Die Hard (Szklana pułapka) – Yippee-ki-yay…

Kategoria: Recenzje
Szklana pułapka
Szklana pułapka
Szklana pułapka
Szklana pułapka

Die Hard” to przykład kina familijnego, przynajmniej według Telewizji Polskiej, która raczy nas tym filmem w każdy wigilijny wieczór. Jestem pewna, że ci, którzy nigdy nie natknęli się na ten tytuł, są absolutnymi wyjątkami. Tak więc w oczekiwaniu na Święta kilka przychylnych słów na temat tego obrazu, na dodatek spod kobiecych palców. Będzie to, mam nadzieję, inny sposób postrzegania tego jednak raczej „męskiego” filmu.

Terrorystów w kinie mamy bez liku, wielkich bohaterów, którzy ratują świat przy pomocy paczki papierosów i sznurka również, kradzieże są pospolite, podobnie jak zakładnicy w rękach zbirów. Więc co jest w tym obrazie wyjątkowego? Mamy przecież terrorystę, nawet kilku, uzbrojonych po zęby, bezwzględnych i przygotowanych na wszystko (Niemcy!) pod wodzą Hansa Grubera (Alan Rickman). Mamy też herosa pod postacią Johna McLane’a (w tej roli Bruce Willis), nowojorskiego gliniarza, który musi uratować masę ludzi, w tym własną żonę (Bonnie Bedelia), a to nie lada wyczyn, jeśli się nie ma nawet butów, o jakimś porządnym karabinie i pasie nabojów nie wspominając. Dodatkowo jest jeszcze paru zakładników, w niektórych przypadkach bardzo… nierozgarniętych, kilka trupów, sejf do otworzenia i obrabowania, poczciwy policjant i głupi agenci FBI. Na pierwszy rzut oka schemat na schemacie. A jednak to kawał solidnego kina i to do wielokrotnego użytku.

Budżet filmu wynosił trzydzieści milionów dolarów, z czego siedem dostał Bruce Willis, znany wtedy bardziej jako aktor komediowy niż potencjalny kandydat na herosa. Ale był na topie. Film miał mieć rozmach, a na to potrzebne były pieniądze. W związku z tym złym facetem miał być ktoś, kto zagra prawie za darmo. Wybór padł na Alana Rickmana, załamanego porażką na rozdaniu nagród Tony i pominięciem go przy obsadzie „Niebezpiecznych związków” na rzecz Johna Malkovicha (wspomnę tylko, że Rickman święcił triumfy na Broadway’u jako odtwórca Valmonta, niestety do filmu był zbyt mało znany). Jak sam później wspominał, zaangażowano go, bo był tani i nieznany – w związku z tym w finałowej scenie pozwolił się zrzucić z wysokości ponad dwunastu metrów. Ujęcie to rozmyślnie nakręcono jako ostatnie, bo gdyby aktor przypadkiem się zabił, to i tak cały materiał byłby już gotowy. Reżyserem został John McTiernan, który wcześniej zrobił „Predatora”. Scenariusz napisali Jeb Sturat (wcześniej popełnił tylko „48 Godzin”) i Steven de Souza (do tej pory autor przeważnie serialowy) na podstawie powieści Rodericka Thorpa, niezbyt rozchwytywanego twórcy.

Z założenia film był więc skazany na klęskę: niedoświadczony reżyser, gwiazda serialu komediowego w roli kowboja samotnego wobec całej zgrai facetów z pistoletami, jako główny shwarzcharakter debiutujący w filmie brytyjski aktor teatralny, który zamykał oczy przy każdym wystrzale z pistoletu i kategorycznie odmówił rzucenia Bonnie Bedelią o podłogę, kiepski scenarzysta z historyjką, gdzie za wybuchami nie widać fabuły. Coś jednak musiało się stać…

