Do diabła z miłością (Down with Love) – Pink World

Kategoria: Recenzje
Do diabła z miłością
Do diabła z miłością
Do diabła z miłością

W dzieciństwie jednym z moich cotygodniowych obrzędów było zasiadanie w niedzielne popołudnia przed ekranem telewizora, żeby z zamiłowaniem oglądać urocze filmowe ramotki, poprzedzane rozmowami niezrównanego duetu Tomasza Raczka i Zygmunta Kałużyńskiego. Wśród wielu znakomitych filmowych klasyków z minionych dekad pojawiły się tam między innymi sympatyczne komedie z początku lat sześćdziesiątych, w których grali Rock Hudson i Doris Day. Może i nie były one specjalnie wyrafinowane i przełomowe, ale znakomicie sprawdzały się jako przyjemne zabijacze czasu w okresie, gdy dwie godziny wydawały się dzieciakowi wiecznością. I oto w XXI wieku pojawił się film, który jako żywo przypomniał mi tamte zapomniane chwile.

Catcher Block jest przystojnym lekkoduchem, dumnym ze swej opinii playboya i znakomitego dziennikarza. Romanse z kobietami traktuje jako przyjemne życiowe epizody. Żadnej z nich nie udało się jeszcze przykuć na dłużej jego uwagi. Na horyzoncie pojawia się jednak młoda pisarka, która niebawem sprawi, że jego przyjemna dotąd egzystencja legnie w gruzach – to Barbara Novak, prowincjonalna bibliotekarka, która dość niespodziewanie dla całego świata pisze bestsellerową książkę, nawołującą kobiety do położenia kresu dyskryminacji ze strony mężczyzn. Według świeżo upieczonej autorki mogą one osiągnąć prawdziwe szczęście dopiero po zrezygnowaniu z miłości w imię kariery zawodowej, zaś niepotrzebną słabość do płci brzydszej powinny zastępować konsumpcją czekolady i niezobowiązującym seksem.

W zasadzie powinno to być po myśli bohatera, gdyż i tak niczego więcej od związków z kobietami nie oczekuje. Dość niefortunnie pozwolił sobie jednak wcześniej na zignorowanie autorki książki i ta w ramach rewanżu wskazuje go jako modelowego szowinistę traktującego kobiety przedmiotowo. Nie muszę już chyba mówić, jak te druzgocące i mające moc wyroczni słowa odbierają wierne wyznawczynie Barbary Novak, będące przecież obiektem zainteresowań Blocka. Reakcja bohatera może być już tylko jedna. Podejmuje rzuconą mu rękawicę i przy wykorzystaniu swojego wdzięku i sprytu zamierza zdyskredytować swojego wroga.

Do diabła z miłością
Do diabła z miłością
Do diabła z miłością

„Co to, u diabła, jest i dlaczego ja, do cholery, tego jeszcze nie wyłączyłem”. Taka myśl towarzyszyła mi przez pierwsze 30 minut filmu. Tak jest, widzowi twardo osadzonemu w dzisiejszej ekranowej rzeczywistości, nie mającego kontaktu z klasykami amerykańskich komedii może być ciężko dotrwać do końca seansu. „Do diabła z miłością” jest bowiem pastiszem filmów, o których prawdopodobnie zapomniał już cały świat. Jeżeli więc nie odnajdzie się przyjemności z zanurzenia w tej tandetnej, lukrowanej stylistyce, w której róż wprost ścieka z ekranu, to następne półtorej godziny będzie dla nas prawdziwym koszmarem.

Jak już wspomniałem, w dzieciństwie oglądałem sporo filmów tego typu (chociaż uczciwie muszę przyznać, że większość pamiętam jak przez mgłę, a o wymienieniu ich tytułów mogę już tylko pomarzyć). Im dłużej obcowałem więc z tym tytułem, tym bardziej wzrastało moje zadowolenie, a i nawet zdarzało mi się parę razy uśmiechnąć pod nosem. Nie wydaje mi się jednak, żeby sukces leżał wyłącznie w czasie potrzebnym na oswojenie się ze specyficzną stylistyką. Reżyser w drugiej połowie filmu w wyraźny sposób nabiera wiatru w żagle i dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwa przyjemność.

