Pontypool (Pontypool)

Kategoria: Era Nowe Horyzonty, Krótkie ujęcie

PontypoolDrugi film kanadyjskiego reżysera Bruce’a McDonalda pokazany na tegorocznym festiwalu – obok opisywanych przez nas wczoraj „Przypadków Tracey” – to pozornie skrajnie odmienna produkcja: horror „Pontypool”. Mamy jednak do czynienia z horrorem innym niż wszystkie, filmem o zombie, w którym akcja ograniczona jest do jednego pomieszczenia (studio prowincjonalnego radia), o rozwoju wydarzeń niemal wyłącznie słyszymy, a sam wirus roznosi się poprzez… słowa.

Chociaż „Pontypool” to film pełen humoru, a historia podana jest ze sporym dystansem, nie należy  kojarzyć tej produkcji z parodiami, nawet tak świetnymi jak „Wysyp żywych trupów”. Podczas gdy Edgar Wright sprzedał widzom komedię, która jednocześnie broni się jako film o żywych trupach (oraz hołd dla klasycznych obrazów tego nurtu), McDonald zainteresowany jest czymś odmiennym. Zarażenie przez słowa (wypowiadane nie tylko twarzą w twarz, lecz również przez telefon czy radio) to już nie dowcip. To wyraz pewnej intelektualnej koncepcji, filozofii, wedle której nasza własna mowa może stać się bronią i trucizną. W przeszłości zombie zawsze symbolizowały społeczne obawy, jest więc logicznym pomysłem, aby początek XXI wieku, epoka, w której komunikacja stała się kluczowa dla naszej cywilizacji, znalazła swoje odzwierciedlenie w tej płaszczyźnie.

Naturalnie nie mamy do czynienia z kinem stricte gatunkowym. Kto widział wcześniejsze o rok „Przypadki Tracey” (lub też czytał naszą recenzję), ten wie, że Bruce McDonald jest nowatorskim artystą, a nie reżyserem horrorów. „Pontypool” to rzecz bardzo postmodernistyczna i – trzeba powiedzieć – bardzo odważna. Taki film może łatwo alienować publiczność: ta nastawiona na kino artystyczne, na przekaz, nie potraktuje poważnie filmu o zombie, natomiast fani horrorów uznają dzieło Kanadyjczyka za pseudointelektualny bełkot, niemający wiele wspólnego z ich ukochanym gatunkiem. Ja jednak jestem pod dużym wrażeniem. McDonald w inteligentny sposób mówi o specyfice naszego porozumiewania się, o znaczeniu i rozumieniu języka – i mnie, jako językoznawcę z wykształcenia, to po prostu musi podniecać.

Co więcej, reżyser okazuje się twórcą bardzo spójnym i konsekwentnym. Na wstępie wspomniałem, że „Pontypool” pozornie nie mógłby już być bardziej odmienny od poliwizyjnych, roztrzęsionych „Przypadków Tracey”, traktujących o trudnym dojrzewaniu dziewczyny z prowincji. Tymczasem jeśli uważny widz wsłucha się w słowną watę płynącą z ust zarażonych bohaterów, pełną rozczłonkowanych zdań, dostrzeże podobny rozpad myśli, który cechował nowatorsko zwizualizowane słowotoki tytułowej Tracey. Ktoś mógłby uznać, że to naciągana, przesadzona nadinterpretacja, ja jednak uważam, że ta (pamiętajmy: subtelna i bynajmniej nie kluczowa) paralela świadczy wyłącznie o tematach, jakie interesują McDonalda – jak również o tym, że ten bardzo utalentowany twórca potrafi wykorzystać niezwykle odmienne konwencje i stylistyki, by o nich opowiadać.

„Pontypool” można oglądać na wielu płaszczyznach: jako pretekst do wspomnianych rozważań na temat natury języka, ale także jako komedię, niepozbawiony grozy i poczucia niebezpieczeństwa „zwykły” film o zombie oraz satyrę na współczesne radio, które (używając sformułowania kanadyjskiego krytyka Toma McSorleya) zamiast coś komunikować, wydaje uspokajające dźwięki. Po tegorocznym ENH nie mam wątpliwości, że Bruce McDonald dołączy do grona odkrytych tu twórców, których dalszą drogę śledzić będę z zainteresowaniem.

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Pontypool
Oryginalny tytuł: Pontypool
Kraj: Kanada
Rok:
Reżyseria:
Oceń ten film na Filmaster.pl!