Drakula: stronice z pamiętnika dziewicy (Dracula: Pages from a Virgin’s Diary)

Kategoria: Era Nowe Horyzonty, Krótkie ujęcie
Drakula: stronice z pamiętnika dziewicy

Kolejna wariacja na temat powieści Brama Stokera, tym razem w formie czarno-białego niemego filmu opartego na baletowym przedstawieniu. Autor filmu, Guy Maddin, nie ukrywa, że powieść była przekreślona w jego oczach z powodu elementów antysemickich. Żeby więc podkreślić swą dezaprobatę, w roli hrabiego Draculi obsadził… Azjatę. Oprócz tego historia jest dość wierna literackiemu pierwowzorowi, mocno go jednak kastruje z wielu wątków, stawiając przy tym nacisk na motywy ignorowane w poprzednich adaptacjach – a konkretnie na wątek Miny, której większą uwagę poświęcił dopiero Coppola. Tutaj wprost przeciwnie, to Lucy jest zepchnięta na drugi plan i przez połowę filmu reżyser słowem się nie zająkuje na jej temat. Podobnie jest z całym wątkiem „trójkąta” miłosnego pomiędzy nią, jej narzeczonym i tytułowym Draculą. Wszystko to pojawia się dopiero w drugiej połowie filmu i pociągnięte jest bez większego przekonania, tak jakby reżyser nagle przypomniał sobie, o czym była książka, ale niespecjalnie miał ochotę prezentować to na ekranie.

Zresztą, powiedzmy to sobie szczerze, nie fabuła miała być siłą napędową tego filmu, ale jego forma. A ta jest, nie przeczę, oryginalna i zapadająca w pamięci, chociaż osobom zaznajomionym już z twórczością Maddina, nieobca. Film jest teoretycznie czarno-biały, ale w praktyce podczas seansu przybiera przeróżne barwy, trzymając się jednakże odcieni stylizowanych na wyblakłą taśmę filmową. Producent telewizyjny (albowiem był to w zamierzeniu projekt skierowany do kanadyjskich telewidzów) usilnie próbował przekonać reżysera do zrealizowania filmu w kolorze, w efekcie zdołał jedynie wywalczyć zaistnienie w fnim elementów kolorystycznych, które naniesiono na gotowe kadry cyfrowo (czyli podobnie jak w „Sin City”). Wszystko byłoby fajnie, gdyby… nie było to momentami nudne. Historia jest znana, a co więcej poszatkowana, więc zainteresowania większego nie wzbudza – co najwyżej rozśmiesza typowo Maddinowskimi akcentami humorystycznymi oraz reinterpretacją niektórych książkowych motywów. Forma, jest rzecz jasna oryginalna i fascynująca, ale z drugiej strony stanowi jedynie cień najlepszych produkcji reżysera. A do tego balet… no właśnie… tutaj należy odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie – czy jest się wrażliwym na sztukę baletową. Jeżeli tak, wtedy zapewne ocena filmu wzrośnie. Ja, szczerze przyznaję, jestem pod tym względem ignorantem, w małej dawce łykam bez zmrużenia oka, ale kilkudziesięciominutowy zastrzyk jest ponad moje siły i wywołuje poziom znużenia proporcjonalny do częstotliwości występowania na ekranie.

Komentarze (7) do artykułu “Drakula: stronice z pamiętnika dziewicy (Dracula: Pages from a Virgin’s Diary)”

  • cziczio pisze:

    Hmm, zaciekawił mnie ten wątek antysemicki w „Draculi” Stokera, może mógłbyś przybliżyć, co konkretnie Maddin mógł mieć na myśli? Bo jeśli chodzi o Orlocka w „Nosferatu” Murnaua, to rzeczywiście tam można doszukiwać się takich elementów (np. strach przed obcym – Żydem, elementy charakteryzacji Schrecka itd.), ale u Stokera?
    Jeszcze dodam, że pomysł relacji „na żywo” bardzo fajny, czekam z niecierpliwością na następne i czytam uważnie :)  Cytuj

  • Orleanna pisze:

    Czytałam tę powieść kilka miesięcy temu, i jakoś nie przypominam sobie antysemityzmu… chyba, że pojawił się w zawoalowanej, nie rzucającej się w oczy formie, na którą czytelnik(-czka) pochłonięty sensacyjną fabułą nie zwraca uwagi ;)  Cytuj

  • Koleś pisze:

    Jeżeli macie tam gdzieś „The Saddest Music in the World” to koniecznie trzeba obejrzeć, niezależnie od kolejki, która przypuszczam będzie sporych rozmiarów.  Cytuj

  • Krzysztof Bogumilski - Tyler Durden pisze:

    No niestety, sam Maddin nie mógł rozwinąć tej myśli bo już odleciał do Kanady i nie był na pokazie filmu, ja co prawda mam pewne przypuszczenia co mógł mieć na myśli, ale o tak późnej porze wolę nie popuszczać interpretacyjnych wodzy, tym bardziej, że jestem lekko zryty po australijskim horrorze ekologicznym który 40 minut temu skończyłem oglądać ;)

    A na „Najsmutniejszą muzykę świata” rzecz jasna się wybieram, a kolejki mi nie straszne, zresztą powinieneś o tym pamiętać, w końcu jako jedyny z nas zaliczyłem dwa lata temu wszystkie filmy Hala Hartley’a, a przy nim kolejki na Maddina to pryszcz ;)  Cytuj

  • Rafał Lisowski - Negrin pisze:

    Tutaj znalazłem interpretację „Draculi” pod tym kątem:

    http://writinghood.com/literature/the-jewish-vampire-gothic-antisemitism/  Cytuj

  • Marta Szelerska - Cziczio pisze:

    Artykuł ciekawy i rzeczywiście pewne punkty wspólne są (znane ze średniowiecza przypisywane Żydom spożywanie krwi chrześcijan, „antychrześcijański” charakter Drakuli itd.), ale i tak wydaje mi się, że spojrzenie na powieść Stokera czysto pod tym kątem to nadinterpretacja (wampiryzm i postać Drakuli można przecież odczytywać w zupełnie innych, ważniejszych kontekstach). Poza tym jedna rzecz się nie zgadza – jak powszechnie wiadomo, Żydzi jako nacja przepadają za czosnkiem, a Drakula go nie znosi :)
    Ale film Maddina i tak bym z chęcią obejrzała.  Cytuj

  • Krzysztof Bogumilski - Tyler Durden pisze:

    No to wpadaj pierwszego sierpnia do Wrocławia, zdążysz jeszcze na ostatni seans o 16.00 ;)  Cytuj

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Drakula: stronice z pamiętnika dziewicy
Oryginalny tytuł: Dracula: Pages from a Virgin's Diary
Kraj: Kanada
Rok:
Reżyseria:
Oceń ten film na Filmaster.pl!