Film jest pastiszem i jako taki zawiera wszystkie elementy potrzebne do rozszyfrowania intencji twórców. Mamy więc: lukrowaną historię w cukierkowej do bólu scenografii, z bajecznie tandetnymi kostiumami, takąż muzyką, która rzecz jasna szybko wpada nam w ucho, a na deser dochodzi typowe dla tamtego okresu podzielenie ekranu (tzw. „split-screens”) w scenach rozmów telefonicznych pomiędzy bohaterami.

Do diabła z miłością
Do diabła z miłością
Do diabła z miłością

Do tej stylistyki doskonale pasują aktorzy wcielający się w główne role. Szczególnie trafionym obsadowo strzałem jest Ewan McGregor, który już w filmach „Duża ryba” i „Moulin Rouge” pokazywał, że nikt tak, jak on nie potrafi promieniować optymizmem i radością. Rola Catchera Blocka, przystojnego playboya, który za nic ma największe przeszkody życiowe, egzystuje w wyidealizowanym świecie, gdzie życie jest proste, a przemoc i egzystencjalna beznadzieja nie istnieje, wydaje się wręcz stworzona dla niego. W role jego partnerki wcieliła się Renée Zellweger, za którą wprawdzie specjalnie nie przepadam, ale muszę uczciwie przyznać, że aktorką jest dobrą i z całą pewnością do tej roli nadawała się wyśmienicie. Zellweger ma w swoim sposobie bycia coś z gwiazd tamtego okresu i w pastiszowy klimat filmu wstrzeliła się na sto dwa.

Film ten jest przyjemną ramotką, przyprawioną dzisiejszymi możliwościami technicznymi pozwalającymi zabawić się pewnymi technicznymi schematami z tamtych lat (chociażby wspomnianym wcześniej „split-screens”) oraz charakterystycznie atakującą nasze oczy landrynkowymi kolorami. Warte docenienia są również kostiumy zaprojektowane z jajem przez Daniela Orlandi. Wszystkie te elementy złożyły się na naprawdę przyjemny dla widza pastisz, w którym przekombinowano tak naprawdę tylko jedną sprawę. Zupełnie niepotrzebne, a wręcz nie na miejscu są różne, mniej lub bardziej rzucające się w oczy erotyczne aluzje, które za bardzo kontrastują z zamierzoną przez twórców konwencją filmu, a przez to rażąco do niej nie pasują.

Oprócz tego nie mam większych zarzutów. Nie jest to rzecz jasna żadne arcydzieło, o „Do diabła z miłością” zapomina się równie szybko, jak o zeszłotygodniowym obiedzie. Nie jest to jednak tak naprawdę ważne w tym przypadku. Film ogląda się z przyjemnością i nawet, jeżeli nie pasuje on do dzisiejszych cynicznych i brutalnych czasów, to przyjemnie jest żyć ze świadomością, że chociaż na sali kinowej możemy od tego czasami uciec. Pomimo, że dwie godziny upływają nam znacznie szybciej niż za naszych dziecięcych lat, to jednak warto od czasu do czasu obejrzeć i taki film. Uczciwie muszę jednak zastrzec, że z całą pewnością nie każdy odnajdzie przyjemność z tego seansu. Oglądajcie więc na własne ryzyko.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Do diabła z miłością
Oryginalny tytuł: Down with Love
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 101 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Catcher Block
Barbara Novak
Theodore Banner
Vikki Hiller
Peter MacMannus
Judy Garland
Ed Sullivan
Elkie
Sekretarka
Maurice
Ocena:  6/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!