![]() |
![]() |
![]() |
Dzisiejsza młodzież jest zła, bezczelna, rozwydrzona i stanowi zagrożenie dla bliźnich. Taka jest obecnie dosyć powszechna opinia ludzi starszych o pokoleniu młodych. O ile generalizowanie nigdy mi się nie podobało, tak zważając choćby na wydarzenia w różnych zachodnich szkołach z Columbine na czele, można po części przychylić się do tej opinii. U nas – na szczęście – strzelaniny w szkołach nie są czymś często spotykanym, ale już przemoc, agresja i terror stają się niestety elementem szkolnego krajobrazu. Jak pokazują wydarzenia z Łodzi ze sławetnym nauczycielem przybranym w kubeł na śmieci w „głównej roli”, grono pedagogiczne nie ma już takiego poważania jak kiedyś i może czuć się wśród coraz większego marginesu społecznego pojawiającego się w szkołach niemniej zagrożone od słabych, zastraszanych uczniów. Co by było jednak, gdyby dorośli postanowili przestać ograniczać się jedynie do narzekania na młodych i postanowili dać im nauczkę? I to taką, która poszłaby im głęboko w pięty? Na to pytanie spróbował odpowiedzieć Kinji Fukasaku w „Battle Royale„.
Japonia. Niedaleko przyszłość. W kraju wprowadzono ustawę Battle Royale, zgodnie z którą każdego roku wyłoniona w drodze losowania 9 klasa weźmie udział w pewnej grze. Zasady są proste, uczniowie zostają na trzy dni zesłani na małą wyspę odciętą od świata. Ich jedynym zadaniem jest przeżycie tych trzech dni w jednym kawałku. Wszyscy uczestnicy gry mają założone obroże pozwalające ich zlokalizować oraz kontrolować ich czynności życiowe. Przy próbie zdjęcia ich, obroże eksplodują. Uczniowie mogą przez te trzy dni robić, co im się żywnie podoba, ale jeżeli po upływie tego czasu przy życiu pozostanie więcej niż jedna osoba, obroże automatycznie eksplodują. Wszyscy gracze zostają wyposażeni w plecaki z małą porcją pożywienia i losowo wybraną bronią – graczom może trafić się zarówno karabin jak i zwykła metalowa pokrywka. Sama wyspa podzielona jest na sektory, raz na jakiś czas dana strefa zostaje ogłaszana sektorem zagrożonym i obroże osób, które nie zdążą się z niego ewakuować, wybuchają. Rozpoczyna się jedna z najokrutniejszych gier wymyślonych przez człowieka, prawdziwy koszmar osób czarno widzących przyszłość współczesnych środków bawienia widza.
![]() |
![]() |
![]() |
„Battle Royale” jest filmem wyreżyserowanym przez prawdziwego weterana japońskiego filmu, Kinji Fukasaku, na podstawie bestsellerowej książki Koushuna Takami. Fabuła, choć na pozór brzmi niezwykle oryginalnie, szybko okazują się być efektowną kliszą takich tytułów jak „Władca much” i „Suicidal run„, które zestawione ze sobą stworzyły film sprawiający wrażenia adaptacji jakiejś nowej, ultra-brutalnej gry komputerowej, która jednak z powodów ingerencji cenzorów nigdy nie została wydana oficjalnie. Pojawiające się momentami uczucie deja vu w żadnym jednak razie nie przeszkadza w napawaniu się okrutną wizją przyszłości jaka zrodziła się w głowach twórców. Fukasaku udowodnił, że lata pracy w tym zawodzie nie poszły na marne i stworzył dzieło absorbujące uwagę widza już od pierwszych scen. Nie rozwlekając zbytnio elementów pobocznych opowiedział o uczestnikach gry wystarczająco dużo, żeby przynajmniej część z nich nie była dla nas jedynie mięsem armatnim. Niedawne, tragiczne wydarzenia w Nowym Orleanie nie pozostawiły wątpliwości, co może się dziać z ludźmi, gdy tylko mają możliwość bezkarnego oddania się mrocznej stronie swoich osobowości. I o ile wczesne doniesienia z zalanych terenów okazały się być przesadzonymi, to nie zmienia jednak faktu, że zupełnie bezpodstawnymi one nie były. Część graczy próbuje oczywiście dążyć do cywilizowanego rozwiązania, usiłują nawoływać do działania w większych grupach i nie poddawania się wariactwu, w którym uczestniczą, ale szybko ich postawa zostaje „spacyfikowana” przez samotne wilki dążące od samego początku do wykończenia swoich byłych kolegów w imię własnego przetrwania.
