Radio Ofilmie nr 19

Kategoria: Podcast

Dom zły

Grudniowa odsłona Radia Ofilmie w pewnym sensie jest wyjątkowa – oto po raz pierwszy poświęciliśmy całą audycję polskiemu filmowi. Choćby sam ten fakt może świadczyć o tym, że mamy do czynienia ze znaczącą rodzimą produkcją. Jest tak w istocie. Film pobudził nas do długiej i – mamy nadzieję – ciekawej dyskusji, której nie można uznać za stricte filmową. Oto, o czym rozmawialiśmy:

  • „Dom zły”, nowy film Wojtka Smarzowskiego [ zwiastun ]
  • po co powstał ten film?
  • przaśny obrazek Polski czy traktat o ludzkiej naturze?
  • czego uczy nas „Dom zły”?
  • dlaczego Smarzowski epatuje „syfem”?
  • co mówi nam reżyser? Czy człowiek jest zły z natury, czy jest więźniem okoliczności?
  • czy miarą wartości filmu mogą być wątpliwości, jakie budzi?
  • prawda – nie ma takiej?
  • co łączy „Dom zły” z „Długiem” w reżyserii Krzysztofa Krauzego?

Uwaga, co prawda pilnie staraliśmy się unikać zdradzania szczegółów filmu, to domyślni słuchacze sami wiele wywnioskują z naszej rozmowy. Zatem jeśli nie oglądaliście „Domu złego”, słuchajcie odcinka na własną odpowiedzialność…

Muzyka: The Wavers, Antony Raijekov, Tymphony, Sirio oraz Nick Murray.

Komentarze (6) do artykułu “Radio Ofilmie nr 19”

  • Mefisto pisze:

    za długo panowie, zdecydowanie za długo i nieco chaotycznie, acz ciekawe wypowiedzi; zabrakło mi też kogoś trzeciego na linii ;)  Cytuj

  • Koleś pisze:

    Tak to niestety jest, że w konfiguracjach 3 i więcej każdy raczej trzyma się swoich spostrzeżeń i opinii. W opcji mano a mano rodzi się potrzeba dyskutowania i ustosunkowywania do argumentów drugiej strony (na dodatek w tym przypadku strony przeciwnej). Ma to swoje plusy i minusy, a do tych drugich trzeba wliczyć wydłużenie nagrania. Niemniej dzięki za spostrzeżenia.  Cytuj

  • Donia Agata pisze:

    No, pierwsza rozmowa radia ofilmie, którą przerobiłam w całości.
    Tak, jak wspominałam na swoim blogu, a może także w dyskusji pod recenzją cziczio, także byłabym ciekawa, czy Smarzowski potrafi zrobić film nie z ludźmi najprostszymi (upraszczając) w roli głównej. Widziałam „Wesele”, widziałam „Dom zły” i dla mnie to ciągle ci sami ludzie, tylko umieszczenie w innych czasach. „Wesele” może być obrazem, kim zostałby ewentualnie Dziabas, gdyby się nie rozpił, wziął się w garść i dożyłby zmian ustrojowych w naszym kraju i podobnymi machlojami, jak za czasów jego młodości dochodziło się do pieniądza, on by do doszedł do bogactwa. Gdyby tylko….
    Jestem ciekawa, czt Smarzowski tak sobie upodobal tęże klasę społeczną, o chłopsko-ploretariackich korzeniach, bo:
    - ją dobrze zna, z takich czy innych względów
    - bo ją sobie ukochał, także z jakichś powodów
    - bo mu się podoba, ma swoisty i niezaprzeczalny koloryt
    - bo idzie za każdym razem na łatwiznę, z różnych względów – także tych co już napisałam powyżej, albo dlatego, że dość łatwo, tak mi się wydaje, jest ukazując ją, osiagnąć powszechny aplauz społeczny. Bo operuje fajnym, bliskim ogółowi, językiem; bo jest dla widza odskocznią od nudnych bohaterów romantycznych, którzy ginęli za Polskę, albo uwikłanych w różne społeczno-polityczno konflikty, którymi od lat zasypują nas twórcy polskiej kultury. I w sumie dużo nie potrzeba, żeby tak zwanej powszechnej publiczności przypodobac się wizerunkiem zatłuczonego pijanego chłopa, czego mamy dowód prawie zawsze w telewizyjnych reportażach z życia rolników – zawsze w takich przypadkach pokazuje się bezzębne babcie, albo utytłanego bezzębnego faceta z jakimś bida rowerem u boku.

    Uwagi co do samej rozmowy mam takie:
    - jest zdecydowanie za długa, odsłuchiwałam ją w dwóch odcinkach, bo się uwzięłam, inni mogli nie wytrzymać i dać sobie spokój.
    - przydałaby się jednak jakaś osoba prowadząca dyskusję, która kontrolowała by jej przebieg, czuwała, żeby nie dochodziło do powtórzeń (często to to ma miejsce), może podrzuciła jakieś pytanko, bo czasem dochodzi do zapętlenia, co jest nierzęczne dla sluchacza. A nie można tego było jakoś pociąć, zredagować, żeby było krocej i bardziej esencjonalnie?
    Poza tym jest ciekawie.
    Dla Kolesia z pewnością, nie będzie to zaszczytem, jeśli zauważę, że jest mi zdecydowanie bliżej do niego, niż do Negrina w tej dyskusji. Tylko… dlaczego Koleś ubolewa, że nie ma takiej prawdy (a czy w ogóle może być tylko jedna prawda?)o Polsce, czy o Polakach, że nie widział takich ludzi. Podejrzewam, a nawet jestem pewna, że tacy ludzie byli i są, i pewnie będą, pod każdą szerokoscią geograficzną i w każdym czasie. Tylko zazwyczaj wolą nam się nie pokazywać na oczy, bo i po co? Czy spotka ich z naszej strony coś miłego? Można na nich trafić przypadkiem tak jak Środoń, zawędrowawszy w ich siedziby, albo jak ich przypili, pod jakimś supermarketem w mieście, albo pod sklepem gs-owskim na wsi, o ile mają kasę, albo gdy ekspedientka sprzedaje piwo, nalewkę, bryndkę, na zeszyt (co już coraz rzadziej spotykaną praktyką). No, to chyba tyle… :)  Cytuj

  • KrzysieK pisze:

    Jeden z lepszych odcinków, chociaż czasem przedłużane na siłe jakby :> Widziałem “Dom zły” jak dla mnie taki średniak, no może 3+/5, a dodam że preferuje właśnie polskie produkcjie.  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)