![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tajemnicze świsty, poszumy, szelesty, pokrzykiwania barwnych ptaków w konarach drzew, ciche, zduszone, przedśmiertne rzężenie upolowanej ofiary… Znajdujemy się w samym środku wilgotnej, tropikalnej dżungli półwyspu Jukatan. Aby w niej przeżyć, trzeba rozwinąć w sobie nadzwyczajne umiejętności, mentalnie zjednoczyć się z przyrodą, wyćwiczyć ciało i umysł. Puszcza żywi okoliczne wioski, ich mieszkańcy polują, zdobywają skóry oraz pożywienie i żyją spokojnie. Należą do jednego z licznych plemion Majów rozsypanych po całym półwyspie (w momencie, kiedy dzieje się akcja filmu, czyli w okresie poklasycznym późnym nie ma już centralnego państwa, lecz jedynie poszczególne szczepy walczące pomiędzy sobą).
Pewnego dnia w ich idylliczną dotychczas egzystencję wkrada się strach – las jest pełen wylęknionych istot kryjących się między drzewami. Staruszkowie, kobiety niosące niemowlęta, porażeni niemocą mężczyźni, których opuściła wola walki – wszyscy oni zostali skazani na zagładę, cicho, powoli przechodzą niczym zapomniane cienie. Łapa Jaguara patrzy na nich, jakby przeczuwał swój los. W ich oczach odbija się jego własny lęk.
Jest przedstawicielem ginącej cywilizacji. Niedługo nastąpi okrutna konkwista (Majowie będą bronić się do roku 1524, kiedy to po ostatniej bitwie pod Utatlan ostatecznie ulegną Hiszpanom), a już teraz kraj chyli się ku upadkowi. Kres wielkich imperiów zawsze jest podobny, przypomnijmy chociażby Cesarstwo Rzymskie, co do którego nasuwa się pewna analogia, gdy obserwujemy radosne wiwaty odurzonego krwią tłumu, przyglądającego się bezgłowym ciałom bezładnie toczącym się po stopniach niebotycznej piramidy oblanej zakrzepłą posoką.
Po etapie rozkwitu następuje faza dekadencji – jej ucieleśnieniem jest Miasto, do którego zostają zaprowadzeni przerażeni jeńcy. Dżungla – pomimo swej grozy – tchnęła spokojem, tutaj od razu uderza chaos. Razem z porażonymi strachem niewolnikami patrzymy oszołomieni na gwarne zbiegowisko, wykrzywione w grymasie radości twarze ustrojonych i umalowanych przedstawicieli arystokracji oraz na wieśniaków ze spróchniałymi zębami. Wyciągają ręce, wierzą, że bóstwo karmi się krwią, życiodajnym płynem, który może odwrócić od przeklętego ludu suszę, głód i zarazę. Krwi, krwi, jak najwięcej…
Nieprzerwanie spływają nią chac moole, ołtarze ofiarne na szczycie świątyni. W korytarzu budowli przerażeni myśliwi z samego serca zielonej dżungli dostrzegają odrażające malowidła. Niebieska farba, ofiarny kolor, jakim pomalowano ich ciała zwiastuje śmierć. Po drodze upiornie szczerzy się tzompantli – drewniana palisada z głowami uprzednio zabitych jeńców…
Na szczycie piramidy boga Kukulkana nacom – kapłan podnosi ociekające krwią ręce w triumfalnym geście. Także wynaturzenie tego kultu jest przejawem degeneracji – Kukulkan, czyli przejęty od Tolteków Quetzalcoatl, Pierzasty Wąż był pierwotnie bóstwem pokojowym, duchowym nauczycielem, który nie domagał się wcale ofiar z ludzi. Składaniu krwawej daniny towarzyszy król i królowa – ich arystokratyczne twarze przypominają maski z jadeitu, nie odzwierciedlają żadnych emocji. Obok niej opasłe, złośliwie i szyderczo uśmiechnięte dziecko – królewski syn. Oboje uważnie przyglądają się egzekucjom, nie ma w nich cienia współczucia dla ofiar. Lęk, łzy i rozpacz tamtych wywołuje tylko śmiech lub grymas znudzenia.
![]() |
![]() |
![]() |
I może tu właśnie jest klucz… Dekadenckiemu brakowi uczuć, wewnętrznej pustce wypalonego, żądnego krwi tłumu przeciwstawiono żywe odczuwanie Łapy Jaguara. Jego postępowaniem w tej samej mierze, co instynkt samozachowawczy kieruje opiekuńcza i pełna czułości miłość wobec pięknej, ciężarnej (a więc tym bardziej potrzebującej jego pomocy) żony i kilkuletniego synka. Młody Indianin wie, że jego ukochani zginą, jeśli ratunek nie nadejdzie w porę.
W filmie uderza brutalny realizm przemocy, agresja człowieka wobec człowieka, bezwzględne okrucieństwo w stosunku do kobiet, dzieci, staruszków. Życie ludzkie nie przedstawia już żadnej wartości, przydać się może jedynie czyjaś śmierć. Cywilizacja oparta na śmierci musi zginąć, wewnętrznie osłabiona głodem, suszą i zarazą nie będzie mogła się zjednoczyć w decydującej chwili hiszpańskiego najazdu, którego nadejście apokaliptycznie zniszczy świat starożytnych indiańskich cywilizacji.