Szklana pułapka
Szklana pułapka
Szklana pułapka
Szklana pułapka

Najpierw narodził się Hans, jakiego znamy – błyskotliwy, elegancki, wyrachowany i zdeterminowany złodziej. Jak sam podkreśla – zupełnie wyjątkowy. W założeniu miał być prymitywnym terrorystą z muskułami oraz karabinem i pasem nabojów przerzuconym przez tors – pospolity złodziej z odrobiną wyobraźni. Na przymiarce kostiumów Rickman, który został zmuszony do chodzenia na siłownię (co czynił nocami i po kryjomu), stwierdził, że w zasadzie to on nie jest Rambo i takie wdzianko będzie na nim wyglądać groteskowo. Zaproponował garnitur, na co przystano z oporami. Było to jednak o tyle znaczące posunięcie, że do filmu dopisana została scena spotkania Johna i Hansa, która okazała się potem jedną z najciekawszych w filmie. Takie sytuacje powtarzały się nagminnie – ktoś dorzucał kwestie i sceny, ktoś inny wyrzucał, a wszyscy świetnie się przy tym bawili. W rezultacie aktorzy sami mieli wątpliwości, czy rzeczywiście zagrali w filmie, którego dotyczył ich kontrakt.

Ale koniec końców udało się! Powstał jeden z najlepszych filmów w swoim gatunku i chociaż zrobiono go niemal dwadzieścia lat temu, to wciąż stanowi doskonałą rozrywkę, a niektóre filmowe kwestie (jak na przykład ta z tytułu) weszły na stałe do języka, przynajmniej w niektórych środowiskach. Dzięki „Die Hard” Bruce Willis został wywindowany do miana gwiazdora, Alan Rickman z przytupem zaczął filmową karierę i okrzyknięto go złodziejem ról, a John McTiernan zrobił wkrótce „Polowanie na Czerwony Październik”.

Film stał się również wzorem dla większości twórców kina akcji, a przepocony koszulek Bruce’a Willisa wszedł na stałe do historii światowej kinematografii. I mimo upływu wielu lat (przypomnijmy rok wejścia na rynek: 1988) wciąż ogląda się ten obraz bez zgrzytów, chociaż przyznam, że z delikatnym uśmiechem. Przy kolejnym seansie zaczynam się zastanawiać, dlaczego terroryści zajechali pod budynek Nakatomi nie rzucającym się w oczy TIRem, dlaczego ten zbir biega z detonatorami po całym budynku i dlaczego tynk się nie sypie, kiedy strzelają w sufit. Ale jednocześnie odnajduję tam smaczki, o których zdecydowana większość widzów po prostu nie wie, jak na przykład polecane garnitury Johna Phillipsa, produkowane w Londynie przez The Savile Row Company, które wcześniej nosił James Bond czy zdjęcie Hansa w telewizyjnych wiadomościach, które jest autentycznym zdjęciem Rickmana z czasów studenckich.

Jeśli więc ktoś nie oglądał, to wstyd, a jeśli ktoś już widział (co jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne), to zapraszam do kolejnego seansu. Z czasem ten film może tylko zyskać. W zasadzie Święta już niedługo…

I czekam już na czwartą z kolei odsłonę „Szklanej Pułapki”, która ma się pojawić na ekranach kin 01.01.2007 roku.

Komentarz do artykułu “Die Hard (Szklana pułapka) – Yippee-ki-yay…”

  • Mr. ?? pisze:

    Die Hard 1 i 2 to jak dla mnie bardzo dobre filmy moja ocena 10/10.
    Die Hard 3 to dobry film chociaż nie tak dobry jak DH 1 i 2 moja ocena 9/10.
    Die Hard 4 to jak dla mnie bardzo słaby film boleśnie ugrzeczniony
    z śmiesznym czarnym charakterem (Timothy Olyphant) i jego pomocnikami oraz jego pomocnikami super wytrzymała Azjatka (szkoda że nie pokazali jak wychodzi z tego samochodu który z nią spadł) :)
    i super wytrzymały Francuzki akrobata. Zabrakło kogoś typu Hans Gruber czy pułkownik Stuart. Moja ocena 2/10.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Szklana pułapka
Oryginalny tytuł: Die Hard
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 131 minut
Reżyseria:
Scenariusz:

Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
John McClane
Hans Gruber
Holly Gennero McClane
Sierżant Al Powell
Karl
Dwayne T. Robinson
Richard Thornburg
Agent specjalny Johnson
Agent Johnson
Argyle
Ocena:  9/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!