Tetsuo – człowiek z żelaza (Tetsuo – The Iron Man) – analiza: Heavy Metal

Kategoria: Analizy
Tetsuo
Tetsuo
Tetsuo
Tetsuo

Żyjemy w świecie zdominowanym przez technologię. Maszyny, komputery i różne inne mechaniczne twory człowieka otaczają nas ze wszystkich stron, decydując często o ludzkim być albo nie być na tym świecie. Zależność ta już od wielu dekad niepokoi pisarzy i filmowców, przypisujących maszynom jak najgorsze cechy. Przeróżni ekranowi prorocy od dawna wieszczą, że pewnego dnia staną się one przyczyną naszej zagłady. Jednak to nie o takich tuzach gatunku, jak chociażby „TerminatorJamesa Camerona jest ten tekst, ale o filmie znacznie mniej znanym szerokiej publiczności, za to o wiele mroczniejszym i niepokojącym, niż opowieść o terrorze Skynetu. Mowa o „Tetsuo – człowiek z żelaza” nakręconym w roku 1989 przez japońskiego reżysera Shinyę Tsukamoto.

O produkcji tej słyszał zapewne każdy szanujący się miłośnik cyberpunku, do którego to nurtu niesłusznie zalicza się ten film w przeróżnych opracowaniach. Kwestię tę zweryfikować niełatwo to, gdyż tytuł ten z pewnością nie jest łatwo dostępny w naszym kraju. W zasadzie jedynie za sprawą czwartej edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty miał okazję oficjalnie zagościć w naszych kinach, niestety jedynie na czas tej imprezy. O „Tetsuo” niełatwo się pisze – to film trudny, zdrowo „pokręcony”, o bardzo psychodelicznym klimacie, nie pomagającym widzowi w przyjemnym odbiorze. Prawdziwie surrealistyczna jazda, przepełniona klimatem gore, dająca w końcowym efekcie coś, co można by określić mianem industrialnego horroru. Ot, taki Lynch zmieszany z Cronenbergiem w azjatyckiej polewie.

Nie jest to tytuł, który można wtłoczyć w ramy zwykłej recenzji z opisem fabuły i garścią wrażeń autora. Nie sposób słowami oddać jego specyfiki, a treść można zamknąć w jednym zdaniu – to historia młodego mężczyzny, który z niewiadomych przyczyn zaczyna mutować w groteskową, metalową istotę. Jeżeli nie widzieliście filmu, dalsza lektura tekstu jest zdecydowanie niewskazana, ponieważ oprócz tego, że rozkładam w nim fabułę na czynniki pierwsze kawałek po kawałku, mogę w dodatku odgórnie narzucić wam pewną określoną tezę przy pierwszym seansie.

Jak już wspomniałem, akcja sprawia wrażenie szczątkowej i stanowi jedynie pretekst do pokazania kolejnych etapów przemiany głównego bohatera w metalowe monstrum. Tym samym dosyć oczywistą wydaje się powszechnie panująca opinia, jakoby film był odzwierciedleniem naszych leków przed technologią zbyt mocno ingerującą w ludzkie życie. Niewątpliwie jest to jedna z możliwych interpretacji – ja jednak ośmielę się twierdzić, że reżyser z premedytacją podsuwa fałszywe tropy mające odciągnąć uwagę widzów od odczytań znacznie banalniejszych. Jak wiadomo, zawsze najciemniej pod latarnią, a gdy mowa o filmie wyposażonym w taką formę, jak „Tetsuo”, i w Las Vegas może wydawać się przerażająco ciemno.

