![]() |
![]() |
![]() |
Niniejszy tekst nie ma na celu analizy każdego elementu składowego tej opowieści. Nie mamy też zamiaru dokonać jej uporządkowania, tego bowiem z powodzeniem dokonał nasz klubowy kolega w tekście (do przeczytania TUTAJ), z którym polecamy zapoznać się na początek. Co prawda nie w każdym miejscu nasze interpretacje są zbieżne, ale czyż nie na tym polega urok tego dzieła? Chcemy za to podzielić się naszymi luźnymi refleksjami, które pojawiają się i nie dają od siebie odpocząć nawet na długi czas po ostatnim seansie.
Rzecz jasna, tekst jest przeznaczony dla tych, którzy rzeczony film widzieli, tych zaś, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się ze „Źródłem” (krążą pogłoski, że istnieją tacy ludzie) odsyłamy do najbliższej wypożyczalni DVD.
„Źródło” to film skonstruowany jak labirynt-łamigłówka, który ma kilka dróg prowadzących do celu, dlatego też nie ma sensu spierać się, która z nich jest tą jedną, „kanoniczną”. Cel jest zaś jeden i jasny dla wszystkich: to miłość silniejsza niż śmierć.
Emmelia & matt
„Źródło” jest opowieścią, która przypomina labirynt. Istnieje wiele nitek mogących przeprowadzić widza przez tę tajemniczą konstrukcję. Każda doprowadzi nas do celu, choć za każdym razem będzie to nieco inna opowieść. Dlatego „Źródło” jest tak fascynującym obrazem – otwiera przed odbiorcą wiele możliwości interpretacji. Darren Aronofsky rozsypuje przed widzem elementy misternej układanki, którą tworzą trzy wątki – trzy opowieści, splecione ze sobą na różnych poziomach, i będące w istocie jedną historią. A jest ona tak dawna jak długo istnieje człowiek – opowieść o miłości i śmierci. Można te trzy wątki porządkować w różnorodny sposób – jako opowieści, które wzajemnie zawierają siebie (kompozycja szkatułkowa), jako historie kolejnych inkarnacji bohaterów lub jako różne poziomy tych samych wydarzeń (rzeczywistość, fikcja literacka i świat duchowy). Albo jeszcze inaczej… w zależności od inwencji widza. Poszczególne wątki i obrazy przenikają się nawzajem: drzewo staje się kobietą, obrączka obecna jest we wszystkich trzech historiach, mieszkanie Toma i Izzy ozdabia obraz przedstawiający świątynię Majów, pióro, którym piszą bohaterowie przypomina sztylet Majów, przede wszystkim zaś postaci z różnych epok są odgrywane przez tych samych aktorów. Także poszczególne sceny rozkładają się w symetryczny sposób – tak treściowo, jak i formalnie (Tom jadący samochodem w stronę miasta – Tomas jadący na koniu do zamku itp.). Zresztą widać, że Aronofsky oraz autor zdjęć Matthew Libatique mają zamiłowanie do symetrycznych ujęć i niemalże matematycznej precyzji w ich komponowaniu.
![]() |
![]() |
![]() |
„Źródło” porusza tematy, które mieszczą się w rzędzie najistotniejszych doświadczeń w życiu człowieka – miłości i śmierci. Przedstawiane wydarzenia rozgrywają się w subtelnej, religijnej aurze. Twórcy „Źródła” przetwarzają archetypy i mity funkcjonujące w ludzkiej kulturze, łączące różne kręgi cywilizacyjne. Wątki mityczne i religijne łączą się w synkretyczną jedność. Stąd spotykamy w „Źródle” elementy nawiązujące do hinduizmu, buddyzmu, religii Majów, chrześcijaństwa, manicheizmu, a także współczesną wiarę w siłę nauki, która może stać się wybawieniem dla cierpiącej ludzkości. Film otwiera werset z Księgi Rodzaju mówiący o drzewie życia, do którego dostępu bronią cheruby i miecz ognisty po wygnaniu z raju pierwszej pary ludzkiej (Rdz 3, 24). Jest to prawdziwy początek przedstawionej w „Źródle” historii – opowieści o poszukiwaniu drogi powrotnej do raju, do wiecznego życia. Źródłem nieśmiertelności jest drzewo życia, o którym mowa jest nie tylko w Biblii, ale także w mitycznych opowieściach Majów. Dodajmy, że motyw drzewa życia – drzewa kosmicznego, które