![]() |
![]() |
![]() |
Ciężki jest żywot sprzedawcy w małym sklepie. Trzeba wstawać skoro świt, użerać się z niedziałającymi żaluzjami antywłamaniowymi, znosić niefrasobliwość przyjaciela, a jakby tego było mało, należy obsługiwać namolnych klientów, bezczelnie absorbujących uwagę.
„Clerks” jest pierwszym filmem fabularnym nakręconym przez Kevina Smitha, legendarnego już niezależnego reżysera, który tak naprawdę wieki temu swoją niezależność pozostawił w domu wśród stert komiksów.
„Clerks” jest filmem niskobudżetowym i żeby w ogóle doszło do jego realizacji Smith zmuszony był sprzedać swoją kolekcję komiksów i pozaciągać długi u przyjaciół. Gdy już uzbierał sumę wynoszącą 27 tysięcy dolarów, z zapałem zabrał się do roboty. Właściwie „zabrał się z zapałem” to niezbyt trafne sformułowanie, gdyż sugerujące normalny wymiar godzin spędzonych na planie. W przypadku tego filmu większość czasu pracowano w późnych godzinach nocnych i wczesnych porannych, gdy sklep będący niejako trzecim bohaterem obrazu był jeszcze zamknięty. Trzeba wiedzieć, że reżyser nie dosyć, że kręcił film w naprawdę istniejącym sklepie, to jeszcze na dodatek był z nim związany emocjonalnie, ponieważ sam w nim kiedyś pracował jako… sprzedawca.
Będę szczery, za pierwszym razem nie zachwycił mnie ten film. Znając już kilka późniejszych produkcji pana Smitha, które generalnie mi się podobały oraz bazując na hurra-optymistycznych opiniach dotyczących tego filmu, spodziewałem się czegoś, co sprawi, że po napisach końcowych będę musiał zbierać szczękę z podłogi. Niestety otrzymałem film zaledwie dobry, z kilkoma znakomitymi epizodami. Musiałem odczekać rok, żeby zabrać się za niego raz jeszcze, skuszony epizodem z udziałem Dantego i Randala w „Jay and Silent Bob Strike Back”. Znając już wszystkie filmy z udziałem Cichego Boba i jego wygadanego kolegi, zapragnąłem wrócić do korzeni i dać „Clerksom” drugą szansę. Muszę przyznać, że podchodząc do tego bez wygórowanych oczekiwań i nadziei, zacząłem odkrywać plusy, których nie dostrzegałem przedtem. Doceniłem czystą zabawę w kino, żonglowanie cytatami filmowymi, komiksowymi i wszelkimi innymi odniesieniami popkulturowymi oraz znakomite, zabawne epizody z życia sprzedawcy.
![]() |
![]() |
![]() |
O czym właściwie jest ten film ? Jak sugeruje sam tytuł o niczym innym jak o dwójce sprzedawców, a przy okazji wieloletnich przyjaciół. Jeden pracuje w małym dyskoncie spożywczym, a w wolnym czasie próbuje odnowić swój licealny związek spotykając się z dawną miłością za plecami obecnej. Swojej pracy okropnie nienawidzi, nie może już znieść codziennej rutyny, a jednak nie wyobraża sobie, że mógłby zaryzykować i rzucić to wszystko w cholerę. Jego kolega jest osobą pełną przeciwieństw. Uwielbia przyjęcia, ale nienawidzi ludzi. Kocha swoją pracę, ale klienci doprowadzają go do szału. Choć na pozór głupi i prostacki, potrafi błysnąć elokwencją. Drugi z kolei na pierwszy rzut oka jest jego totalnym przeciwieństwem. Szybko okazuje się jednak, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż można by początkowo przypuszczać. Tak więc, poznajemy dwóch życiowych przegrańców, Dantego i Randala. Dante próbuje się jeszcze oszukiwać i odsuwa na bok refleksje dotyczące teraźniejszości licząc na lepsze jutro, Randal wprost przeciwnie, doskonale zdaje sobie sprawę z beznadziei własnej egzystencji, ale dobrze sobie z tym radzi i nie zamierza niczego zmieniać.
„Clerks” przedstawia dzień z życia sprzedawcy, pokazuje plusy, ale generalnie skupia się na minusach tej pracy. Smith mając doświadczenia w tej materii, z pewnością przemycił do filmu wiele własnych doświadczeń. Niewątpliwie niejedno mógł także powiedzieć o klientach, ale i ogólnie o społeczeństwie. Ze sklepów spożywczych korzystają w końcu niemalże wszyscy, zarówno niziny społeczne, potrzebujące posilić się czymkolwiek po dniu spędzonym na kombinowaniu, jak i poważni pracownicy dużych firm, kupujący prasę codzienną i jakieś żarcie w torebkach do szybkiego przegryzienia podczas krótkiej przerwy w wyścigu szczurów. To o ludziach odwiedzających sklep tak naprawdę jest ten film.
Oczywiście zasadniczo opowiada on o problemach sercowych Dantego i jego dysputach filozoficzno-kulturalno-sercowych prowadzonych z Randalem. Ale tak naprawdę siłą tego filmu są przezabawne epizody, z których się składa. Mamy tutaj świetną rozprawę dotyczącą nierozgarniętych klientów, analizę zdrowia psychicznego radców prawnych, dyskusję na temat etyki zachowań rebeliantów w „Powrocie Jedi” i wiele, wiele innych. Ta dosyć luźna forma i przeskakiwanie od epizodu do epizodu, nieco odwracają uwagę od dosyć słabego wątku głównego. Niewątpliwy pazur przy pisaniu dialogów, zabawa ikonami popkulturowymi i galeria ciekawych postaci epizodycznych, czynią ten film naprawdę strawnym, a w porywach wręcz znakomitym. Niestety wciąż nie mogę powiedzieć, żeby to był mój ulubiony obraz Kevina Smitha, o wiele bardziej wolę jego późniejsze produkcje. Pomijając rzecz jasna filmowy koszmarek z Jayem i Silent Bobem w rolach głównych, który ma rację bytu jedynie jako filmowy wygłup.
„Clerks” nie jest złym filmem, ale daleko mi jeszcze do pogodzenia się z jego statusem filmu kultowego. Dostrzegam już jednak, dlaczego cieszy się tak wielkim uwielbieniem wśród wielu widzów. Ba, sam zaczynam je powoli podzielać. Kto wie, jakie będą moje wrażenia po następnym seansie…











7/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!