Jedni walczą okrutnie, bezlitośnie, samotnie atakując z zaskoczenia pozostałych graczy, inni zbierają się w małe grupy dążące do wykończenia wszystkich przeciwników, a wyłowienie ze swojego grona ostatecznego wygranego zostawiają na sam koniec. Oczywiście nie tylko zdziczenie wychodzi z bohaterów w trakcie gry. Część uczniów próbuje się ukrywać bądź wzajemnie się wspierać, inni z kolei nie godząc się na stawianie siebie w sytuacji wyboru pomiędzy decydowaniem o życiu kolegów w imię własnego przeżycia, postanawia odebrać sobie życie. Początkowa duża liczba uczniów dosyć szybko się zmniejsza i na placu boju pozostają jedynie osoby, które od samego początku miały zadatki na graczy z prawdziwego zdarzenia, co wcale nie oznacza, że muszą się stosować do narzuconych im reguł. Gra ta w zamierzeniu ma przystosować uczestników do egzystowania w trudnym świecie dorosłych i ci najsilniejsi dosyć szybko są to w stanie zrozumieć, narzucając organizatorom swoje własne reguły.
![]() |
![]() |
![]() |
Akcja filmu biegnie wartko, praktycznie nad żadną śmiercią reżyser nie zatrzymuje się nazbyt długo, pokazując je wprawdzie bezlitośnie ze sporą dawką makabry i brutalności, ale bez rozczulania się nad kolejną duszyczką, która odpadła z gry. Jakby chciał tym samym pokazać że Ci, którzy nie są zdolni przeżyć w tym świecie, nie są warci poświęcenia im większej uwagi. Nie ma możliwości kontynuacji w tej grze, jeżeli odpada się z zawodów, przestaje się być elementem wartym dalszej uwagi reżysera, a tym samym także i widza.
Można jednak zarzucić Fukasaku, że nieco bezdusznie podszedł do tego filmu. Wspomniałem wcześniej, że dzieło to sprawia wrażenie adaptacji gry komputerowej, ale, o ile grając w grę mielibyśmy okazję angażować się w wydarzenia „własnoręcznie”, tak tutaj jesteśmy sprowadzeni jedynie do roli obserwatora i jakkolwiek fascynująca ta gra by nie była, to jednak nie angażuje nas w wydarzenia na ekranie bez reszty. Reżyserowi nie udaje się wzbudzić większej sympatii do któregokolwiek z bohaterów, któremu moglibyśmy kibicować w rozgrywce. Tak naprawdę jest nam obojętne, kto wygra, ponieważ ważniejsze jest ogólne przesłanie gry i jedyne co widza interesuje, to w jaki sposób to wszystko się zakończy i czy ostatecznie na wierzchu będzie racja organizatorów czy też uczestników, którzy zdołają odkryć słabe elementy całego przedsięwzięcia. Właśnie przez zbytnią płytkość nie mogę postawić „Battle Royale” wyższej oceny. Obraz z zadatkami na niezwykle interesujący moralitet, zadający pytanie o to, jak daleko możemy się posunąć w walce o ład społeczny, sprowadzony jest do wprawdzie wciągającego i emocjonującego, ale tak naprawdę płytkiego kina sensacyjnego. Jako film akcji „Battle Royale spisuje się znakomicie oferując nam 114 minut jazdy bez trzymanki, niestety po seansie pojawia się żal, że nie wykorzystano potencjału mogącego sprawić, że obraz ten znacznie wykroczyłby poza ramy gatunku.














8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!
oki pina1993Cytuj