Koralina i tajemnicze drzwi (Coraline) – Strach ma guzikowe oczy

Kategoria: Recenzje
Koralina i tajemnicze drzwi
Koralina i tajemnicze drzwi
Koralina i tajemnicze drzwi

Koralina Jones, jedenastoletnia, rezolutna, niebieskowłosa dziewczynka, właśnie przeprowadziła się z rodzicami do nowego mieszkania. Zwiedzając je, odkrywa, że jest w nim czternaście drzwi, ale tylko trzynaście z nich się otwiera. Te ostatnie, znacznie mniejsze od normalnych, są zamknięte, jednak matka dziewczynki ma do nich dziwny klucz z guzikiem. Okazuje się, że za drzwiami jest ściana (dawno temu dom podzielono), ale jeszcze tej samej nocy Koralina w jakiś magiczny sposób odnajduje za nimi tajemnicze przejście. Po drugiej stronie dziewczynka znajduje dom, prawie identyczny z jej własnym, a także… drugich mamę i tatę, którzy w przeciwieństwie do prawdziwych, mają dla niej czas i… dobry, syty obiad. Jednak od samego początku coś jest nie tak (począwszy od tego, że drudzy rodzice mają guziki zamiast oczu), a wkrótce te niejasne przeczucia się potwierdzają. Dziewczynka znajduje się w niebezpieczeństwie, a jej marzenia zamieniają się w koszmar.

O tym, że dzieci lubią się bać, wiedzieli już dobrze bracia Grimm i Hans Christian Andersen (nigdy nie zapomnę, jak mocno przeżyłam jego „Czerwone trzewiki”). Również z filmów oglądanych w dzieciństwie najlepiej zapamiętałam te, które swoją niesamowitością wzbudzały we mnie niepokój lub nawet właśnie strach. Sztandarowymi przykładami dla mojego pokolenia są sceny inwazji wilków z „Akademii Pana Kleksa” albo śmierć konia Atraxa w Bagnach Rozpaczy w „Niekończącej się opowieści”. Tymczasem dzisiejsze kino zdaje się stronić od wstrząsających emocji w filmach skierowanych do dzieci. Producenci współczesnego kina familijnego starają się nie niepokoić zbytnio malców, a raczej, spójrzmy prawdzie w oczy, ich rodziców – bo to oni mogliby zrobić szum w mediach, a może nawet udać się do sądu, co jest tak modne w USA.

W swoim najnowszym filmie Henry Selick odważył się straszyć jak za dawnych lat i dlatego jestem przekonana, że „Koralina i tajemnicze drzwi” ma szansę stać się filmem kultowym, z którego sceny dzisiejsze dzieciaki będą wspominać całe życie. Sposób, w jaki Selick przeniósł na ekran świat stworzony przez Neila Gaimana, na podstawie powieści którego powstał film, jest bezbłędny i zapada w pamięć. Mam tu na myśli scenariusz, który w wielu szczegółach odchodzi od powieści, ale pozostaje spójny, a wszelkie wprowadzone zmiany pozwoliły na lepsze wykorzystanie kinowego medium. To najlepsza adaptacja powieści Gaimana, choć nie do końca oddaje bardzo specyficzny klimat jego twórczości. Nie jest to jednak z mojej strony zarzut. „Koralina i tajemnicze drzwi” to film Selicka, nie Gaimana. To nie ekranizacja starająca się jak najdokładniej, na ile pozwalają ograniczenia czasowe, odzwierciedlić pierwowzór, jak jest to np. w przypadku filmów o Harrym Potterze. To adaptacja filmowa, jakie cenię najbardziej, czyli taka, której twórcy przefiltrowali oryginalny materiał przez swoją własną wrażliwość i wyobraźnię. Selick pozostał wierny Gaimanowi, ale zdecydowanie nadał filmowi swojego ducha. Osiągnął to jednak nie tylko za pomocą scenariusza, ale, może nawet przede wszystkim, dzięki fantastycznej animacji.

Koralina i tajemnicze drzwi
Koralina i tajemnicze drzwi
Koralina i tajemnicze drzwi

„Koralina i tajemnicze drzwi” to pierwszy film fabularny, który łączy tradycyjną technikę animacji poklatkowej z nowoczesnym efektem 3D. Kunszt Selicka w tej pierwszej metodzie mogliśmy docenić już dawno, przy okazji „Jakubka i brzoskwini olbrzymki”, a przede wszystkim słynnego „Miasteczka Haloween”. Od tych filmów upłynęło sporo czasu i ta technika również uległa ewolucji, o czym niedawno przekonała nas „Gnijąca panna młoda” Tima Burtona (który współtworzył również wcześniej wymienione dwa filmy Selicka), ale to dopiero Selick w „Koralinie” funduje nam prawdziwą jazdę bez trzymanki. Pomaga mu w tym 3D, ale, co warte podkreślenia, tylko pomaga. Nie jest tak, że ciągle coś na widza wyskakuje z ekranu, choć oczywiście jest kilka takich, obowiązkowych dla 3D scen. Dzięki tej powściągliwości robią one tym większe wrażenie, a ich częstotliwość pięknie współgra z tempem i klimatem filmu, które wraz z upływem akcji stają się odpowiednio coraz bardziej dynamiczne i coraz bardziej mroczne. Choć film z pewnością obroni się i w dwóch wymiarach, to finałową ucieczkę Koraliny z drugiego domy po prostu trzeba zobaczyć w trójwymiarze. Podobnie jak świetną czołówkę, która pokazuje powstawanie lalki w taki sposób, że wygląda to niemal naturalistycznie (ci, którzy znają czołówkę serialu „Dexter”, wiedzą, co mam na myśli).

Przesłanie „Koraliny” jest oczywiste: uważaj, o czym marzysz, a także „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Ten film jest jednocześnie klasyczny, zwłaszcza w przesłaniu i sposobie straszenia za pomocą lekko zdeformowanej rzeczywistości, a także nowoczesny, nie tylko w formie. Rodzicom Koraliny daleko do ideału, ale choć przejaskrawiony, to obraz jej rodziny jest bardzo aktualny. Jednak sposób przedstawienia tego świata, a właściwie dwóch światów, nie pozwala się nudzić także dorosłym. Można nawet zażartować, że film powinni pokazać swoim dzieciom wszyscy zapracowani rodzice, żeby mieć wymówkę, by nadal nie poświęcać im czasu. Dzieci, wiedzcie, że zawsze może być gorzej! Również Koralina jest bardziej realistyczna niż większość bohaterów filmów dla dzieci. Nie jest słodką dziewczynką i choć faktycznie jest urocza, to ma też swoje wady, swoją ciemniejszą stronę, która uwydatnia się zwłaszcza w jej sposobie traktowania innych.

Innymi zaletami filmu są także niezwykłe postacie drugoplanowe i ciekawa muzyka. Dorośli widzowie znajdą tutaj też coś tylko dla siebie. Humor czasem jest ewidentnie skierowany do starszego widza, podobnie odniesienia kulturowe (np. cytat z Hamleta, czy wykorzystana jako tło animacji „Gwiaździsta noc” Van Gogha) i popkulturowe (w tym do „Miasteczka Halloween”). „Koralina i tajemnicze drzwi” to kino familijne, jakiego dawno na naszych ekranach nie było.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Koralina i tajemnicze drzwi
Oryginalny tytuł: Coraline
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 100 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:

Obsada:
Koralina
Matka Koraliny / Druga matka
Ojciec Koraliny / Drugi ojciec
Panna Spink
Panna Forcible
Ocena:  5/6
Oceń ten film na Filmaster.pl!