Duża ryba (Big Fish) – Heros z Alabamy

Kategoria: Recenzje
Duża ryba
Duża ryba
Duża ryba

Ojciec i syn – dwa światy… Jeden uporządkowany, trzeźwy i racjonalny – dobra praca przy biurku, apartament w wielkim mieście, drugi – barwny, pełen fantazji przekraczającej ciasne ramy rzeczywistości, złożony z niezwykłych, mitycznych wprost przygód i zaludniony niesamowitymi postaciami rodem z baśni. Który jest prawdziwy? Może oba… Który jest ciekawszy? Tutaj na pewno nie może być żadnych wątpliwości – Ed Bloom zamienia miasta, miasteczka i bezdroża Alabamy w tajemniczą przestrzeń nieograniczonych możliwości, cudowne miejsce, gdzie może zdarzyć się dosłownie wszystko: na rozstajach dróg będzie czekał pięciometrowy olbrzym z plecakiem, w miejscowej rzece wykąpie się naga syrena, a swoją przyszłą śmierć będzie można zobaczyć w nieruchomym, szklanym oku Czarownicy z Bagien.

Następujące po sobie epizody życiowej wędrówki ojca bohatera przypominają do złudzenia kolejne fragmenty homerowej Odysei (lukrowe, mamiące Sceptre, niczym kradnąca pamięć kraina Lotofagów, Jenny jak czarodziejka Kirke usiłująca na próżno zatrzymać Eda/Ulissesa), on sam więc – siłą rzeczy – także musi przywodzić na myśl mitycznego herosa, choćby tylko we własnych wyobrażeniach. Bo tak naprawdę nie wiadomo, jaki Ed Bloom w ogóle jest – to główny zarzut, jaki stawia mu rozżalony syn, nie mogąc przebić się przez mur opowieści i dotrzeć do prawdy o ojcu. Może paralela z osobą Odyseusza jest zresztą głębsza, może nie chodzi tylko o kalejdoskop migotliwych, barwnych przygód, które obaj przeżywają – podobnie jak Odys, dryfując po morzach, coraz bardziej oddala się od domu, tak też oddala się od syna Ed, uciekając w kolejne epizody swej życiowej wędrówki/opowieści. Żona Blooma, cierpliwa, wierna, wyrozumiała i zawsze lojalna również przecież przypomina idealną Penelopę.

Kimkolwiek by jednak Ed nie był, jest z pewnością mistrzem autokreacji – w swoich opowieściach przedstawia siebie takim, jakim sam chciałby się widzieć i jakim pragnąłby, żeby postrzegał go świat. Jawi się więc słuchaczom jako nadludzki heros, obdarzony niezwykłą siłą i sprytem – udaje mu się wszystko, czego zapragnie, potrafi pokonać każdą trudność, kochają go ludzie i wszędzie potrafi sobie zjednać niezwykłych przyjaciół (jak wilkołaczy dyrektor cyrku czy też syjamskie bliźniaczki, chińskie śpiewaczki). Nie ma do niego przystępu szara codzienność, zwykłe, nużące życie, jest królem w swoim barwnym świecie niezwykłej wyobraźni.

Duża ryba
Duża ryba
Duża ryba

Teraz umiera, a jego sekret może pozostać nieodkryty. Syn, który na moment zostawia swe uporządkowane życie w wielkim mieście, przyjeżdża wraz ze swą ciężarną żoną i próbuje złożyć obraz ojca z okruchów wspomnień, fragmentów dawnych historii i rozmów z tymi, którzy go znali. Usiłuje dociec, gdzie kończy się fałsz, a zaczyna prawda i przekonuje się, że granica ta jest niezwykle płynna… Bo może jesteśmy takimi, jak o sobie myślimy, może, jeśli bardzo mocno uwierzymy, zyskamy nadludzką moc zmieniania rzeczywistości… Ed tak bardzo pragnął być mitycznym bohaterem, że naprawdę nim został, widział świat jak bajkową historię i ten świat przecież taką opowieścią się stał.

Optymistyczna konkluzja i jakże burtonowska. Tim Burton ma w sobie bowiem wiele z Eda Blooma – on też kreuje swoistą przestrzeń wizyjnej magii, całkowicie wyłączając zeń szarą codzienność, tyle, że robi to nie w marzeniach, a na taśmie filmowej. To jeden z twórców, którzy całkowicie zawierzyli potędze wyobraźni i podając jej rękę, posłusznie kierują się tam, dokąd ich zaprowadzi. I nawet jeśli to są bezdroża, to obowiązkowo zasnute mglistym, bagiennym oparem, całkiem jak w „Dużej rybie”…

Realistyczny wątek filmu skupia się na trudnej relacji ojca i syna, będącej mieszaniną miłości, podziwu, wstydu, niechęci i gniewu. Nie ma tu przyjaźni, opartej na zrozumieniu, bo przecież obaj pochodzą z różnych światów. I o tę przyjaźń trwa tutaj walka, to ona właśnie stanie się słodko – gorzkim owocem finałowej, wspólnej opowieści. Przyjaźń i pamięć, bo jeszcze ta zostanie utrwalona w niezwykłych opowieściach dziadka, które teraz już na pewno pozna mający się narodzić wnuk.