łączy sferę niebieską, ziemską i podziemną, jest obecny w wielu mitologiach i wierzeniach religijnych różnych kręgów cywilizacyjnych (m. in. mitologia nordycka, słowiańska, grecka, hinduizm). Jest ono centrum wszechświata – axis mundi, początkiem stworzenia i źródłem życia. Drzewo życia jest głównym diagramem kabały, symbolizującym budowę wszechświata, a także atrybuty Boga. Drzewem życia jest także chrześcijański krucyfiks, który według legendy miał powstać z drewna pochodzącego z gałązki rajskiego drzewa zasadzonego na grobie pierwszego człowieka. W chrześcijańskiej ikonografii krzyż – drzewo śmierci – staje się rozkwitającym drzewem życia. W „Źródle” opowieść o śmierci i życiu koncentruje się wokół drzewa. Jest ono celem wyprawy konkwistadora, substancja z drzewa z Gwatemali jest niezwykłym lekiem na starzenie się, umierające drzewo jest w końcu niezwykłym towarzyszem kosmicznej podróży, która ma miejsce w przyszłości. Staje się ono także upostaciowieniem ukochanej Tomasa. Wymownie ukazują to sceny, w których widzimy, jak przenikają się trzy wątki – gdy Tomas dotyka drzewa, które staje się ciałem kobiety. W końcu zostaje zasadzone na grobie zmarłej Izzy, by stała się jego częścią. Dodajmy także, że na osi kosmicznej na owo drzewo życia wskazuje także postawa medytacyjna – kwiat lotosu, którą przyjmuje Tomas podczas niezwykłej podróży.
Bohater filmu Aronofsky’ego pragnie żyć wiecznie, by wiecznie cieszyć się miłością ukochanej. Postaci Tomasa i Izabel mogą być odczytywane jako transformacja pierwszej pary ludzkiej – Adama i Ewy, którzy zmagają się z bólem śmierci i rozstania. Tomas pragnie powrotu do raju, do wiecznego życia, poszukuje wyzwolenia się z lęku przed śmiercią. Narracja prowadzona w filmie jest w istocie prosta, koncentruje się bowiem na najistotniejszych kwestiach. Powoduje to także, że historia przedstawiona w „Źródle” – choć ukazana w baśniowej czy też mitycznej konwencji – jest do głębi prawdziwa. Wydarzenia, które rozgrywają się w filmie Aronofsky’ego, dzieją się poniekąd zawsze i wszędzie. Dlatego też akcja „Źródła” ma miejsce w XVI, XX i XXVI wieku.
![]() |
![]() |
![]() |
Film jest specyficzną podróżą, której celem jest odkrycie prawdy, że śmierć staje się życiem, które nie ma końca. Bohater – konkwistador, naukowiec, mistyk-podróżnik – zdobywa tę mądrość pełen oporu i z bólem. Wydaje się, że walczy w czymś, co w istocie jest nie do pokonania. Być może prawdziwa mądrość to pogodzenie się z tym, co nieodwracalne? Bohaterowie poszukują spełnienia, spokoju, wyzwolenia z lęku. Umierająca Izzy nie walczy, spokojnie wstępuje w śmierć, chce pomóc ukochanemu, by i on pojął to, co ona odczuwa. Dlatego powierza mu zadanie dokończenia swojej powieści.
Czym jest ta pełnia, która ma istnieć w śmierci? Być może śmierć jest połączeniem się człowieka z kosmosem – wszak tworzą nas te same elementy, które budują cały wszechświat. Być może człowiek, mikrokosmos, osiąga pełnię, gdy staje się jednością z makrokosmosem. Finał historii Toma – mistyka-podróżnika – może być odczytywany jako przedstawienie hinduskiej koncepcji zjednoczenia atmana (ja jednostkowego) z brahmanem (absolutem) czy też osiągnięcia buddyjskiej nirwany lub innej postaci połączenia się transcendencją.
Być może śmierć jest aktem kreacji? Majowie wierzyli, że świat powstał z ofiary z samego siebie, którą złożył Praojciec. Podobną koncepcję można odnaleźć w niektórych odłamach hinduizmu. Także w chrześcijaństwie śmierć Jezusa staje się źródłem życia.
Być może śmierć jest tylko granicą między dwoma formami istnienia? Odbiorca filmu musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czy zmarła żona Toma żyje tylko w jego wspomnieniach, czy też istnieje w jakiejś formie duchowej?
