcy pozostawiają widzowi licząc, że dokona on najbardziej zgodnego ze swoim sumieniem osądu.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Football Factory
Oryginalny tytuł: The Football Factory
Kraj: Wielka Brytania
Rok:
Czas trwania: 93 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Tommy Johnson
Billy Bright
Fred
Zeberdee
Rod
Bill Farrell
Cabbie
Harris
Raff
Albert M
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!