Mamy w filmie motyw odcięcia się od dziedzictwa, które przytłacza, odnajdywania własnej tożsamości w rodzinnych korzeniach, wyjścia z cienia ojca (może bowiem niechętny stosunek Willa oparty jest w dużej mierze na nieuświadomionej zazdrości – że on sam nie potrafi być tak barwny, że nie ma mocy tak niezwykłej jak Ed). Zrozumienie jednak rodzi akceptację, ta zaś wyzwolenie, jest więc ta podróż przez ojcowskie opowieści także poszukiwaniem prawdy o sobie…

Duża ryba
Duża ryba
Duża ryba

Kolejny wątek łączy realizm z magią – „Duża ryba” to przecież także opowieść o niezwykłej miłości mężczyzny i kobiety, tak baśniowej, jak czarodziejskie potrafią być narodziny uczucia i tak prawdziwej, jaką okazuje się ono, wciąż trwając u kresu życia. Jessica Lange, grająca rolę Sandry Bloom ma w sobie coś z pełnej klasy Southern Belle, ma też wiele z wiernej Penelopy. Jest dla Eda kobietą idealną i – choć wygląda zwyczajnie – w pewnym sensie kolejną z niezwykłych postaci, jakie udało mu się w życiu spotkać. W młodości ma wdzięk spełnionego marzenia, pod koniec życia jest przede wszystkim oddaną towarzyszką i przyjaciółką.

Tim Burton zawsze miał szczęście do aktorów dobrze rozumiejących jego ekranową koncepcję. Tak jest i tym razem – Ewan McGregor i Albert Finney to dwie odsłony tej samej postaci, obie świetne. Ten pierwszy nadaje Edowi czupurną zuchowatość i młodzieńczy wdzięk, a także momentami pewną enigmatyczność – jest jak kot, który chadza wyłącznie własnymi drogami. Finney to z kolei „starszy pan bez godności”, ociężały, zniszczony dolegliwościami, ale wciąż potrafiący figlarnie spojrzeć. Próbuje deprecjonować swoją chorobę, nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci, bo przecież dostrzegł przed laty w oku Wiedźmy, że nie tak umrze…

A my w to wierzymy, gdyż na czas seansu łatwo przyjąć burtonowsko – bloomowski punkt widzenia. W tym świecie możliwe jest wszystko, dlatego zakończenie z jednej strony zaskakuje, zaś z drugiej wpisuje się gładko w tę konwencję. Właściwie nie mogłoby być inne, gdyż wówczas całą tę opowieść odarto by z magii, pozostawiając jedynie złudzenia. Wątek ojca i syna oraz wątek miłosny zostają umiejętnie wplecione w tę opowieść o fantastycznej podróży przez życie, która zaczyna się od entuzjazmu i brawury młodości, potem zaś wraz z upływem czasu pokrywa się delikatną mgiełką nostalgii. Olbrzym Karl, Wiedźma, syrena, ludzie ze Spectre, demoniczny dyrektor cyrku stają się postaciami z prywatnej mitologii, wskrzeszającymi dawno utracony czas, zamieszkującymi przestrzeń marzeń. A jest to kraina, która dzięki niezwykłej wyobraźni Tima Burtona łączy w sobie groteskę, romantyzm, ciepły humor, oniryczny surrealizm i delikatny dreszczyk grozy, podnosząc to wszystko do rangi mitu. Kluczem do tej przestrzeni jest wrażliwość i wiara w niemożliwe, mająca moc spełniania życzeń.

Owa surrealna kraina marzeń podszyta jest jakimś nieokreślonym smutkiem, nierozerwalna nić łączy ją z gasnącym życiem Eda i gdy odejdzie on, jej też już nie będzie. Był przecież jej częścią, ogniwem przynależnym do obu światów, które łączyło ją z rzeczywistością. Aura ta nie pozwala tej historii popaść w niebezpieczne rejony gładkiej opowieści familijnej – jest to po prostu piękna baśń, która dzieje się na jawie.

Mniej tu klimatów mrocznych, a także tych przepełnionych czarnym humorem niż w innych filmach Burtona, na każdym jednakże kroku możemy odnaleźć charakterystyczne znamiona jego stylu. Również i ten film jest manifestem poetyckiej wyobraźni tego tak bardzo oryginalnego twórcy, wykładnią jego spojrzenia na życie i sztukę – siła imaginacji pozwala tworzyć własny kreacyjny świat, daleki od rzeczywistości, lecz jakże przekonujący i prawdziwy. „Duża ryba” to jedno z najciekawszych jego oblicz…

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Duża ryba
Oryginalny tytuł: Big Fish
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 120 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Młody Edward Bloom
Stary Edward Bloom
William Bloom
Sandra Bloom
Jenny
Norther Winslow
Młoda Sandra Bloom
Amos
Mildred
Shepard
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!