![]() |
Samą czołówką filmu – ciągiem czarnych plansz z białymi napisami, wyświetlanych przy całkowitej ciszy – Michael Hanneke zapowiada chłodne, beznamiętne (w każdym razie pozornie) kino, które niemało wymaga od widza. Wyprane z kontrastu, czarno-białe zdjęcia już na starcie potęgują to wrażenie. Rzeczywiście, „Biała wstążka” to wiwisekcja społeczeństwa, w którym totalitaryzm zaczyna się od mikrokosmosu – od domu rodzinnego oraz najbliższej społeczności – i niepostrzeżenie ogarnia wszystkie strefy życia. Tyle zresztą wiadomo z pierwszej lepszej notki prasowej. Rzeczywiście, reżyser przedstawia film z tezą, w którym nic nie zaskakuje, ale też inne wydaje się zamierzenie. Typowy dla Austriaka jest podskórny niepokój, poczucie, że gdzieś pod powierzchnią zwyczajnego życia niemieckiej wsi u progu I wojny światowej powoli gotuje się absolutne zło. Wszystko, od początku do końca, toczy się jednak po cichu – nawet kolejne mniejsze i większe tragedie wydają się niejako elementami codzienności. Prawdziwa groza kryje się bowiem za zamkniętymi drzwiami, pozostaje konsekwentnie przemilczana. Odnosimy wrażenie, że w tym świecie brak jednej „dobrej” rodziny i to ten wzór odciska piętno na dzieciach – koniec końców głównych bohaterach „Białej wstążki”. Hanneke nie kryje jednoznacznej tezy: to właśnie stąd, z terroru na miniaturową skalę, miało się zrodzić niewypowiedziane zło, które odziedziczyło to młode pokolenie.
Naturalne jest, że filmy wyróżniane, nagradzane i głośne publiczność traktuje szczególnie surowo. Czy zatem „Biała wstążka” spełnia oczekiwania stawiane przed dziełem nagrodzonym canneską Złotą Palmą? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć. Hanneke jak zwykle jest bezlitosny dla widza, choć tym razem nie stawia sobie za cel zaszokowania go. Jak wspomniałem, wszystko w „Białej wstążce” jest ciche, stłumione, odpowiadające specyfice portretowanego świata. Dlatego też w pierwszym odruchu można się czuć nieco zawiedzionym – wszak nie zostaliśmy rzuceni na kolana, uderzeni obuchem w skroń. Jednakże niepokojące wizje pozostają. Pomimo iż nie jest to film „efektowny”, nieprędko się o nim zapomni.






Oceń ten film na Filmaster.pl!
Trochę się zawiodłem. Początkowo klimat bardzo jak w Cache — coś się dzieje, ale widzimy nie dzianie się, a wszystko dookoła dziania. Potem film zaczyna bardziej przypominać kryminał, w którym jednak znamy od początku sprawcę. Wiem co Haneke chciał powiedzieć; ładnie i całościowo przedstawił niemiecką wioskę w przededniu wybuchu I wojny. Zabrakło mi jednak specyficznego dla reżysera napięcia i niepewności tego co stanie się za chwilę.
http://filmaster.pl/film/das-weisse-band/krotka-recenzja-michuk michukCytuj
Ale ja nie odnoszę wrażenia (jak zresztą napisałem), że MAMY mieć niepewność, co się stanie za chwilę. Niepokój budowany jest raczaj przez to, że rozumiemy, o co w tym wszystkim chodzi… Rafał Lisowski – NegrinCytuj
Ten film jest znakomity. Przede wszystkim jest znakomity warsztatowo. Poszczególne sceny są świetnie poprowadzone. Mam wrażenie jakby Haneke przed tym filmem odświeżył sobie klasyczne filmy Bergmana, wczesne filmy Felliniego i Bunuela. Zadziwia poziomem kultury filmowej. Dawno nie widziałem filmu tak stylowego i zapatrzonego w przeszłość kina, a jednocześnie nie wtórnego, nie powielającego schematy narracyjne. Byłem zdziwiony, cenię Haneke, ale raczej widziałem w nim filmowca nowoczesnego, operującego nowoczesnymi środkami wyrazu, bez mała postmodernistycznego. Nie rozumiem też autora pierwszego postu, Haneke niczego nie wyjaśnia, to nie jest kryminał z rozwiązaniem. Musimy zdecydować sami czy mamy wystarczająco dużo przesłanek by twierdzić, że wszystko zrozumieliśmy w tej historii. Czy wiemy co sie stało z doktorem ? Co powie policji jego guwernantka ? Wszystko jest subtelnie wycieniowane, zaskakująco jak na Haneke. Nigdy bym nie powiedział że to Haneke reżyserował, gdybym o tym nie wiedział przed seansem. Doskonały film w zalewie półproduktów zalewających dzosiejsze kina. tangerineCytuj
Taki „terror na miniaturowa skale” czyli zelazna dyscyplina, poczucie winy wpajane na bazie surowych pogladow religinych, niewlasciwe traktowanie kobiet, nierownosc spoleczna,zawisc, nienawisc, ignorowanie niesprawiedlowosci i krzywdy ludzkiej itd. wystepowal w zyciu wielu spolecznosci zapewne na calym swiecie, nie tylko w Niemczech, wiec jestem podirytowana faktem, ze film ten ma podobo pokazac, co moglo miec znaczacy wplyw na mentalnosc Niemcow tamtej epoki. Nie zgadzam sie z taka logika, dlatego wedlug mnie, film jest niefajny. NickyCytuj