Dead or Alive 2: Birds (Dead or Alive 2: Tôbôsha) – Sentymentalni i zabawni

Kategoria: Recenzje
Dead or Alive 2: Birds
Dead or Alive 2: Birds
Dead or Alive 2: Birds

Sequel jest pojęciem kojarzącym się raczej z tańcem w objęciach komercji i przywdzianiem wygodnego wdzianka konformizmu – to żerowanie na bohaterach i wydarzeniach, które już raz się przyjęły, więc zapewne znów się sprzedadzą, wydatnie zwiększając konto zainteresowanego. Coś takiego wydaje się nie przystawać do twórcy tak niepokornego, nonkonformistycznego i oryginalnego jak Takashi Miike. Po bliższym przyjrzeniu się filmowi „Dead or alive 2: Birds” można spokojnie powiedzieć, że do żadnego zszargania dobrego imienia twórcy (o ile o takowym można w jego przypadku w ogóle mówić) nie doszło.Film zdaje się pozornie nawiązywać do fabuły jedynki. Ponownie mamy do czynienia z wojną pomiędzy yakuzą i triadą, w którą to miesza się trzeci gracz, mały gang ambitnie dążący do przejęcia władzy w kryminalnym półświatku. Na jego usługach pracuje Mizuki Otamoko, płatny morderca-snajper. Jednakże, kiedy jest już o krok od wykonania zlecenia, w paradę wchodzi mu tajemniczy zamachowiec, który zabija niedoszłą ofiarę. Bohater wykorzystuje sytuację i zgarnia wypłatę twierdząc, iż była to jego robota. Zleceniodawca jednak dowiaduje się prawdy i Mizuki musi ratować się ucieczką na maleńką wyspę na której się wychował. Wkrótce okazuje się, że dokładnie w to samo miejsce zmierza jego rywal, w którym bohater rozpoznaje przyjaciela z czasów dzieciństwa.

Takashi Miike nie byłby sobą, gdyby nie zadrwił z reguł rządzących sequelami. Drugą część „Dead or Alive” z jego poprzednikiem łączy tak naprawdę jedynie tytuł i para aktorów występujących w głównych rolach. Wątek gangsterski dość szybko schodzi na dalszy plan, stając się niemalże marginalnym. Podstawowe elementy „yakuza movie”, tak dominujące w jedynce, tym razem prawie nie dochodzą do głosu. Również początkowa sugestia, że ponownie będziemy obserwowali pojedynek pomiędzy dwoma bohaterami stojącymi po przeciwstawnych stronach barykady, okazuje się jedynie chwilowym nawiązaniem, z którego twórca szybko rezygnuje. Jak już wspominałem, w główne role wcielili się znani z pierwszej części Sho Aikawa (poprzednio policjant, tym razem jako gangster w hawajskich koszulach i z tlenioną blond fryzurą) oraz Riki Takeuchi, niezmiennie rozbawiający widownię swoją skwaszoną i wymuszenie groźną miną nie schodzącą z jego facjaty.

Dead or Alive 2: Birds
Dead or Alive 2: Birds
Dead or Alive 2: Birds
Dead or Alive 2: Birds

Jak przystało na reżysera, po którym można spodziewać się wszystkiego, Takashi Miike po raz kolejny zaskakuje widza. Klimat „Dead or Alive 2” podąża w skrajnie odmiennym kierunku niż w jedynce. Film zmienia się dosyć zaskakująco z brutalnej opowieści o gangsterach w spokojną, stonowaną i pełną nostalgii opowieść o powrocie do okresu dzieciństwa i odkurzeniu dawnych ideałów przed laty odstawionych na półkę. Miike pławi się w scenach pełnych ciepła, cukierkowatości i – nie bójmy się tego powiedzieć – kiczu. Bohaterowie, niczym Michael Jackson za najlepszych swych lat w Neverlandzie, hasają po placach zabaw, grają w nogę i wspominają lata młodości, zupełnie zapominając o profesji, jaką się zajmują. Kulminacyjna dla tego wątku (i przełomowa) jest scena występu w teatrzyku dla dzieci, w której reżyser pozwala sobie znowu popuścić lejce absurdu, przyprawiając widza o śmiech dopełniony lekkim zdezorientowaniem. Scena ta kończy sielską część filmu, który powraca do znacznie brutalniejszej konwencji. Przywołują ją migawki z brutalnych morderstw dokonywanych na mieście przez yakuzę i triadę w czasie przedstawienia.