Można snuć takie rozważania, choć „Apocalypto” to przede wszystkim bardzo udany film przygodowy oraz interesująca historia wewnętrznej przemiany, dorastania do zmierzenia się z okrutną prawdą o świecie i ludzkim okrucieństwie, odkrycia w sobie umiejętności i wewnętrznej siły, aby w nim przetrwać. Łapa Jaguara z młodzieńczego, beztroskiego myśliwego, który pokładał całą swą nadzieję przetrwania w plemiennej więzi, w przeciągu tych kilku strasznych dni zmienia się w kogoś, kto pozbył się lęku i niepokoju, nauczył się polegać wyłącznie na sobie i odkrył pokłady własnych możliwości zrodzonych z gorzkiego doświadczenia. W kogoś, kto wie, że teraz samotnie będzie potrafił stawić czoła wszelkim niebezpieczeństwom, które mogą zagrozić jemu i jego rodzinie. Jest nowym człowiekiem, który przeżył własną Apokalipsę i teraz musi odrodzić nowe życie, wzbogacony bolesną znajomością istoty ludzkiej kondycji – wcześniej znał tylko niebezpieczeństwa puszczy wpisujące się w przewidywalną naturalność przyrody…
Dramatyczna ucieczka Łapy Jaguara przez dżungle nie grzeszy może nadmiernym realizmem, ale taka przecież jest konwencja przygodowej opowieści. Świat starożytnej cywilizacji Majów został za to zrekonstruowany raczej wiernie i dość spektakularnie. Sceny w Mieście robią wrażenie swą widowiskowością – monumentalna piramida to niemal żywa replika imponującej Świątyni I w Tikal, czy Świątyni Wojowników w Chitchen Itza. Plac, na którym odbywa się zlikwidowanie pozostałych przy życiu jeńców wzorowany jest na prekolumbijskich stadionach do gry w pelotę – rytualną piłę nożną (przegraną przypłacało się – jakżeby inaczej – życiem).
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Szczególnie wiernie odtworzone są stroje starożytnych Majów z Miasta, ich rytualne tatuaże i malowidła pokrywające ciało. Realizmu dodaje również obsada aktorska złożona głównie z Indian pochodzących z różnych stron kontynentu amerykańskiego. Rudy Youngblood, potomek plemion Komanczów, Kri i Yaqui ma szczerą, sympatyczną i ekspresyjną twarz. Jego prześladowcy są odpowiednio imponująco-przerażający, zaś Najwyższego Kapłana zagrał autentyczny potomek Majów, Fernando Hernandez Perez.
Oprócz trafnego dobrania obsady autorom filmu udało się również dokonać doskonałej syntezy muzyki, dźwięku i obrazu. Tworzą one idealną kompozycję, której nie rozkładamy na poszczególne elementy składowe, lecz dajemy się ponieść jej hipnotycznemu rytmowi (jeśli oczywiście film nam się podoba) i niemal towarzyszymy Łapie Jaguara w jego szaleńczej ucieczce.
Film – jako dzieło Mela Gibsona – zdążył już wzbudzić rozmaite kontrowersje. Zarzuca mu się, że jest zbyt okrutny i epatuje przemocą. Moim zdaniem to opinie grubo przesadzone – rzeczona brutalność wzmaga realizm i podkreśla szok kulturowy. Tamten świat po prostu taki był, a wyraziciele podobnych opinii powinni się cieszyć, że reżyser nie wziął na warsztat znacznie bardziej okrutnej cywilizacji Azteków, którzy – nawiasem mówiąc – mogą się poszczycić wyznawaniem najkrwawszej na świecie religii. Pojawili się też adwokaci Majów, którzy oburzają się, że pokazano ten lud w złym świetle – zarzut również jest dość nieuzasadniony, wystarczy przywołać chociażby przyjazną i serdeczną atmosferę w wiosce Łapy Jaguara, ze wszech miar pozytywną postać głównego bohatera, a że Majowie składali ofiary z ludzi, to fakt historyczny i żadna polityczna poprawność tego nie zmieni. Co prawda dopiero w końcowym okresie istnienia swojej cywilizacji – zapożyczyli ten zwyczaj w X wieku od Tolteków – ale tenże etap ukazany jest w filmie. Wcześniej rzeczywiście nazywano ich narodem rolniczym i pokojowym w odróżnieniu od wojowniczych i krwawych Azteków. Badacze do dziś zastanawiają się, jak ci intelektualiści Nowego Świata (zajmowali się matematyką, dokonywali skomplikowanych obliczeń, opracowali własny kalendarz, itd.) mogli jednocześnie wierzyć w zbawczą moc ludzkiej krwi, którą karmili bogów.
Dobrze, że twórcy filmu tak starannie wskrzesili na ekranie tą zapomnianą już, tajemniczą rzeczywistość i to właśnie w formie monumentalnego, imponującego widowiska. Oczywiście, można było rozbudować płaszczyznę społeczna i kulturową na rzecz dominującej przygodowej, ale może to pierwsza „jaskółka”, która zapoczątkuje modę na tematykę cywilizacji starożytnych i za jakiś czas doczekamy się jakiegoś arcydzieła przez duże A, czego na początku Nowego Roku sobie i Wam życzę…
















8/10
Oceń ten film na Filmaster.pl!