Jaśniejsza od gwiazd (Bright Star) – Poeta, miłość i śmierć

Kategoria: Recenzje

Fanny Brawne lubi szyć, kocha stroje i taniec. Jest pełna życia, uosabia zdrowie i witalność. Mocno, obiema nogami, stąpa po ziemi. John Keats, dziś słynny angielski poeta romantyczny, wtedy ubogi nieudacznik o chłopięcym wdzięku, egzystuje jakby na granicy dwóch światów – fizycznie przebywa tu, na ziemi, ale duchowo błądzi w lirycznej i mglistej romantyczno-cmentarnej krainie muz, nieśmiertelnej dziedzinie poezji, której poświęcił wszystkie swe i tak wątłe siły. Jest naznaczony romantyczną melancholią, nieubłaganie wisi nad nim tanatejski cień śmierci. Żyje jednocześnie w jego blasku i tragicznym przeczuciu – niedługo upomni się o niego mroczna boginka, zabierze go w swe włości nieubłagana La Belle Dame Sans Merci, jednocześnie piękna (bo tworzy legendę – wszak wybrańcy bogów – a więc i muz – umierają młodo) i okrutna.

Przedtem jednak, niczym chory na suchoty Staś z „Brzeziny” Iwaszkiewicza, Keats pozna miłość – właśnie za sprawą Fanny. Panna Brawne, choć kocha stroje i lubi szyć, nie jest przyziemna, jak mogłoby się to wydawać – to osóbka rezolutna, inteligentna i bystra. Potrafi przeciwstawić się matce i celnie odgryźć nielubianemu panu Brownowi, od którego jej rodzina wynajmuje domek w Hampstead Heath (mieszka w nim także poeta – młodzi tak właśnie się poznają). Ceni niezależność (choć bardziej instynktownie niż z wyrachowania) i zawsze ma własne zdanie, nie boi się bezwzględnej szczerości. Bardziej przypomina w tym współczesną nastolatkę niż potulne i naiwne wiktoriańskie cielątko.

Tych dwoje spotka się w Hampstead Heath i pokocha. Miłość, z góry naznaczona niemożliwością i niespełnieniem (Keats tonie w długach, nie posiada nic prócz talentu i uroku – nie takiego męża chciałaby dla córki matka Fanny), nie potrwa długo – La Belle Dame wkrótce upomni się o swego poetę. Nie dojdzie do niczego więcej prócz nieśmiałych pocałunków i wymiany listów. Tylko tyle, a ogląda się fascynująco. Spod sztafażu wiktoriańskiego melodramatu wyzierają kolejne warstwy, kolejne kontrasty tej malowanej obrazem miłosnej elegii. Rozświetlone słońcem lawendowe pola w pełnym rozkwicie lata kryją w sobie mroczną obecność śmierci. Szczęśliwy, upojony miłością John leżący w kwiatach nieodparcie przywodzi na myśl inne słynne dzieło angielskiego romantyzmu – „Ofelię” Johna Everetta Millaisa.

Eros nieustannie przeplata się tu z Tanatosem. Cień śmierci wciąż przypomina o sobie wobec bujnych i witalnych sił życia (Fanny, miłość, wyeksponowane w przepięknych, malarskich zdjęciach całe piękno natury). Kwiaty muszą przekwitnąć, Keats musi umrzeć. Okrutny fatalizm nadaje temu miłosnemu spotkaniu tragiczną moc romantycznego niespełnionego uczucia. Nie ma ono jednak w sobie nic ze spiżowej legendy, nic z papierowej opowieści – Jane Campion udało się idealnie i wzruszająco oddać siłę pierwszych poruszeń serca, radości i niepokojów, co czyni z historii Fanny i Johna miłosną opowieść uniwersalną.

Czy to właśnie jest miłość? – trawiona romantycznym niepokojem Fanny zadaje odwieczne pytanie, na które każdy sam musi jednak – jak ona – znaleźć odpowiedź po raz pierwszy. „Jaśniejsza od gwiazd” nie ma jednak w sobie nic ze sztampy melodramatu, gatunku wyeksploatowanego i częściej niż inne narażonego na niebezpieczeństwo niszczących, banalizujących schematów. Czuje się, że ten film zrobiła osoba starsza, z bogatym życiowym doświadczeniem – z jego perspektywy Campion buduje na ekranie mit miłości pierwszej i pięknej, wpisanej w spojrzenia, dotknięcia rąk, pierwsze nieśmiałe pocałunki. Odkrywający uczucie Fanny i John są jak dzieci – piękni i niewinni budowniczowie własnego, małego, zamkniętego świata.

Śledząc na ekranie każdy szczegół ich wzruszeń, zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że ich wspólne dni są policzone, że ta miłość jest jak motyl, urokliwy i barwny, ale żyjący niezwykle krótko (symbolikę tę narzuca sama Campion w niezwykłej, wręcz psychodelicznej w swej wewnętrznej intensywności scenie, gdy Fanny, po raz pierwszy rozpoznawszy miłość, zamienia swój pokój w wylęgarnię barwnych motyli). Motyle, dzieci, rozświetlone, lawendowe pola, cała intensywność świata – ziemskiego raju staje się wyrazistsza, bardziej jaskrawa w cieniu śmierci. I odwrotnie – mroczna obecność Tanatosa sprawia, że barwy świata płowieją, zyskując nietrwały, motyli urok.

„Jaśniejsza od gwiazd” to nie obrazek obyczajowo-biograficzny w kostiumach z epoki (choć realia tamtego okresu oddane są pieczołowicie i drobiazgowo) – to raczej film klimatu, romantyczna impresja o miłości i śmierci. Także o poezji i prozie, drugim antynomicznym kontraście wpisanym w historię uczucia Fanny i Johna. On jest poezją, ona prozą. Prozą są pieniądze, stroje, taniec, wiktoriańskie konwenanse. Poezją jest wszystko to, co nie mieści się w sztywnych ramach tamtej rzeczywistości – to nieuchwytny, lecz prawdziwszy od tego pierwszego, bo nieśmiertelny i trwały świat ducha (o kłopotach finansowych Keatsa nie pamięta dziś prawie nikt, wielu miłośników literatury zna natomiast jego poezję). I choć w prawdziwym świecie umiera, pokonany przez śmierć, tylko w poezji nieśmiertelny Eros może przetrwać, żyjąc wiecznie – tu na zawsze Fanny będzie „jasną gwiazdą”…

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Jaśniejsza od gwiazd
Oryginalny tytuł: Bright Star
Rok:
Czas trwania: 119 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Fanny Brawne
John Keats
pan Brown
Isabella Brawne, matka Fanny
Margaret 'Toots' Brawne, mała siostra Fanny
Samuel Brawne, brat Fanny
Abigail 'Abby' O'Donaghue Brown
Reynolds
Ocena:  5/6
Oceń ten film na Filmaster.pl!