Po raz kolejny już u Miikego sceny przemocy kipiące brutalnością zostają skontrastowane z absurdem, czego szczytowym – nomen omen – przykładem jest nienaturalnie wielki (a raczej OGROMNY) penis, którego stratę owdowiała kobieta opłakuję bardziej niż śmierć męża, właściciela tegoż fallusa. Reżyser nie byłby oczywiście sobą, gdyby nie zaprawił całości chociaż jednym zboczeniem, przedstawiając tym razem widowni (jakże „potrzebny” dla wzmocnienia klimatu filmu) seks nekrofilski.

Tym razem jednak Miike niestety nie pokusił się o nakręcenie żadnej sceny choćby próbującej dorównać niezwykłemu finałowi części pierwszej. Nie oznacza to wcale, że film nie ma szalonych elementów trwale zapisujących się w naszej pamięci. W dwójce pod tym względem zdecydowanie rządzą trzej mordercy rozmiłowani w telefonach komórkowych, którzy kontakt ze światem ograniczają do wysyłania wiadomości tekstowych pisanych w zawrotnym tempie. Z osobnikami tymi wiąże się w „DoA 2” scena o największym stężeniu absurdu na centymetr taśmy filmowej. Otóż wspomniani mordercy zaskakują karła w ciasnej uliczce, odcinając mu wszystkie drogi ucieczki i przypierając do muru. Po krótkiej SMS-owej dyskusji z ofiarą posyłają oni w kierunku jego głowy kule z trzech pistoletów. Wtedy na ekranie obserwujemy rentgenowskie prześwietlenie czaszki, dzięki czemu możemy zaobserwować tor pocisków przecinających się ze sobą w samym środku mózgu delikwenta, tworząc idealnie równe trójkąty o kącie 30 stopni. O tym ostatnim zresztą informują nas dokładne dane wyliczone za pomocą obecnej na ekranie linijki. Całości dopełnia pulsujący na ekranie napis: „ŚMIERĆ”. Rzecz ciężka do opisania, liczę jednak, że oddałem jej istotę. Zapewniam, że po zobaczeniu czegoś takiego nie łatwo się pozbierać do kupy i dalej oglądać z powagą.

Elementów głupio-śmiesznych jest tutaj zresztą bez liku. Prezentowane są, jak to u Miike, z dużym dystansem i wprost nie sposób się w tym nie zakochać, zakładając oczywiście, że już same powyższe opisy nie wzbudziły w Was niesmaku. To zdecydowanie specyficzny klimat (nawet Monty Python wymięka), który z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu.

Co jednak ważne, tym razem nie tylko fajerwerki wizualne przyciągają do ekranu. Film poziomem natężenia wbicia widza w fotel nie może się równać z jedynką, ale za to nie opiera się na trzech miażdżących scenach na krzyż, dla zobaczenia których trzeba przebrnąć przez mało przyswajalną fabułę. Tym razem historia i losy bohaterów podane są w na tyle ciekawy sposób, że ogląda się komfortowo (czyli bez obawy o zaśnięcie), klimat jest znacznie spójniejszy i pogodniejszy, przez co film bawi widza sprawniej . Z perspektywy czasu o pierwszej części bardziej się pamięta, ale uczciwie trzeba przyznać, że to właśnie dwójkę ogląda się z większą przyjemnością.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Dead or Alive 2: Birds
Oryginalny tytuł: Dead or Alive 2: Tôbôsha
Kraj: Japonia
Rok:
Czas trwania: 97 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Shuuichi Sawada
Mizuki Otamoko
Magician Higashino
Boo
Kôhei
Hoo
Woo
Żona Kôheia
Ocena:  7/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!