| |
Wiele osób zafascynowanych kinem byłoby w stanie jednoznacznie wskazać moment, w którym ta fascynacja się zaczęła. W moim przypadku nie jest to takie proste, więc poprzestanę jedynie na prostym stwierdzeniu faktu: kocham kino. Serce mam pojemne, dlatego to samo mogę powiedzieć o literaturze, przede wszystkim poezji. Dobry film, tak samo jak dobry wiersz, najpierw wywołuje dreszcz emocji, a potem domaga się refleksji. I nie pozostaje nic innego, jak sprostać tym wymaganiom, a potem w miarę możliwości efekty przelać na papier. Stąd kolejna fascynacja, towarzysząca mi od zawsze: pisanie. O filmie i nie tylko. To chyba wystarczy aby dać obraz mojej osoby.
A idealnym sprzężeniem kina i poezji pozostają dla mnie przede wszystkim trzy filmy: „La strada” Felliniego, „Powrót” Zwiagincewa” i „Zakochany bez pamięci” Gondry’ego - zestaw bardzo zindywidualizowany, w pełni subiektywny i sukcesywnie zwiększający się o kolejne pozycje, których jednak nie będę tu podawać, gdyż element niedopowiedzenia jest zawsze wskazany :)
|
|