Wszystko jest iluminacją (Everything Is Illuminated) – Elegia i komedia

Kategoria: Recenzje

Reżyserski debiut znanego aktora Lieva Schreibera to film, który przemknął przez ekrany raczej niezauważony (w Polsce nie miał nawet tej szansy – ukazał się od razu na DVD), niewiele o nim pisano i nie wywołał żadnych gorących dyskusji. A szkoda, bo jest to kino ciekawe i niebanalne, chociaż niepozbawione pewnych wad, które jednak nie rzutują na ocenę całości. „Wszystko jest iluminacją” stanowi adaptację tak właśnie zatytułowanej, również pierwszej, książki Jonathana Safrana Foera, amerykańskiego pisarza o żydowskim pochodzeniu. W 2001 roku odbył on podróż na Ukrainę w poszukiwaniu swych korzeni – powieść i film są jej fabularyzowanym zapisem. Konwencja karykaturalnej groteski i absurdu łączy się tu z realizmem magicznym spod znaku Marqueza i Allende (motyw miejsca-początku, źródła tożsamości).

04

Zawiązanie akcji sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z realistyczną, detektywistyczną opowieścią o tropieniu własnego rodowodu. Umierająca babcia wręcza Jonathanowi stare zdjęcie przedstawiające jego dziadka z tajemniczą kobietą, która uratowała go z rąk nazistów. Wiadomo o niej tylko tyle, że na imię miała Augustyna.

Jonathana gra Elijah Wood – jego bohater jest wycofany, zamknięty w sobie. Okrągłe oczy, okulary, przylizane włosy, garniturek, natura badacza – młody Żyd to kolekcjoner przedmiotów, które skrzętnie i pieczołowicie opisuje i zamyka w foliowych torebkach. Wkrótce przyjdzie mu jednak zmierzyć się z prawdziwym życiem – wyruszy na Ukrainę, by odnaleźć zagadkową wybawicielkę, której pośrednio zawdzięcza to, że w ogóle istnieje.

Na dworcu powita go jazgotliwy dźwięk akordeonu, skrzypce i perkusja, czyli niezwykły zespół Gogol Bordello, tutaj grający orkiestrę wynajętą przez Alexa Perczowa na powitanie „Żyda”. Alex to typowy cwaniaczek z Odessy. Nosi dresik i złoty łańcuch na szyi, chodzi charakterystycznym, rozbujanym krokiem, rządzi na dyskotekowych parkietach, a gra go charyzmatyczny lider wspomnianego „Burdelu Gogola”, czyli Eugene Hutz, odkrycie tego filmu, człowiek o niezwykle wyrazistej, plastycznej fizjonomii i elastycznych ruchach.

032

Jego ojciec zarabia duże pieniądze na firmie przewozowej, umożliwiając amerykańskim Żydom podróże po Ukrainie w poszukiwaniu europejskich korzeni. Choć Alex bardzo tego nie chce, razem z dziadkiem antysemitą (oraz zwariowaną suczką o dźwięcznym imieniu Sammy Davis Junior Junior) musi razem z „Żydem” wyruszyć w poszukiwaniu śladów Trachimbrodu, dawnego sztetlu  jego dziadka Safrana. Zapowiada się trudna podróż, bo „Jonfan” (młody Perczow nielitościwie kaleczy język angielski, ale tylko on umie się jakoś w nim dogadać, więc zostaje tłumaczem) nie je mięsa ani nie pije wódki, a za każdą pomoc płaci przygotowanymi uprzednio papierosami Marlboro, bo tak wyczytał w przewodniku.

Wszystko to wywołuje ogromne zdziwienie napotykanych po drodze osób, prowokując surrealistyczne niekiedy sytuacje (scena z ziemniakiem!). „Wszystko jest iluminacją” zaczyna się zatem jak komedia bazująca na wdzięcznym i popularnym schemacie różnic kulturowych oraz równie bogatym wątku narodowościowych stereotypów, które jednak Schreiber (także autor scenariusza) potrafi zaserwować widzom w sposób świeży i oryginalny, naznaczony odżywczym powiewem absurdu i groteski. Świat, do którego trafia Jonathan, jest przerysowany, ale również i on sam jest postacią nieco karykaturalną, specyficzną i dziwną.