Konkwistador podczas walki z kapłanem Majów przeobraża się w mistyka-podróżnika z przyszłości, lewitującego w pozycji kwiatu lotosu. Kapłan nazywa go Praojcem i mówi, że powrócił on, by ponownie złożyć ofiarę z samego siebie. Być może pogodzenie się ze śmiercią jest źródłem pełni życia? Tomas wielokrotnie przypomina sobie chwilę, gdy jego żona zaprasza go na spacer, by cieszyć się pierwszym śniegiem. On jednak odmawia, gdyż woli wykorzystać czas na pracę w laboratorium. W końcu jednak pojmuje, że jego usiłowania są daremne. Miłość jest natomiast drogą do życia, które pokonuje śmierć. Kluczowym zdaniem w „Źródle” jest kwestia: „Razem będziemy żyć wiecznie”. Miłość wiążąca kobietę i mężczyznę daje poczucie pełni i jedności. Nie bez znaczenia jest fakt, że Tomas, łącząc dwa elementy substancji, która ma być poszukiwanym przez niego lekarstwem, nazywa je kochankami.
![]() |
![]() |
![]() |
Duet Aronofsky & Libatique wspaniale buduje niezwykłą atmosferę, operując światłem i ciemnością. Ascetyczny inkwizytor, wyznający manichejskie przekonanie o antagonizmie ducha i materii, zanurzony jest w ciemności, którą rozświetlają jedynie ogniste płomienie. Ciemność i sztuczne światło otaczają Tomasa w laboratorium. Dzienne światło zostaje wpuszczone do komnaty, gdy królowa wysyła konkwistadora do Gwatemali. Światło otacza Izzy, gdy upada ona w muzeum podczas kolejnego ataku choroby. Światło pochłania Tomasa, gdy dociera on do eksplodującej gwiazdy. Przede wszystkim świetlista jest postać Izabel – królowej i pisarki. Pełni w filmie rolę przewodniczki ukochanego do Mądrości. Zdobywa się ją w bólu i z trudem, po wielu doświadczeniach i wysiłkach. Uważam, że jest to jeden z najbardziej przemawiających do odbiorcy aspektów historii przedstawianych w „Źródle”. Odkrycie prawdy, do której dociera Tomas, nie jest rzeczą łatwą, choć wydaje się, że należy ona do rzędu tych powszechnie znanych, powtarzanych nieustannie w literaturze i filmie. Narracjom, które tyczą się najistotniejszych spraw dla człowieka, zagraża niebezpieczeństwo popadnięcia w kicz i patos. Film Aronofsky’ego jest jednak przede wszystkim szansą na niezwykłe doświadczenie, nie tylko estetyczne, szansą na zmierzenie się z zagadnieniami, przed którymi żaden człowiek nie może uciec. Jest też opowieścią, do której każdy widz powinien znaleźć swój własny klucz. I dopisać swoje własne zakończenie…
Prostota i waga historii przedstawionej w „Źródle” sprawia, że trudno się o niej pisze. Dlatego – na usprawiedliwienie – pozwolę sobie zacytować słowa Poświatowskiej, która pisze o odwiecznych i ogólnie znanych sprawach: „Życie nie obawia się popełniać plagiatu rodząc życie i zawsze jednakowo zdumiewa monotonna w swym uporze śmierć. Dlaczego więc potępiać wiersze o miłości, czemu mieć im za złe bezwstyd i prymityw bezładnego jęku rozkoszy powtarzanego wiernie przez niedbałe o poczytność stulecia.”
Jeszcze przed ukończeniem filmu, w roku 2005 ukazała się zrealizowana w konwencji komiksu swoista nowelizacja oryginalnego scenariusza ze świetnymi, niezwykle klimatycznymi rysunkami Kenta Williamsa. Ogólny zarys fabuły pozostał niezmieniony, lecz zawarto tam wiele elementów poszerzających wiedzę o wydarzeniach, które oglądaliśmy później w kinie. Zaopatrując się w ów komiks, zyskujemy swego rodzaju „director’s cut”. W drugiej części opiszemy między innymi najistotniejsze zmiany w stosunku do wersji filmowej, co być może rzuci nieco więcej światła na przedstawioną w „Źródle” historię.

















Bardzo dobry, wnikliwy tekst – tak trzymać :) cziczioCytuj