Tsukamoto przez cały czas prezentuje sugestie, które mogą nakierować nas na logiczne wyjaśnienie zagadkowej metamorfozy. Jednak surrealistyczne sceny pokazujące wiertło zastępujące przyrodzenie bohatera, wijącą się pośród kabli sylwetkę tajemniczego mężczyzny i szereg innych niepokojących w swym dziwactwie scen dosyć skutecznie może odciągnąć uwagę od tych tropów. Tymczasem po bliższemu przyjrzeniu się treści i formie oraz po złożeniu wszystkich elementów układanki w całość okazuje się, że pod płaszczykiem technofobicznego obrazu skrywa się tak naprawdę opowieść o poczuciu winy i próbach zrzucenia jej ciężaru na barki innych. Wydarzenia, które przez ponad godzinę obserwujemy na ekranie, mają tak naprawdę miejsce jedynie w umyśle głównego bohatera i są swoistym odepchnięciem od siebie odpowiedzialności za spowodowanie śmierci innego człowieka. Tezę tę zaraz postaram się wam udowodnić.

Tetsuo
Tetsuo
Tetsuo
Tetsuo

Po dokładnym przeanalizowaniu tego, co widzieliśmy w filmie, historia bohatera, jego kobiety oraz niewinnej ofiary wypadku wygląda następująco: młody mężczyzna, jadąc wraz ze swoją dziewczyną samochodem, potrącił w terenie zabudowanym jakiegoś przypadkowego przechodnia. Do wypadku przyczyniła się niewątpliwie zmniejszona koncentracja spowodowana podnieceniem wywołanym seksem oralnym, który to kobieta namiętnie uprawiała z bohaterem prowadzącym pojazd, skutecznie odwracając jego uwagę od tego, co dzieje się na drodze.

Ciało ofiary wypadku oboje postanowili wywieźć do lasu i zakopać. Co więcej, podnieceni całym wydarzeniem w tymże lesie uprawiali seks, niejako „na oczach” nieboszczyka. Z czasem pojawiło się dręczące poczucie winy, które przejawiało się jednakże w dość dziwny sposób. Bohater stopniowo zaczął odsuwać od siebie odpowiedzialność za całe wydarzenie, zrzucając jej ciężar na różne elementy mające związek z wypadkiem. Głównymi winowajcami okazali się – w jego pojęciu – dziewczyna i… pojazd mechaniczny. Stąd też, już na samym początku filmu, obserwujemy scenę, w której ucieka on przed potworem będącym skrzyżowaniem kobiety z dziwnymi metalowymi elementami. Składniki te stanowią – co ciekawe – jej integralną część, symbiotycznie współdziałając z organizmem niewiasty. Ucieczka przed tym wytworzonym w umyśle bohatera potworem jest więc tak naprawdę próbą umknięcia przed skrywaną w sobie prawdą

Następnie obserwujemy scenę dziwacznego seksu, w której dominującą stroną jest dziewczyna bohatera. Wartym uwagi elementem jest fakt, że w miejscach intymnych posiada ona wijący się pręt, będący imitacją penisa. W fazie końcowej stosunku bohater zostaje nim spenetrowany. Jest to zapewne nawiązanie do seksu oralnego, który okazał się główną przyczyną wypadku. Wijący się członek może symbolizować nieokiełznane chucie bohatera, nad którymi ten nie mógł zapanować, co w owej onirycznej scenie zostało zestawione z kobietą stanowiącą dla nich ujście. Gwałt na bohaterze pokazuje, że czuje się on zdradzony zarówno przez nią, jak i przez własne żądze, które przyczyniły się do nieszczęsnego wypadku.

Następnie mamy w zasadzie ostatnie już w filmie sekwencje w realnej rzeczywistości. Widzimy bohatera uprawiającego ze swoją kobietą brutalny seks. Tym razem jednak to on przejmuje rolę strony dominującej, zamierzając zapewne zrewanżować się za niedawne wizje. Następuje pora posiłku, w której uwaga mężczyzny skupia się na ustach kobiety, przy każdym kontakcie z jedzeniem wydających przyprawiające o nieprzyjemne dreszcze dźwięki ciętego metalu. Kulminacyjnym momentem tej sceny jest chwila, gdy kobieta bierze do ust parówkę, co bohaterowi kojarzy się z wcześniejszym seksem oralnym i przyczynia się do ostatecznego zatracenia kontaktu z rzeczywistością i wejścia w świat majaków.