051

Niebieski trabant przemierza niekończące się bezdroża zielono-złotej Ukrainy, wzbijając siwy pył z piaszczystych dróg w rytm szalonej, punkowo-cygańskiej muzyki Gogol Bordello. W miarę upływu czasu zmienia się jednak rytm opowieści, by na końcu przekształcić się w nostalgiczno-tragiczną elegię – wśród pola słoneczników kryje się chatka strażniczki pamięci, która nie tylko odtworzy przed Jonathanem losy jego rodziny, ale także pomoże dziadkowi Alexa uporać się ze skrywaną przez lata tajemnicą. Absurd i groteska ustępują konwencji realizmu magicznego, a film zamienia się w opowieść o Pamięci podkreślającej ludzką tożsamość, dającej świadomość korzeni i świadczącej o człowieczeństwie. To, kim jesteśmy, gdzie jesteśmy tu i teraz, stanowi sumę doświadczeń i decyzji naszych przodków – zdaje się mówić Foer, a za nim Schreiber, nakazując Jonathanowi zadać sobie pytanie: Kim byłbym dziś (i czy byłbym w ogóle), gdyby mój dziadek nie wyjechał z Ukrainy?

Choć Trachimbrodu już od dawna nie ma, Jonathan nareszcie dowie się, kim jest. Nie tylko on – także Alex i jego dziadek wrócą do swoich korzeni dzięki tej uzdrawiającej, lecz trudnej podróży. My zaś, widzowie, razem z nimi przemierzymy bezkresną, zieloną Ukrainę przepięknie sfotografowaną przez Matthew Libatique’a. I chociaż wnioski, jakie da się wyciągnąć z tej podróży, nie są może zbyt odkrywcze, a pewien wątek wydaje się rozegrany zbyt schematycznie, to jednak warto przekonać się, że o Holocauście, bolesnej traumie narodu żydowskiego, można opowiadać nie tylko realistycznie (jak w „Pianiście” czy „Liście Schindlera”), ale także w sposób nowy, w pewnym sensie eksperymentalny.

061

Komentarze (8) do artykułu “Wszystko jest iluminacją (Everything Is Illuminated) – Elegia i komedia”

  • Orleanna pisze:

    Ta recenzja uświadomiła mnie, że książka, która mnie zaczarowała, urzekła i wstrząsnęła mną, została w ogóle zekranizowana, bo wcześniej nie miałam o tym pojęcia! :D I za to dzięki wielkie. Teraz pozostaje mi tylko skądś zdobyć ten film…  Cytuj

  • cziczio pisze:

    A to ja z kolei zazdroszczę lektury, bo książki nie czytałam, a po tym, co filmie widać, na pewno musi być to coś niezwykłego. W książce nie ma jednak jednego (a właściwie dwóch) atutów filmu – muzyki Gogol Bordello, czyli zwariowanego jak jego nazwa anarchopunku z elementami muzyki ludowej i cygańskiej oraz absolutnie genialnego Eugene’a Hutza w roli Alexa :)
    A film chyba można jeszcze dorwać na HBO…  Cytuj

  • Cass pisze:

    Oj, raczej nie, ja od miesiąca śledzę program HBO (bynajmniej nie w celu zdobycia tego filmu) i ani razu nie natknąłem się na ten tytuł. Film leciał za to kilka tygodni temu na TVN 7 lub czymś podobnym. Trzeba więc mieć oczy szeroko otwarte. :)  Cytuj

  • Donia Agata pisze:

    Och, wspomnienia, wspomnienia – widziałam, chyba z 3-4 lata temu. I czytałam książkę także. A nawet chyba ją mam (film zresztą też),a ile słów o nich napisałam, na pewnym forum, ho,ho! A wszystko za sprawą pewnej koleżanki, którą zauroczył Elijah Wood i Jonathan Safran Foer. Nie pamiętam już który był pierwszy i który, ktorego pociągnął. :) Ale się działo! :) Film rzeczywiście uroczy, jeśli tak mozna powiedzieć, o filmie dotykającym tematu holocaustu. Za sprawą Schreibera i całej ekipy filmowej okazuje się, że właśnie można. Co nie umniejsza nikomu, a sprawia, że życie po tym filmie, wydaje się jeszcze bardziej szalone (niekoniecznie w tym takim pozytywnym znaczeniu), i pogodzenie się z tym, wyzbycie się nienawiści, może sprawić, że będzie postrzegane nawet jako piękne – nostalgia, pamięć o przodkach, smutek jaki plynie z nie zawsze miłych wspomnień, tęsknota, za tym co mogło być, a nie było, to są uczucia, pobudzające ludzi do tworczego działania, podrózy itd..
    Już niewiele pamiętam z tego filmu, ale właśnie muzyka – zdecydowanie sprawia, że film ma przewagę nad książkę no i obsada aktorska, a w tym także suczka Sammy Davis jr jr, no i piękne zdjęcie, czego przykład mamy powyżej.  Cytuj

