Atak na posterunek 13 (Assault On Precinct 13) – Zło czai się w mroku

Kategoria: Recenzje
Atak na posterunek 13
Atak na posterunek 13
Atak na posterunek 13
Atak na posterunek 13

Wśród miłośników inteligentnych thrillerów John Carpenter jest twórcą kultowym. Trudno się temu dziwić, w końcu filmy takie jak „Coś„, „Mgła„, czy „Ucieczka z Nowego Jorku” odznaczają się świetnym konceptem, wyrazistymi postaciami, i pomysłową realizacją, która nie zawsze szła w parze z wysokim budżetem. Poza tym dzieła Carpentera charakteryzują się czymś czego jakże często brakuje we współczesnych horrorach czy thrillerach, a co powinno być podstawą tych gatunków. One najzwyczajniej w świecie trzymają w napięciu, szarpiąc nerwy od początku do napisów końcowych. Nie inaczej sprawa się ma z drugim pełnometrażowym obrazem reżysera, zatytułowanym „Atak Na Posterunek 13„.

Posterunek 13 to położona na odludziu, przeznaczona do likwidacji placówka policji. Większość wyposażenia została już wywieziona, broni czy amunicji nie ma prawie w ogóle. Na komisariat przybywa młody ciemnoskóry policjant Ethan Bishop, mający do rana zająć się tym miejscem. Z kolei niedaleko posterunku ma miejsce tragiczny incydent – bandyci strzelają do małej dziewczynki kupującej lody. Dziecko umiera. Zrozpaczony ojciec zabija mordercę i ucieka na komisariat. Rozwścieczone hordy gotowych na wszystko bandytów rozpoczynają oblężenie Posterunku 13.

Pomimo, że to dopiero drugi film Carpentera, z łatwością można wychwycić pewne cechy charakterystyczne także dla późniejszych dzieł tego twórcy. Mamy tu do czynienia z garstką ludzi stojących oko w oko z mniej lub bardziej tajemniczymi siłami zła. W następnych filmach reżysera zagrożenie ma bardzo często charakter nadprzyrodzony („Christine„, „Mgła„, „Książe Ciemności„), i choć bandyci atakujący Posterunek są ludźmi z krwi i kości, także w nich tkwi pewien nienaturalny pierwiastek. Poza jedną z początkowych scen żaden z nich nie wypowiada ani jednego słowa. Patrzą przed siebie mętnym wzrokiem – zupełnie jak żywe trupy, zresztą na każdym kroku widać wpływy klasyka Romero „Noc Żywych Trupów„( choć sam Carpenter przyznaje się także do inspiracji klasycznym westernem Howarda Hawksa „Rio Bravo„). Wrażenie robią sceny, w których uwięzieni bohaterowie z narastającym strachem obserwują niemal bezszelestnie przemykające w mroku sylwetki. Albo doskonała sekwencja ostrzału budynku z broni wyposażonej w tłumiki, kiedy słychać jedynie brzęk pękających szyb i odgłos kul wbijających się w wyposażenie posterunku. Wtedy, siedząc w ciemnym pokoju i oglądając film, nawet bardziej odpornym widzom udzieli się zapewne klimat zagrożenia i osaczenia.

Atak na posterunek 13
Atak na posterunek 13
Atak na posterunek 13
8

Innym charakterystycznym także dla późniejszych filmów Johna Carpentera elementem jest rezygnacja ze spektakularnych efektów specjalnych i skupienie się na budowaniu atmosfery grozy tradycyjnymi środkami. Jeżeli ktoś spodziewa się błyskawicznej akcji, mnóstwa eksplozji i strzelanin, niech po „Atak Na Posterunek 13″ lepiej nie sięga, bo takich atrakcji tu nie uświadczy. W tej sytuacji radzę poczekać na remake który wkrótce będzie miał swoją premierę w Stanach Zjednoczonych. Po zwiastunie wydaje mi się niestety, że z ducha oryginału nie pozostanie wiele. Będzie sporo huku i dymu, ale klimat tajemnicy i mroku szlag trafi. Obym się mylił. W remake’u firmowanym przez niejakiego Jeana – Francois Richeta główne role zagrają Ethan Hawke, Lawrence Fishburne i Gabriel Byrne.

W carpenterowskim oryginale mieliśmy do czynienia ze zdecydowanie mniej znanymi nazwiskami – dla aktorów takich jak Austin Stoker, Darwin Joston czy Laurie Zimmer „Atak Na Posterunek 13″ był najważniejszym w dorobku filmem. Nie znaczy to oczywiście, że spisali się źle, wręcz przeciwnie. Posterunkowy Bishop grany przez Stokera jest młodym i niedoświadczonym, rzuconym od razu na głęboką wodę policjantem, który potrafi zorganizować obronę, mimo paniki i pozornego braku zgrania poszczególnych bohaterów. Jego prawą ręką okazuje się… groźny przestępca Napoleon Wilson, który przypadkiem zjawił się w placówce oznaczonej numerem 13. To piekielnie inteligentny i błyskotliwy człowiek, bez którego pomocy pozostałym byłoby o wiele ciężej. Tych dwóch mężczyzn dzielnie wspiera Leigh, piękna kobieta, która ani przez moment nie traci zimnej krwi, a momentami swoim opanowaniem wręcz uspokaja rozemocjonowanych mężczyzn. Poza tym jest bardzo pociągająca w swoim cyniźmie. Szkoda, że „Atak Na Posterunek 13″ jest właściwie jedynym znaczącym osiągnięciem w karierze Laurie Zimmer.

Ta trójka bohaterów wybija się na pierwszy plan, ale także i wśród pozostałych znajdziemy ciekawe charaktery. Ot choćby Wells, obdarowany wisielczym poczuciem humoru towarzysz Wilsona. W ogóle w kilku momentach humorystyczne akcenty rozluźniają atmosferę, ale z reguły jest to tylko chwila wytchnienia przed kolejnym atakiem Carpentera na nerwy widza. Emocje potęguje bardzo dobra muzyka elektroniczna za którą odpowiedzialny jest sam John Carpenter. Człowiek-orkiestra możnaby rzec.

„Atak Na Posterunek 13″ to świetne, trzymające w napięciu kino w starym stylu. Sam Carpenter starał się nawiązać do tej historii w „Ghosts Of Mars” z 2003, lecz nie wyszło to najlepiej. Choć twórca ten już od dobrych kilku lat jest w kiepskiej formie, nie tracę jednak nadziei, że wróci jeszcze do reżyserskiej Ligi Mistrzów. Chociaż nawet jeśli mu się to nie uda, to za takie filmy jak właśnie „Atak na Posterunek 13″, Carpenter jeszcze przez wiele lat będzie otaczany należną mu czcią pośród miłośników rasowych thrillerów.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Atak na posterunek 13
Oryginalny tytuł: Assault On Precinct 13
Kraj: USA
Rok:
Czas trwania: 91 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Ethan Bishop
Napoleon Wilson
Leigh
Lawson
Wells
Starker
Julie
Ocena:  8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!