Tetsuo
Tetsuo
Tetsuo

Początkowo po przeniesieniu się w rzeczywistość psychopatycznych wizji niefortunny kierowca winę skupia na sobie – w zasadzie nie tyle na własnym „ja”, umyśle i sumieniu, ile na warstwie materialnej, ciele, które niejako go zdradziło. Nieprzypadkowo właśnie od członka, który zamienia się w wirujący świder rozpoczyna się proces mutacji bohatera w metalowe monstrum. To właśnie ta część okazała się najbardziej winna, to od niej zaczęło się wszystko i za to należało ją ukarać. Za pomocą swojego nowego przyrodzenia mężczyzna usiłuje następnie spenetrować przerażoną dziewczynę, próbując tym samym połączyć dwa elementy odpowiadające za feralny wypadek w jedną całość. Ten nietypowy seks prowadzi, rzecz jasna, do śmierci dziewczyny oraz skazuje bohatera na samotne zmaganie się z poczuciem winy. Następuje zupełne już zatracenie rzeczywistości i przemiana w metalowe monstrum.

Człowiek plus maszyna, dwa odpowiedzialne za wypadek składniki łączą się w jedną całość. Powstaje zmutowana istota rodem z japońskich „monster movies”. Na scenie pojawia się w tym momencie zupełnie nowa postać. Jest to ofiara wypadku, która zaczyna prześladować swego zabójcę. Po serii starć pomiędzy tymi dwiema postaciami w finale dochodzi do połączenia ich ciał w jedność. Jak widać, po raz kolejny mężczyzna postanowił zrzucić z siebie odpowiedzialność za wypadek, winą obarczając tym razem nieuważnego chłopaka, który wpadł pod koła jego samochodu. W chwili, gdy ostatecznie złączyli się w całość, tworząc tym samym metalowe monstrum, nie pozostał już bohaterowi żaden element, na który mógłby zrzucić winę. Ale czy aby na pewno? Przecież wciąż pozostaje jeszcze cały świat. Świat, na którym żyją ludzie, istoty odpowiedzialne za wymyślenie maszyn, rzeczy bezpośrednio przecież odpowiedzialnej za śmierć chłopaka. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko rozpocząć proces asymilacji ze światem i ludźmi go zamieszkującymi. Zniszczenie ziemi staje się więc nowym celem bohatera…

Spokojnie, nie należy panikować i obawiać się o kondycję naszej planety. Wszystkie te wydarzenia już od dawna mają miejsce jedynie w głowie mężczyzny, a świat jest – co najwyżej – zagrożony kolejnym szaleńcem, który zatracił kontakt z rzeczywistością i czai się gdzieś w mrocznych zaułkach, bądź snuje swe destrukcyjne wizje za zamkniętymi drzwiami swego domu. Pojawia się pytanie: co dalej? Jaki mógłby być następny krok po dokonaniu przez bohatera owej zaplanowanej „asymilacji” ze światem? Gdyby nie pozostała już żadna możliwość obarczenia czegoś lub kogoś winą za całe zajście, być może nastąpiłoby wreszcie tak potrzebne bohaterowi odbicie się od dna… Może wreszcie zaakceptowałby swoją rolę w tym wydarzeniu. A może po prostu jego umysł ostatecznie wyłączyłby się? Na to pytanie film już nie daje nam odpowiedzi…

Skomentuj (Ustaw swój awatar)

Polski tytuł: Tetsuo - człowiek z żelaza
Oryginalny tytuł: Tetsuo - The Iron Man
Kraj: Japonia
Rok:
Czas trwania: 67 minut
Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:

Muzyka:
Montaż:
Obsada:
Mężczyzna
Kobieta
Metaliczny mężczyzna
Kobieta w okularach
Wędrowiec
Doktor