  • lecter pisze:

    Cóż, film jest wspaniały. Ma kilka niedociągnięc- typu spasiba zamiast djakuju, ale wywołał u mnie niezwykle silne emocje. Film jest do obejrzenia na youtubie. Ma tam 11 części. Polecam buforowanie przynajmniej dwóch części naraz.
    w wyszukiwarce należy wpisac:
    Ev3rything ls IIuminated  Cytuj

  • patysio pisze:

    Lecter, to nie niedociągnięcia – oni tam po prostu mówią po rosyjsku ;P I to raczej celowo, bo w Odessie mówi się głównie po rosyjsku (podobnie jak w innych większych ukraińskich miastach).
    Uwielbiam ten film – jest dla mnie absolutnie doskonały: wizualnie (ach, Zielona Ukraina), aktorsko (Elijah „Dżonfen” Wood i Eugene Hutz – zdecydowanie lepszy aktor niż wokalista, ośmielę się stwierdzić) i muzycznie (oprócz świetnego soundtracku Paula Cantelona, równie świetny dobór pozostałych piosenek, np. grupy Leningrad). Oczarowana nim zakupiłam książkę, jednak film zdecydowanie lepszy – Schreiber przerobił dobrą książkę na bardzo dobry scenariusz; w idealnych proporcjach zmieszał elementy śmieszne (ten mały Jonathan :D umarłam, gdy go zobaczyłam) i smutno-gorzkie. No cudo, po prostu!
    I dziadek Alexa – bardzo przypomina mi mojego Dziadka. I ten biały podkoszulek, i podnoszenie jedzenia z podłogi i krojenie na czworo – takie rytuały właściwe tylko starym ludziom i jakieś takie bardzo słowiańskie.  Cytuj

  • Rafał Lisowski - Negrin pisze:

    Dochodzę do wniosku (po raz kolejny w sumie), że nie powinno się oglądać adaptacji bezpośrednio po lekturze oryginału. Ale co zrobić, kiedy ciekawiło mnie, co Schreiber zrobił z tak niefilmową książką. No to już wiem :) Choć rozsądek podpowiada, że Schreiber poczynił rozsądne, a nawet zgrabne cięcia, uproszczenia i zmiany fabularne – no i całkowicie pominął literacko-magicznorealistyczną połowę książki – to jednak oczywiście żal :) Przede wszystkim tej wielowarstwowości. To jest w zasadzie adaptacja połowy powieści Foera, a nie całej – poniekąd przypomina mi się „Solaris” Soderbergha, gdzie też wzięto na warsztat tylko jeden wybrany aspekt książki. Ale sam film konceptualnie, aktorsko i fotograficznie udany :)  Cytuj

  • Katie pisze:

    Wczoraj na TVN7. Dochodziłam do siebie jakieś 3 godziny. Najpierw histeryczny płacz, przyczyna – nieznana. Później totalna melancholia. Dziś doszłam do wniosku, że moja reakcja spowodowana była przykrym odkryciem – ja NIE MAM swojej tożsamości… Niczego w życiu nie szukałam, nie rozumiałam Taty, który grzebie w wileńskich archiwach w poszukiwaniu najmniejszych wzmianek o przodkach. Coś się zmienia.

    Przepiękny film.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Wszystko jest iluminacją
Oryginalny tytuł: Everything Is Illuminated
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 106 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:

Montaż:

Obsada:
Jonathan Safran Foer
Alex Perczow
dziadek
Lista
Augustyna
Baruch
Ocena:  7/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!